Ogórek wypiera się przeszłości z SLD. „Kłamie, że nic ją nie łączyło z Sojuszem, by przypodobać się PiS”

Ogórek wypiera się przeszłości z SLD. „Kłamie, że nic ją nie łączyło z Sojuszem, by przypodobać się PiS”

Magdalena Ogórek
Magdalena Ogórek / Źródło: Newspix.pl / Nikoff
W 2015 roku Magdalena Ogórek startowała z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej w wyborach prezydenckich. Teraz jednak, stwierdziła, że „nie miała relacji” z tym środowiskiem. Zupełnie inaczej sprawę przedstawiają posłowie SLD.

Magdalena Ogórek po raz kolejny wypiera się swojej politycznej przeszłości twierdząc, że „nie miała żadnych relacji z SLD”. Ogórek twierdzi, że była kandydatką niezależną a SLD przez całą kampanię wyborczą podkreślało, że nie jest ona kandydatką lewicy.

Zupełnie inaczej sprawę przedstawiają posłowie tej partii, którzy nie kryją zaskoczenia wypowiedziami byłej kandydatki na prezydenta Polski. – W poprzedniej kadencji pracowała w klubie SLD, także przy Radzie Krajowej partii. Angażowała się w nasze działania, bywała na wielu imprezach. Była też kandydatką Sojuszu na posła w okręgu rybnickim. Trudno więc mówić, że nic ją nie łączyło z naszym ugrupowaniem, skoro poświeciła mu kilka lat życia – powiedział Leszek Aleksandrzak, jeden z pomysłodawców wystawienia Ogórek w wyborach prezydenckich. W ocenie Aleksandrzaka obecna publicystka TVP stara się stawić pod nową władzę tak, by żyło jej się jak najlepiej.

„Ucieszyła się kiedy zaproponowano jej start w wyborach pod szyldem SLD”

– Kłamie, że nic ją nie łączyło z SLD, by przypodobać się PiS. Przecież w Telewizji Polskiej nie występuje nikt, kto dobrze mówi o SLD. To PiS-owska telewizja, żeby tam funkcjonować, trzeba widocznie nawet kłamać w żywe oczy – ocenia Aleksandrzak dodając, że Ogórek ucieszyła się kiedy zaproponowano jej start w wyborach pod szyldem SLD.

„To był długi proces zanim przyjęłam tę propozycję”

Magdalena Ogórek 9 stycznia 2015 została zatwierdzona przez zarząd SLD jako kandydatka tej partii na prezydenta Polski w wyborach 10 maja tego samego roku. Zajęła w nich 5. miejsce, zdobywając 353 883 głosy, co stanowiło 2,38 proc. głosów ważnych. Teraz jednak Ogórek stwierdziła, że „nie miała relacji” z tym środowiskiem. – Nie miała pani wtedy dyskomfortu, że popierają panią postkomuniści, ludzie z partii która jest kontynuacją PZPR? – pytał prowadzący rozmowę Rzecz o Polityce Jacek Nizinkiewicz. – Moje porozumienie z Leszkiem Millerem polegało na tym, że ja występuję jako kandydatka niezależna i, jeżeli partia SLD chce poprzeć tę kandydaturę, to ją poprze. SLD popierało moją kandydaturę jako kandydatki niezależnej – odpowiedziała Ogórek.

Jak mówiła była kandydatka na prezydenta Polski, miała swój program wyborczy. Przyznała, że miała sporo wątpliwości przed startem w wyborach w 2015 roku z list SLD. – To był długi proces zanim przyjęłam tę propozycję, ale uznałam, że to jest moja jedyna szansa, by przedstawić Polakom swój program wyborczy – przekonywała.

Czytaj także:
Ogórek pokazała list poparcia podpisany przez asystenta rabina Polski. Schudrich: To nie mój asystent

Czytaj także

 18

Czytaj także