Reprywatyzacja kamienicy przy Mokotowskiej 63. Referentka twierdzi, że przełożeni na nią naciskali

Reprywatyzacja kamienicy przy Mokotowskiej 63. Referentka twierdzi, że przełożeni na nią naciskali

Komisja weryfikacyjna
Komisja weryfikacyjna / Źródło: Newspix.pl / Paweł Wiśniewski
Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji przesłuchała dziś świadków w sprawie nieruchomości przy Mokotowskiej 63. Swoje zeznania złożyła m.in. była referentka sprawy.

Komisja weryfikacyjna badała dziś sprawę kamienicy przy ul. Mokotowskiej 63. Nieruchomość została zreprywatyzowana w 2011 roku. Połowa praw do budynku przypadła w udziale byłej pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości, Marzenie K., siostrze mecenasa Roberta N. Decyzję w tej sprawie wydał były wicedyrektor Biura Gospodarki Nieruchomości, Jakub R.

Naciski przełożonego

Agata Szpakowska-Ignaczak, która była referentką sprawy, wystąpiła przed komisją w charakterze świadka. Zeznała, że według niej decyzja o ewentualnej reprywatyzacji nie powinna być pozytywna. – Jednak moi zwierzchnicy, kierownik i wicedyrektor Jakub R., polecili mi przygotować decyzję, z której treścią się nie zgadzałam i podpisać się pod nią – powiedziała referentka.

Świadek zeznała, że nie zgadzała się z treścią decyzji i nie chciała jej podpisać. Poinformowała o tym na piśmie Jakuba R., jednak ten polecił jej, że ma wydać taką decyzję. Dodała, że czuła nacisk przełożonego, Krzysztofa R., „aby wydać decyzję, która zwracała nieruchomość”. Podkreśliła, że przez tę sprawę była skonfliktowana z kierownikiem i z tego powodu szybko zmieniła pracę.

Bajko wiele nie pamięta

Jednym ze świadków był także Marcin Bajko, były szef BGN. Na większość pytań komisji nie udzielił odpowiedzi, często stwierdzając, że „nie pamięta” danej sytuacji.

Zeznania złożył także spadkobierca prawowitych właścicieli budynku, Henryk Orfinger. Świadek wyjaśnił, że przez trzynaście lat starał się odzyskać nieruchomość. W 2004 roku otrzymał z urzędu odpowiedź, że zwrot budynku jest niemożliwy ze względu na to, że za późno złożył wniosek dekretowy. Jednak sześć lat później reprywatyzacja okazała się możliwa po tym, jak sprawą zainteresował się mecenas Robert N. – Po odmowie z 2004 r. uznałem sprawę za zamkniętą. Robert N. sam mnie odszukał i zaproponował pomoc w reprywatyzacji – zeznał świadek.

Czytaj także:
Lokatorka kamienicy przy Lutosławskiego 9: Żyliśmy jak w getcie

Czytaj także

 1
  •  
    To czy spadkobiercy maja prawo do zwrortu tych nieruchomosci, czy nie? Czy tylko polscy spadkobiercy nie maja prawa a np. Zydowscy takie prawo dostana bo tak PiS uzgodnil z amerykanami?