Antyterroryści pomylili adresy, teraz policja przeprasza. „Zobowiązujemy się do pokrycia wszelkich szkód”

Antyterroryści pomylili adresy, teraz policja przeprasza. „Zobowiązujemy się do pokrycia wszelkich szkód”

Antyterroryści pomylili adresy, teraz policja przeprasza. "Zobowiązujemy się do pokrycia wszelkich szkód"
Policja przeprasza rodzinę, u której przez pomyłkę przeprowadzono operację terrorystyczną. Twierdzi jednak, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Ósmego marca wieczorem antyterroryści wtargnęli z bronią do domu w Sitnie pod Szczecinkiem (woj. zachodniopomorskie). Mieszkańców skuto kajdankami i trzymano na muszce. Jak się później okazało, antyterroryści mieli zły adres. – Zobowiązujemy się do pokrycia wszelkich szkód. Oczywiście tej rodzinie należą się także przeprosiny – oświadczył Andrzej Borowiak z policji w Poznaniu. Jak się okazuje, wejście antyterrorystów nie odbyło się na polecenie prokuratury. Policja jednak twierdzi, że miała do tego prawo.

– Prokurator, który nadzoruje to postępowanie, będzie podejmował decyzję co do słuszności czy też nie. Ma na to jeszcze trochę czasu, musi zapoznać się z całą materią w tym przedmiocie, również z aktami głównymi, po które zwróciliśmy się do policji z Złotowie, bo to ta jednostka prowadzi postępowanie – wyjaśnił Sebastian Drewicz, prokurator rejonowy w Złotowie.

Staranowali bramę, oddali strzały

Jak podawał portal iszczecinek.pl do domu jednej z rodzin wkroczyła grupa kilkudziesięciu mężczyzn, którzy byli uzbrojeni i mieli na sobie kominiarki. Wcześniej staranowali samochodem bramę, padło również kilka strzałów. Mieszkańcy Sitna zostali rzuceni na ziemię i skuci kajdankami, całej akcji przyglądały się małe dzieci oraz ich matka. Wyprowadzeni z domu mężczyźni przez około godzinę leżeli na śniegu. Zamaskowani mężczyźni dokonali przeszukania domu.

– Policjanci otrzymali w procesowej – oficjalnej formie informacje, że na terenie wskazanej posesji w miejscowości Sitno miały przebywać osoby podejrzane o poważne przestępstwa kryminalne. Analiza sytuacyjna uzasadniała zatrzymanie osób i przeszukanie posesji przez Samodzielny Pododdział Antyterrorystyczny Policji. Według wstępnych opinii w związku z zaistniałą sytuacją przeprowadzenie akcji policyjnej było konieczne. Odbyło się to także zgodnie z obowiązującymi procedurami – tłumaczył mł. insp. Andrzej Borowiak.

Innego zdania jest jednak pełnomocnik rodziny Mirosław Wacławski. – Podczas akcji nic podejrzanego nie znaleziono. Mieszkańców po dwóch godzinach traktowania jak najgorszych przestępców rozkuto – tłumaczył. – Wszystko wskazuje na to, że była to jedna wielka pomyłka. W związku z tym zostało złożone do naszej prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 231. KK, który mówi o nadużyciu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego – podkreślił.

Odpowiednie pisma skierowane zostały także do innych instytucji odpowiedzialnych za tę akcję.Jak podaje portal iszczecinek.pl antyterroryści z Poznania działali bez polecenia prokuratury.

Czytaj też:
Widziałeś tych mężczyzn? Staranowali autem drzwi do marketu i ukradli sejf

Źródło: X-news