Szef MSWiA przyjął dymisję Bieńkowskiego

Szef MSWiA przyjął dymisję Bieńkowskiego

Szef MSWiA Janusz Kaczmarek przyjął dymisję komendanta głównego policji Marka Bieńkowskiego. Politycy opozycji uważają, że ta rezygnacja ma związek z dymisją dotychczasowego szefa MSWiA Ludwika Dorna.

Rzecznik prasowy Biura Ochrony Rządu Dariusz Aleksandrowicz potwierdził wieczorem informację podaną przez "Wprost" na naszej stronie internetowej, że Bieńkowski otrzymał ochronę BOR; nie zdradził jednak szczegółów.

Podczas brifingu w MSWiA Kaczmarek podkreślał, że był zaskoczony dymisją komendanta. Dodał, że odbył z nim długą, merytoryczną rozmowę podczas której Bieńkowski wyjaśniał, że podaje się do dymisji ze względów osobistych. "Cenię wysoko jego profesjonalizm. Zaproponowałem mu współpracę. Wrócimy do tej rozmowy po jego urlopie" - dodał.

Sam Bieńkowski napisał w specjalnym oświadczeniu, że "pragnie podziękować za współpracę wszystkim, którzy pomogli mu w misji kierowania policją".

Kaczmarek zapowiedział również, że jeszcze w piątek będzie rozmawiał z kandydatem na następcę Bieńkowskiego; nie ujawnił jednak, kto nim jest. "Mam w planie kilka osób" - dodał.

Nie chciał także odpowiedzieć na pytanie dziennikarzy czy kandydatem na stanowisko szefa policji jest szef biura ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej Konrad Kornatowski. Taką informację podaliśmy na swojej stronie internetowej.

"To znakomity prokurator, świetnie współpracujący z policją" - tak Kornatowskiego ocenił pytany o to minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Nie odpowiedział na pytanie, czy istotnie zostanie on szefem policji - dodał, że decyzja należy do premiera i szefa MSWiA. Powiedział, że gdyby tak się stało, byłaby to "strata dla prokuratury, a zysk dla policji".

Wśród możliwych następców Bieńkowskiego nieoficjalnie wymienia się też komendanta stołecznego policji Jacka Kędziorę. Według piątkowego "Super Expressu" pod uwagę mogą być brani także - komendant wojewódzki policji z Poznania Henryk Tusiński i naczelnik warszawskiego zarządu CBŚ, Jarosław Marzec.

Pytany o dymisję szefa policji, b. zastępca komendanta głównego i b. komendant wojewódzki policji w Krakowie Adam Rapacki, powiedział PAP, że tego typu zmiany następuje w Polsce zbyt często. Dodał też, że w jego opinii następcą Bieńkowskiego powinien być policjant.

Jak dodał, tylko funkcjonariusz ma bowiem wystarczające doświadczenie i wiedzę by zająć się całością bardzo różnych dziedzin związanych z tym stanowiskiem. "Chodzi tu nie tylko o walkę z przestępczością, ale też prewencję, sprawy finansowe, zarządzanie" - wymieniał.

Zdaniem polityków opozycji, dymisję Bieńkowskiego trzeba wiązać z dymisją szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji Ludwika Dorna. Gdy został on odwołany, pojawiły się nieoficjalne informacje, że jedną z przyczyn był spór z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobro, dotyczący m.in. obsady stanowiska szefa CBŚ. Spekulowano, że po objęciu stanowiska szefa MSWiA przez Kaczmarka, dotychczasowego prokuratora krajowego, Bieńkowski będzie musiał odejść.

Bronisław Komorowski (PO) uznał dymisję Bieńkowskiego za "niepokojącą", tym bardziej, że szef policji to osoba o "ogromnym dorobku". Jego zdaniem, zmiany w kierownictwie MSWiA to zapowiedź działań, które mogą budzić sprzeciw w środowisku służb mundurowych. Jerzy Szmajdziński (SLD) pytany czy wierzy w osobiste powody rezygnacji szefa policji powiedział: "za każdą decyzją częściowo stoją powody osobiste. Z jednym przełożonym chce się pracować a z innym nie".

Szef sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych Marek Kuchciński nie chciał komentować dymisji Bieńkowskiego, bo - jak tłumaczył - szef policji podał osobiste przyczyny decyzji.

Bieńkowski został szefem policji na początku listopada 2005 r. Z wykształcenia jest prawnikiem, w latach 1997-2001 był komendantem głównym Straży Granicznej.

O jego dymisji spekulowano od kilku miesięcy. Media donosiły m.in. o konflikcie między Bieńkowskim a wiceministrem SWiA odpowiedzialnym za policję Markiem Surmaczem. Czarę goryczy miała przelać śmierć dwóch funkcjonariuszy z warszawskiego komisariatu kolejowego, którzy na polecenie swojego komendanta odwieźli do domu do Siedlec b. urzędnika MSWiA Tomasza Serafina. Wracając zginęli w wypadku samochodowym. W tej sprawie prokuratura postawiła już zarzuty b. szefowi komisariatu kolejowego i b. urzędnikowi ministerstwa.

 

pap, ss, ab

Czytaj także

 0

Czytaj także