Ekolodzy: Pomyślmy o zwierzętach i bawmy się mniej „wystrzałowo”

Ekolodzy: Pomyślmy o zwierzętach i bawmy się mniej „wystrzałowo”

Fajerwerki
Fajerwerki / Źródło: Fotolia / jozsitoeroe
Sylwestrowe wystrzały fajerwerków wywołują u zwierząt ogromny stres. Jeżeli możemy, to zadbajmy o zdrowie i życie swych pupili, a także dzikich zwierząt, i bawmy się mniej wystrzałowo – zaapelowali w czwartek ekolodzy z Klubu Gaja.

– Zwierzęta mają bardziej wyostrzone zmysły, zwłaszcza słuchu, oraz zupełnie inną percepcję. Podczas wybuchów sztucznych ogni i petard, którym towarzyszą huk i rozbłyski, wpadają w panikę, tracą orientację i zachowują się nieprzewidywalnie. Może to prowadzić nawet do agresji i autoagresji. Sylwestrowe zabawy mogą bardzo negatywnie wpłynąć na zwierzęta zarówno domowe, jak i dzikie – powiedział prezes Klubu Gaja Jacek Bożek.

Ekolog przypomniał, że drzewa i krzewy na osiedlach, parki oraz skwery są domem dla tysięcy ptaków i małych ssaków. – Zwierzęta te nie rozumieją, że nadchodzi Nowy Rok. Odczuwają natomiast ogromny stres związany z hukiem i błyskiem petard. Również zwierzęta domowe bardzo często reagują nerwowo, chowając się przed wystrzałami. (...) Jeżeli możemy, zadbajmy o zdrowie i życie swych pupili, a także dzikich zwierząt, i bawmy się mniej wystrzałowo. (...) Organizując zabawę sylwestrową, zastanówmy się, czy nasza satysfakcja nie będzie krzywdziła innych stworzeń – powiedział Bożek.

Szef Klubu Gaja przypomniał, że do sylwestra warto się przygotować i zapewnić zwierzętom poczucie bezpieczeństwa. – Wyprowadzajmy nasze psy na smyczy i wyjdźmy z nimi na dłuższy spacer dużo wcześniej, przed północą, zanim rozpocznie się fajerwerkowe szaleństwo. Jeśli nasz kot wychodzi poza dom, zamknijmy go w mieszkaniu, aby nie wpadł pod samochód w strachu wywołanym nagłym wystrzałem. W miarę możliwości nie zostawiajmy zwierząt samych w domu – poinstruował.

Klub Gaja powstał na przełomie lat 80. i 90. Zrzesza kilkuset członków, którzy angażują się między innymi w obronę praw zwierząt. Realizują też programy i kampanie, które maja pomóc zrozumieć pozycję człowieka w ekosystemie.

Czytaj także

 9
  •  
    Za niedługo ci ekolodzy pewnie zakażą grzmotów i błyskawic w czasie burzy bo też stresują zwierzątka.
    ja się dziwię że biurokracja UE nie wydała jeszcze stosownej dyrektywy w tej sprawie. Sylwester obchodzimy raz w roku i na tą krótką chwilę po północy psa czy kotka można zostawić w domu w swoim kojcu gdzie czuje się bezpiecznie i da radę przeżyć te pół godziny jak i burze z piorunami w ciągu roku.
    • Dariusz Kowalski ...twoja wypowiedź jasno określa że ..wyzywając innych od chamów i kmiotów ...sam nie blyszczysz ... wypowiedzi twa sama pozbawiona jest empatii której nam tłumaczyć nie chcesz ..(bo taki elitarny)...weź sobie coś na nerwy ...bo ci pęknie żylak i nie będziesz miał okazji zabawić się z klasą w tego sylwestra.....ha,ha,ha
      • Chociaż pojawienie się podobnych do autyzmu zachowań obserwowano u psów od połowy lat 1960., pierwszym badaczem, który powiązał niektóre z tych zachowań z autyzmem, był Nicholas Dodman, doktor weterynarii, który początkowo zabrał się w 2011 r. za ustalenie przyczyn genetycznych obsesyjnego gonienia za własnym ogonem u bulterierów. To zachowanie zaobserwowano u aż 85 procent miotów bulterierów i często wynikiem było samookaleczanie się.


        Przedstawiając dane ze swojego badania w 2015 r. w American College of Veterinary Behaviorists, dr Dodman poinformował o stanie podobnym do autyzmu, zauważając, że „olbrzymia większość dotkniętych tym psów była samcami i wykazywała inne dziwne zachowania i stany fizyczne, które towarzyszyły gonieniu za własnym ogonem, takie jak wybuchowa agresja, częściowe spazmy, fobie, choroby skóry, problemy z przewodem pokarmowym, zafiksowanie na przedmiotach i tendencja do unikania ludzi i innych psów”. On i jego współpracownicy byli ponadto w stanie ustalić, że dwa biomarkery częste wśród dzieci z autyzmem były także obecne u dotkniętych chorobą psów.

        Jakie są zachowania “podobne do autyzmu” u psów? Jak rozpoznaje się lub mierzy takie zachowania u psów? Jak w ogóle ta analogia działa? Czy gonienie za własnym ogonem naprawdę odpowiada stereotypowym, powtarzającym się czynnościom, o które, jak sądzę, chodzi Raines? Jest to zachowanie, które może być spowodowane przez tak wiele innych rzeczy. To samo dotyczy fobii i agresji, a nie bierzemy nawet pod uwagę problemu tresury. Zanim dojdziemy do pytania, czy psi autyzm w ogóle istnieje, nie mogę się powstrzymać przed wskazaniem na jedną sprawę. Niezależnie czy mówimy o ludziach czy o zwierzętach, ważne jest pytanie, czy coś, co wygląda na autyzm, niezależnie od tego, jak to niepewne, może być spowodowane tylko jednym czynnikiem? Antyszczepionkowcy wydają się nie mieć wątpliwości.



        Co może być tą przyczyną….? Hmmm… Zastanawiam się… O do diabła, wiecie równie dobrze jak ja: szczepionki. Raines pisze o tym, jak szczepienia psów są wymagane przynajmniej co trzy lata, zależnie od szczepionki, szczególnie szczepionka na wściekliznę, mówiąc o szczepieniu psów jako o „układzie odpornościowym zwierzaków sztucznie manipulowanym szczepionką na wściekliznę raz za razem przez całe ich życie”. Następnie wykonuje salto mortale i twierdzi, że dziwne zachowania psów, konkretnie „miazmat wścieklizny” - zmiany behawioralne naśladujące objawy wczesnej wścieklizny, spowodowane są szczepionką na wściekliznę.
        • A może te psy mają spektrum autyzmu po podanych szczepieniach ...??może niech się nad tym właściciele zastanowią ..bo jest to potwierdzone że coraz więcej zwierząt zaczyna mieć autyzm ... wystarczy zgooglować temat...???
          • OK, domowe zwierzęta niech siedzą wieczorem w domu. Mojemu psu było za głośno, ale sie huku/strzałów nie bał. I to żaden wielki wyjątek. Ze strachem to jak z agresją, te empatyczne zwierzęta są często zwierciadłem emocji i patologii swoich pań i panów. Ci powinni nad sobą pracować, mają w swoich zwierzętach wspaniałych pomocników. Tylko wtedy nie można mieć sie samego siebie za miarę wszechrzeczy.

            Czytaj także