Pięta o „wstrząsających” zeznaniach byłego dominikanina. „Uważał Marcina P. za geniusza ekonomicznego”

Pięta o „wstrząsających” zeznaniach byłego dominikanina. „Uważał Marcina P. za geniusza ekonomicznego”

Stanisław Pięta
Stanisław Pięta / Źródło: Newspix.pl / MAREK KONRAD / FOTONEWS
Członek komisji śledczej ds. Amber Gold Stanisław Pięta przyznał w TVP Info, że ostatnie zeznania byłego gdańskiego dominikanina były dla niego „wstrząsające”.

W środę 11 października, odbyły się kolejne przesłuchania komisji śledczej ds. Amber Gold. Wezwanych zostało dwoje świadków – Danuta Misiewicz, była dyrektor departamentu finansowego Amber Gold Sp. z o.o. oraz Jacek Krzysztofowicz, były gdański dominikanin.

„To, co usłyszałem, było wstrząsające”

– Usłyszeliśmy, że były dominikanin uważał Marcina P. za geniusza ekonomicznego – powiedział Stanisław Pięta. – Pamiętam przesłuchanie Marka Belki, który w bardzo przykry sposób wypowiadał się o osobach, które zaufały organizatorom tego oszukańczego biznesu, odsądzał ich od intelektu dość drastycznie – przypominał.

Członek komisji śledczej wyjaśnił, że rozumie pewną otwartość dominikanów i gotowość do dialogu, bycia z drugim człowiekiem, ale to, co usłyszał było „wstrząsające”. Jego zdaniem Jacek Krzysztofowicz odpowiadał w sposób tak ogólnikowy, że „wiedza, którą komisja pozyskała z tego przesłuchania jest dość umiarkowana”.

Zeznania byłego dominikanina

Jacek Krzysztofowicz przestał być członkiem zakonu w 2013 r., gdy afera Amber Gold trwała już w najlepsze. To za czasów Krzysztofowicza Marcin P. wpłacił na jego klasztor półtora miliona złotych (na remont ołtarzy i kaplicy w kościele św. Mikołaja w Gdańsku). W trakcie swoich zeznań przed komisją śledczą sprzed ponad 3 miesięcy, Marcin P. przyznał, że z ojcem Jackiem spotykali się często, łączyły ich bliskie relacje. Krzysztof Kuśmierczyk, były dyrektor biura bezpieczeństwa Amber Gold, zeznał przed komisją śledczą, że w sierpniu 2012 r. zarząd spółki wydał polecenie, by wywieźć złoto „do Jacka”. Komisja wciąż nie ustaliła, o jakiego Jacka chodzi.

Podczas przesłuchania były gdański dominikanin przekonywał, że nic mu nie wiadomo o tym, żeby Marcin i Katarzyna P. przywieźli do niego złoto pochodzące z Amber Gold. – Do końca byłem przekonany o ich uczciwości – podkreślał. – Państwa P. znałem z widzenia z kościoła, regularnie przychodzili na msze, które odprawiałem. Wydaje mi się, że poznałem ich w 2008 r. Moment, kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy, to była sytuacja, gdy Marcin P. przyszedł i zaoferował darowiznę na rzecz klasztoru. To miało miejsce w 2009 lub 2008 r. – mówił o początkach jego znajomości z szefami Amber Gold.

 3
  • nalezy natychmiast zwolnic obydwoje panstwo P. , ktorzy byli wlascicielami Amber Gold ...to porzadni ludzie ... dawali po pol miliona na klasztor i odnowe oltarza ... a wiec to nasi ... katolicy.
    • Dominikami Jacek - przeor - ciepły partner od numerków i przesyłek złota w poczcie watykańskiej, a aneks WSI dalej nieopublikowany !
      •  
        Treść została usunięta

        Czytaj także