Niewyjaśnione pożary i groźby. Komisja weryfikacyjna słucha o życiu po reprywatyzacji

Niewyjaśnione pożary i groźby. Komisja weryfikacyjna słucha o życiu po reprywatyzacji

Robert Migros przed komisją weryfikacyjną
Robert Migros przed komisją weryfikacyjną / Źródło: Newspix.pl / KRZYSZTOF BURSKI
Trwa kolejny dzień przesłuchań przed tzw. komisją weryfikacyjną. Na świadka powołano jednego z lokatorów kamienicy przy ulicy Poznańskiej. Opisywał pomysły nowych właścicieli zreprywatyzowanej kamienicy na pozbycie się starych lokatorów.

Jak podkreślał Robert Migros na środowym posiedzeniu komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji, jego kłopoty zaczęły się krótko po przekazaniu kamienicy prawowitym właścicielom. Dopóki w posiadaniu zamieszkiwanej przez niego kamienicy było miasto, opłacany przez niego czynsz wynosił 8 zł za metr kwadratowy. Po zreprywatyzowaniu nieruchomości, właściciele szybko sprzedali ją mecenasowi Robertowi N. i Januszowi Piecykowi. Ci z kolei w styczniu 2014 roku mieli sprzedać nieruchomość spółce Jowisz, związanej z grupą Fenix.

Podwyżka z 8 do 59 zł

– Po reprywatyzacji czynsz został podniesiony do 14,70 zł w 2014 roku. W 2015 roku było to już do 25 złotych. Zaskarżyliśmy sprawę do sądu, jednak w międzyczasie, w 2016 roku właściciel wypowiedział mi umowę najmu, a po kolejnych dwóch czy trzech miesiącach dostałem znów podwyżkę do 59 złotych – opisywał. Jak opowiadał, z 33 lokali do dzisiaj w kamienicy pozostało tylko 12 rodzin. Większość nie wytrzymała presji i postanowiła się wyprowadzić.

Tajemnicze pożary

Pozostali pod danym adresem lokatorzy założyli stowarzyszenie „Poznańska 14”, w ramach którego podjęli walkę z nowymi właścicielami. Jedna z lokatorek zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez panów Piecyka i N. – Było podejrzenie, że działali na niekorzyść spadkobiercy. Roszczenia zostały odkupione od niego za około 4 mln złotych, a później obecnemu właścicielowi zostały odsprzedane za 12 milionów – opowiadał. Prokuratura szybko pismo odrzuciła. – Miasto odcinało się od sprawy – podkreślał. Mówił także, że spotykały go groźby ze strony pracowników Feniksa, a w kamienicy 2 razy wybuchał pożar.

Czytaj także

 1
  •  
    A to jeszcze napiszcie o próbie włamania do mieszkania jednej pani przez robotników ukraińskich w czasie gdy poszła na rozmowę z dyrekcją. Robotnicy włamywali się przy użyciu łomu bo ponoć ratowali kolegę który wypadł z okna na trzecim piętrze i wylądował na balkonie na pierwszym piętrze. Ale spokojnie nic mu się nie stało chyba telemarkiem wylądował bo robotnicy zbiegli po interwencji sąsiada. No prawdziwe cuda się w tych kamienicach dzieją podważające prawa fizyki ale też i w sądach które zwracają kamienice na podstawie szwedzkich dokumentów które po przetłumaczenie ale nie na wniosek sądów tylko poszkodowanych lokatorów nie okazał się testamentem. Jak się to ogląda od dłuższego czasu to wychodzi jeden wielki przekręt urzędniczo prawniczy.

    Czytaj także