Nowe fakty ws. wcześniaka porwanego ze szpitala w Białogardzie. Ordynator oddziału: Grozi mu zakażenie

Nowe fakty ws. wcześniaka porwanego ze szpitala w Białogardzie. Ordynator oddziału: Grozi mu zakażenie

Noworodek
Noworodek / Źródło: Fotolia / Zffoto
Od piątku głośno jest o sprawie dziecka porwanego ze szpitala w Białogardzie po tym, jak sąd ograniczył w ekspresowym tempie prawa rodzicielskie matki i ojca wcześniaka, ponieważ nie wyrazili oni zgody m.in. na jego szczepienie. Dziennik „Fakt” rozmawiał z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego, z którego zabrano noworodka.

Szpital przekazał, że dziecko przyszło w 36. tygodniu ciąży. Kiedy położne chciały zabrać noworodka, aby go obmyć i zaszczepić, matka dziewczynki zaczęła protestować. Nie chciała, aby jej dziecko zostało obmyte, by podano mu witaminę K, zaszczepiono i układano pod promiennikiem ciepła. Nie zgodziła się także na zakropienie dziecku oczu roztworem azotanu srebra (zabieg Credego), co zapobiec ma rzeżączkowemu zapaleniu spojówek.

– Zamiast zakropić jej oczy po porodzie, rodzice chcieli je przemyć swojej córce mlekiem matki. Zabronili nam nawet obmyć po porodzie ich córkę z krwi i śluzu – mówi w rozmowie z dziennikiem „Fakt” ordynator oddziału położniczo-ginekologicznego w szpitalu w Białogardzie doktor Roman Łabędź. – Temu dziecku grozi zakażenie. Ta dziewczynka jest wcześniakiem i wymaga cały czas nadzoru lekarskiego. Jeśli zostanie pozbawiona właściwej opieki, to za jakiś czas może trafić do szpitala w znacznie cięższym stanie! – zaznacza.

Po licznych protestach rodziców, lekarze postanowili powiadomić o wszystkim prokuraturę oraz sąd rodzinny. W piątek rano sędzia wydał wyrok ograniczający władzę rodzicielską w zakresie koniecznym, by w szpitalu można było wykonać konieczne zabiegi. Uzasadnienie piseme rodzice otrzymali o godzinie 15:00. 52 minuty po tym, zniknęli ze szpitala wraz z dzieckiem. – Ta pani i jej mąż byli przeciwnikami jakichkolwiek szczepień. W stosunku do siebie matka pozwalała wykonywać wszystkie czynności medyczne, ale jeśli chodzi o jej córkę, zabroniła tego – mówi doktor Roman Łabędź. – Dziwne, bo matka sprawiała wrażenie osoby wykształconej – dodał.

Czytaj także:
Rodzice porwali wcześniaka ze szpitala w Białogardzie. Poszukiwany ojciec dziecka opublikował nagranie wideo
Czytaj także:
Antyszczepionkowcy stanęli w obronie rodziców z Białogardu. „Bezprawie”, „totalitaryzm”

 6
  •  
    No z pewnością wcześniak pod kontrolą znachora będzie bezpieczniejszy niż w szpitalu...
    Ciekawe co powiedzą jak im to dziecko dostanie ogólnoustrojowego zakażenia i jeśli nie skończy się zgonem to skończy jak warzywko? Czy dalej będą tak kozaczyć?

    Oczywiście.
    Biedne dziecko wpadło w łapy totalitarnego systemu?
    Trafiło na zrytych debili, którzy wolą wierzyć w brednie z internetu i "terapie cud" a nie spojrzą na fakty zawarte w statystykach.
    To może niech jeszcze karmią to dziecko promieniami słońca bo pokarmy organiczne zawierają wolne rodniki i szkodzą niemowlęciu? A jak sąd takim ograniczy prawa to będą krzyczeć o totalitaryzmie.
    Szpital zachował się wzorowo i taki powinien być OBOWIĄZEK każdej placówki medycznej. Zgłaszać natychmiast.

    Dodatkowo do wprowadzenia od zaraz: żłobki i przedszkola tylko za okazaniem aktualnej i wypełnionej karty szczepień.
    Niech NOPowcy wtedy pozakładają sobie własne placówki, gdzie będą sobie urządzać ospa party dla swoich niezaszczepionych maluchów. A z tyłu za budynkiem będą zasypywać wapnem ciała tych dzieci, które padną na Odrę. No ale przynajmniej w ich króciutkim życiu nie narażone były na NOPy.
    • ...,,Temu dziecku grozi zakażenie"....już nie !!!! ......na szczęście szybko się zorientowali co korporacyjne konowały zamierzają !!! .....ten ordynator nie nadaje się nawet do macania kur !!!!!!!!
      • Treść została usunięta

        Czytaj także