Nowe fakty ws. tragedii w Poznaniu. Kim jest mężczyzna, który mógł doprowadzić do wybuchu?

Nowe fakty ws. tragedii w Poznaniu. Kim jest mężczyzna, który mógł doprowadzić do wybuchu?

Nowe fakty ws. wybuchu w poznańskiej kamienicy. Jak podaje Wirtualna Polska, Tomasz J. podejrzewany o brutalne zamordowanie żony i spowodowanie eksplozji, wcześniej doprowadził do groźnego wypadku drogowego. Synek małżeństwa ledwo przeżył.

Galeria:
Wstrząsające zdjęcia z wypadku na drodze z Plewisk do Gołusek (1 stycznia 2018 r.)

4 marca, około godziny 7:50 rano, w kamienicy w Poznaniu doszło do eksplozji, w wyniku której zawaleniu uległy dwa piętra 4-kondygnacyjnego budynku. 5 osób zmarło w wyniku tragedii. Na miejscu zdarzenia odnaleziono 21 rannych. Nowe informacje, na temat zdarzenia w stolicy Wielkopolski, podało 5 marca Radio ZET. Z ustaleń wynika, że w kamienicy, która się zawaliła, mogło wcześniej dojść do morderstwa. Tego samego dnia Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła śledztwo w sprawie katastrofy budowlanej.

Groźny wypadek

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus potwierdziła, że na jednym z ciał odnalezionych w gruzowisku stwierdzono obrażenia, które biegli jednoznacznie określili jako obrażenia zadane przez osoby trzecie. Według Wirtualnej Polski, ciało Beaty J. zostało znalezione bez głowy, z ranami kłutymi i ciętymi. Portal ujawnił również nowe informacje na temat Tomasza J. - mężczyzny podejrzewanego o brutalne zamordowanie żony i spowodowanie eksplozji. Jak się okazuje, 1 stycznia zabrał on syna od matki i podróżował z nim samochodem w kierunku Gołusek. Miał jechać z dużą prędkością, w wyniku czego zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Auto zostało zniszczone, ale J. złamał jedynie nos. O wiele bardziej ucierpiał syn mężczyzny, który wciąż przebywa w szpitalu. Zdjęcia z wypadku, do którego doszło na drodze z Plewisk do Gołusek udostępniła Ochotnicza Straż Pożarna w Plewiskach.

Jak ustaliła WP, sąsiedzi uważali Beatę J. za zwykłą i sympatyczną kobietę, ale inne zdanie mieli o jej mężu. – Faktycznie większość lokatorów uważa, że to on mógł doprowadzić do całej tragedii i odpowiada za to, co się stało – mówił Marek Stanisławski, który również mieszka w kamienicy przy ul. 28 Czerwca.

Czytaj także:
Szokujące ustalenia ws. wybuchu w Poznaniu. W kamienicy mogło dojść do morderstwa

Czytaj także

 0

Czytaj także