Były dominikanin przed komisją ds. Amber Gold. „Przyjąłem tylko jedną darowiznę”

Były dominikanin przed komisją ds. Amber Gold. „Przyjąłem tylko jedną darowiznę”

Przesłuchanie  Jacka Krzysztofowicza przed komisją ds. Amber Gold
Przesłuchanie Jacka Krzysztofowicza przed komisją ds. Amber Gold / Źródło: Twitter / @PrawdaoAG
W środę 11 października, odbyły się kolejne przesłuchania komisji śledczej ds. Amber Gold. Wezwanych zostało dwoje świadków – Danuta Misiewicz, była dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Sp. z o.o. oraz Jacek Krzysztofowicz, były gdański dominikanin.

Marcin P. w czerwcu br. zeznał przed komisja śledczą ds. Amber Gold, że Danuta Misiewicz była odpowiedzialna za księgowość całej grupy Amber Gold (zajmowała się m.in. prostowaniem ksiąg Jet Air).

Czytaj także:
Misiewicz zeznawała ws. Amber Gold. „Nie było żadnych faktur na zakup złota, tylko za próbki”

Jacek Krzysztofowicz przestał być członkiem zakonu w 2013 r., gdy afera Amber Gold trwała już w najlepsze. To za czasów Krzysztofowicza Marcin P. wpłacił na jego klasztor półtora miliona złotych (na remont ołtarzy i kaplicy w kościele św. Mikołaja w Gdańsku). W trakcie swoich zeznań przed komisją śledczą sprzed ponad 3 miesięcy, Marcin P. przyznał, że z ojcem Jackiem spotykali się często, łączyły ich bliskie relacje. Krzysztof Kuśmierczyk, były dyrektor biura bezpieczeństwa Amber Gold, zeznał przed komisją śledczą, że w sierpniu 2012 r. zarząd spółki wydał polecenie, by wywieźć złoto „do Jacka”. Komisja wciąż nie ustaliła, o jakiego Jacka chodzi.

Podczas dzisiejszego przesłuchania były gdański dominikanin przekonywał, że nic mu nie wiadomo o tym, żeby Marcin i Katarzyna P. przywieźli do niego złoto pochodzące z Amber Gold. – Do końca byłem przekonany o ich uczciwości – podkreślał. – Państwa P. znałem z widzenia z kościoła, regularnie przychodzili na msze, które odprawiałem. Wydaje mi się, że poznałem ich w 2008 r. Moment, kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy, to była sytuacja, gdy Marcin P. przyszedł i zaoferował darowiznę na rzecz klasztoru. To miało miejsce w 2009 lub 2008 r. – mówił o początkach jego znajomości z szefami Amber Gold.

Świadek pytany był o 1,5 mln zł darowizny. – W tym czasie byłem przeorem klasztoru i przyjąłem tylko jedną darowiznę, bodajże to było 30 tys. Innych darowizn od niego nie przyjmowałem – mówił. Dodał, że w kwietniu 2010 roku przestał być przeorem. Witold Zembaczyński pytał czy klasztor przyjmował darowizny. – Klasztor przyjmował – powiedział świadek.

 1

Czytaj także