Minister sportu zabiera pieniądze PZKol. „Delegaci niewłaściwie zinterpretowali słowo reset”

Minister sportu zabiera pieniądze PZKol. „Delegaci niewłaściwie zinterpretowali słowo reset”

Witold Bańka
Witold Bańka / Źródło: Newspix.pl / Marian Zubrzycki/400mm.pl
Witold Bańka zgodnie z zapowiedziami zamierza wstrzymać od stycznia finansowanie PZKol. To reakcja na nie dość zdecydowane kroki kolarskich działaczy.

Ultimatum ministra sportu i turystyki Witolda Bańki wiązało się z niedawną aferą obyczajową i oskarżeniami o molestowanie w polskim kolarstwie. Szef resortu wezwał władze PZKol do „całkowitego resetu”. Na zjeździe delegaci wybrali jednak opcję „częściową”. Zrezygnowało 8 z 9 członków zarządu, na stanowisku pozostał prezes Dariusz Banaszek. Pozwolił o swoim dalszym losie zadecydować delegatom, a ci wybrali go w piątek 22 grudnia większością 48 z 69 głosów. Za odwołaniem prezesa głosowało 16 z nich, a 5 wstrzymało się od głosu.

„Słyszałem, że delegaci z PZKol niewłaściwie zinterpretowali słowo RESET, rozumiejąc je w kontekście wyłącznie «bankietowym». Tym samym od 2018 roku finansowanie kolarstwa poprzez PKOL. PZKol bez środków MSiT” – skomentował krótko minister Witold Bańka na Twitterze. Tym samym Polski Związek Kolarstwa stracił już wsparcie CCC, Orlenu i 4F, a od stycznia może pożegnać się także z pieniędzmi z ministerstwa sportu. Co istotne PZKol ma kilkanaście milionów złotych długu.

Czytaj także:
Skandal seksualny w Polskim Związku Kolarskim? Jest oświadczenie zarządu

Czytaj także

 0