Muzeum na Majdanku zyska nową nazwę. Wiceminister zapowiada zmiany

Muzeum na Majdanku zyska nową nazwę. Wiceminister zapowiada zmiany

Drut kolczasty na terenie muzeum w Majdanku
Drut kolczasty na terenie muzeum w Majdanku / Źródło: Wikimedia Commons / DCSasson, CC
– Będziemy tę nazwę zmieniać – zapowiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wiceminister kultury Jarosław Sellin. Chodzi o projekt rozszerzenia nazwy muzeum na Majdanku o określenie „niemiecki nazistowski obóz”. Aby było to możliwe, konieczne są zmiany ustawowe, ponieważ muzeum zostało powołane na mocy ustawy.

Jak wyjaśnił minister, oznacza to zmiany nazw muzeów w Sobiborze i Bełżcu, które są filiami muzeum na Majdanku. Sellin zapowiedział, że zmiana obejmie także muzeum w Stutthof. To nie koniec roszad. – Muzeum w Treblince niedługo będzie powołane jako osobne muzeum. Na razie jest filią należącą do marszałka województwa mazowieckiego, ale porozumiewamy się i to muzeum będzie również prowadzone przez ministerstwo kultury. Wtedy będzie nadana nazwa temu muzeum – tłumaczył Sellin.

Inicjatywa rozszerzenia nazwy placówki na Majdanku wyszła od wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka. O pomyśle pozytywnie wypowiada się prezes IPN. – Jeżeli do Instytutu Pamięci Narodowej wpłynie wniosek o opinię w tej sprawie, to nasza odpowiedź będzie jednoznaczna: chcemy, aby nazwa każdego obozu przypominała o jego założycielach – Niemcach – wskazał w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prezes IPN. – To w sposób wyraźny oddawałoby, kto budował obozy, kto był twórcą całej machiny zbrodniczego systemu – podkreślił dr Jarosław Szarek.

Czytaj także:
Polskie symbole narodowe i swastyka. „Washington Times” publikuje skandaliczną grafikę i tekst

Czytaj także

 1
  •  
    Znalazłem interesujący artykuł o wczorajszym programie „Warto rozmawia”, artykuł. Pt Wynarodowiony patriota - o red. naczelnym "Do Rzeczy" (który był gościem Pośpieszalskiego)– fragment:
    „Redaktor Lisicki „czytał” dzieła historyków amerykańskich i francuskich o Zagładzie, ale nie zna elementarza polskiej kultury i literatury, gdyby znał, gdyby przeczytał rewelacyjne groteski J. Andrzejewskiego – „Paszportowa żona”, „Kukułka”, które powstały w 1944 roku, to nie wygłaszał by absurdalnych opinii, że Polacy nie rozliczali się z hitlerowska okupacją. Ktoś kto nie zna polskiej literatury, ktoś kto nie czytał „Żywego i martwego morza” A. Rudnickiego, ktoś komu polska literatura jest obca i nieznana nie może nazywać się polskim patriotą. Jest „patriotą” wynarodowionym. Patriotą obłędnej ideologii PiS –u.”
    Ciekawe. Całość artykułu.
    http://sila-lewicy.pl/spoleczenstwo/78-wynarodowiony-patriota-o-red-naczelnym-do-rzeczy