Władysław Frasyniuk: Dziś jest podobnie jak za PRL-u

Władysław Frasyniuk: Dziś jest podobnie jak za PRL-u

Władysław Frasyniuk
Władysław Frasyniuk / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Władysław Frasyniuk odnosi się do okoliczności swojego zatrzymania. Komentuje także sprawę miesięcznic smoleńskich i opowiada o politycznych planach na przyszłość.

Były opozycjonista z czasów PRL w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” podkreśla, że po tym, jak dwukrotnie nie stawił się na wezwanie prokuratora, miał świadomość, że policja w końcu po niego przyjdzie. Dodaje, że „każdy, kto decyduje się działać publicznie, musi podejmować ryzyko i spodziewać się konsekwencji”.

„To jest sprawa anonimowych obywateli”

Frasyniuk twierdzi, żejego zatrzymanie to kwestia konsekwentnego łamania konstytucji przez PiS. Zdarzenie z ubiegłego tygodnia w pewien sposób dotyczy również innych ludzi, którzy sprzeciwiają się działaniom partii rządzącej. -To jest sprawa wielu bardziej lub mniej anonimowych obywateli, którzy protestując ryzykują swoim zdrowiem i bezpieczeństwem życiowym. Na tych bezbronnych, którzy stają przeciwko państwu z gołymi rękoma, należy się skupić. Państwo polskie może obecnie każdego protestującego przeciwko władzy wdeptać w ziemię – mówi Frasyniuk.

„Kaczyński próbuje wyjść z twarzą”

Pytany o to, czy obecnie w Polsce panuje wolność, były opozycjonista twierdzi, że nie. I dodaje, że obywatele, którzy protestowali przeciwko temu, że rządzący faworyzują samych siebie, są szykanowani. Komentuje także zapowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że miesięcznica upamiętniająca katastrofę smoleńską, która zostanie zorganizowana w kwietniu, będzie ostatnim wydarzeniem tego typu. – Kaczyński próbuje wyjść z twarzą. Koniec miesięcznic nie powinien uspokoić społeczeństwa, gdyż są zapowiadane kolejne cykliczne manifestacje 11 listopada, są fragmenty Warszawy wyłączone z obywatelskiej równowagi. Mam pretensje do opozycji, mediów i obywateli, że nie krzyczą wystarczająco głośno o panoszących się w Polsce faszystach– podkreśla.

Prawie jak w PRL-u

Frasyniuk porównuje swoją sytuację do protestów przeprowadzanych w czasach PRL-u. -Gdyby było tak, że respektuje się łamanie praw i wolności bez szmeru protestu, to może dziś wciąż żylibyśmy w komunie. Ponoszę cenę za sprzeciw. Dziś jest podobnie jak za PRL-u. Wtedy części ludzi również nie przeszkadzało, że mamy do czynienia z komunistycznym system, który pozbawia swobód obywatelskich – twierdzi.

Pytany o swoje plany na przyszłość podkreśla, że choć wciąż jest w polityce, to nie chce wracać do polityki partyjnej. Dodaje też, że nie stworzy partii politycznej, nie ma też zamiaru kandydować w wyborach. – Chciałbym żyć swoimi sprawami, mieć czas dla siebie i bliskich i żyć w kraju, w którym toczy się merytoryczna debata – podsumowuje.

Czytaj także:
Interwencja ws. zatrzymania Frasyniuka. Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia

Czytaj także

Czytaj także