Pierwszy wywiad Denisa Urubki po powrocie do Polski. Poruszające słowa o akcji ratunkowej pod Nanga Parbat

Pierwszy wywiad Denisa Urubki po powrocie do Polski. Poruszające słowa o akcji ratunkowej pod Nanga Parbat

Denis Urubko podczas wyprawy na K2
Denis Urubko podczas wyprawy na K2 / Źródło: Facebook / Denis Urubko Fans
Denis Urubko w wywiadzie dla WP SportoweFakty opowiedział o akcji ratunkowej na Nanga Parbat. Himalaista przyznał, że od początku zdawał sobie sprawę, że szansa na uratowanie Tomasza Mackiewicza jest mała.

– Stanęliśmy przed wyborem: zostawić Elisabeth i iść w górę, nie mając żadnej pewności, że Tomasz Mackiewicz żyje, czy schodzić z Elisabeth i uratować chociaż ją – mówił Denis Urubko w wywiadzie dla WP SportoweFakty po powrocie do Polski.

Himalaista podkreślił również, że w trudnej akcji ratunkowej na Nanga Parbat bardzo pomogli Pakistańczycy, którzy jego zdaniem pokazali heroizm. – Polecieli z nami aż pod ścianę góry. My byliśmy przygotowani do wspinaczki, a oni wcale nie musieli nas przetransportować tak wysoko – przyznał Urubko.

Heroiczna akcja ratunkowa

W nocy z soboty na niedzielę (27 na 28 stycznia) Denis Urubko i Adam Bielecki dotarli na Nagra Parbat do Elisabeth Revol, którą ewakuowali do obozu C1, gdzie przybył po nich śmigłowiec. Polscy himalaiści dotarli do Francuzki na wysokość 6200-6300 metrów. Revol przekazała, że Tomasz Mackiewicz pozostał na wysokości 7200 metrów i w momencie, w którym się rozdzielili Polak cierpiał na ślepotę śnieżną oraz odmrożenia nóg. Ze względu m.in. na warunki atmosferyczne nie udało się uratować Mackiewicza z Nanga Parbat. 2 lutego Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie potwierdziło na Twitterze zakończenie akcji ratunkowej.

Później Denis Urubko był jednym ze wspinaczy, którzy próbowali dokonać pierwszego zimowego wejścia na K2. Opinię publiczną zelektryzowała wiadomość o samodzielnej próbie zdobycia szczytu przez Urubkę. Jego samotna wyprawa w górę bez zgody kierownika zakończyła się jednak niepowodzeniem, a himalaista podjął decyzję o opuszczeniu zimowej wyprawy na szczyt.

Mimo to, Urubko w wywiadzie dla WP SportoweFakty powtórzył, że dobrze czuje się z Polakami i ta ekipa mu „odpowiada”. Zaznaczał, że nie zamierza rozstawać się z grupą, z którym próbował wejść zimą na K2

Denis Urubko był rozczarowany wyprawą na K2

Na początku lutego Denis Urubko o swoich obawach napisał na blogu, a swój wpis zatytułował: „Dejavu-2003”. To nawiązanie do wyprawy sprzed 15 lat, podczas której nie udało się zdobyć K2. Jednym z powodów porażki miał być wtedy konflikt w grupie. Z Polakami został wtedy właśnie Urubko. W swoim wpisie wymienił szereg błędów, narzekał na zachowanie Polaków i przekonywał, że „nikt nie wyciągnął żadnych wniosków”. Jako przykład Urubko podawał złe rozstawienie namiotu, przez po jakimś czasie do środka dostało się sporo śniegu. Zwrócił również uwagę na zły sposób gotowania w obozie. Jego zdaniem uczestnicy wyprawy marnowali gaz, zatruwali okolicę oparami i wcale nie ogrzewali rąk.

Himalaista w dalszej części swojego wpisu dodał, że nawet sposób picia wody nie był taki, jaki być powinien. Narzekał, że jego towarzysze nie piją tyle, ile potrzebują, tylko dostają wodę w butelkach. Ta później zamarzała i nie nadawała się do spożycia. Urubko pisał, że chciałby już ruszyć w górę, ale nie pozwala na to zła pogoda.

„Matematyka: zaczynaliśmy na wysokości 5100 m, jesteśmy na 6500 m, a mamy osiągnąć 7950 m. Nie jesteśmy nawet w połowie drogi. To, co piszą w internecie i nastrój w obozie przypomina mi 2003 rok. Wszystkie te heroiczne słowa, którymi zachwycają się młode dziewczyny. »Oczekiwanie, prognozy, plany, taktyka, następna grupa« – pisał Urubko.

Czytaj także:
Denis Urubko opuścił bazę pod K2. Himalaista przekazał specjalne życzenia

/ Źródło: WP SportoweFakty / Wprost.pl

Czytaj także

 1
  • Himalaiści to przeważnie socjopaci, którzy w ekstremalnych warunkach szukają przede wszystkim potwierdzenia swojej wartości. Rzadko kiedy motywy ich pasji mają inny charakter (np. patriotyczny). Dlatego cała ta heca z "narodową wyprawą" to był wyłącznie skok na państwową kasę.
    Jednak trzeba uczciwie przyznać, że panowie Urubko i Bielecki wykazali ogromne poświęcenie graniczące z bohaterstwem w akcji ratowniczej pod Nanga Parbat.
    Szkoda, że mieszkający we Włoszech Rosjanin z polskim paszportem (dlaczego Komoruski przyznał mu polskie obywatelstwo?) nie potwierdził swojej klasy w wyprawie na K2, w której okazał się być taki mały.
    Osobiście nie radziłbym żadnemu polskiemu himalaiście kontynuowania współpracy z Urubko. Strach się bać, co taki ktoś może zrobić.