Kaja Godek obawia się o bezpieczeństwo swoje i rodziny. „Jestem w tej chwili sterroryzowana”

Kaja Godek obawia się o bezpieczeństwo swoje i rodziny. „Jestem w tej chwili sterroryzowana”

Kaja Godek
Kaja Godek / Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
Pełnomocniczka komitetu „Zatrzymaj Aborcję” Kaja Godek prasowe informacje na swój temat nazywa „nagonką”. W rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem w programie #RZECZoPOLITYCE przyznała też, że obawia się o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny.

Czołowa postać polskiego ruchu antyaborcyjnego ma wielki żal do dziennikarzy „Gazety Wyborczej” o artykuł, w którym wyjawiono miejsce jej zatrudnienia. Wskazano w nim, że działaczka pro-life zasiada w radzie nadzorczej Warszawskich Zakładów Mechanicznych – państwowej spółki, która produkuje komponenty do układów wtryskowych silników wysokoprężnych. – Nie muszę być inżynierem, żeby zasiadać w radzie nadzorczej WZM. Nie był wymagany zdany egzamin na członka rad nadzorczych SSP. Każdy gdzieś pracuje. Dziwi mnie to zainteresowanie. Nie będę się tłumaczyć z tego, ile zarabiam w radzie – mówiła w wywiadzie Kaja Godek.

Godek: Próbują mnie zwolnić z pracy

Dziennik podkreślał, że z informacji na stronie Ministerstwa Skarbu Państwa wynika, że Godek na stanowisko została powołana 17 grudnia 2015 r., czyli niespełna miesiąc po przegłosowaniu w Sejmie wotum zaufania dla rządu Beaty Szydło. – „Gazeta Wyborcza” nieustannie podnosi larum, że rodziny żyją w trudnej sytuacji, że należy dbać o rodziny, które mają niepełnosprawne dzieci, tymczasem mnie próbuje zwolnić z pracy. To jest oczywisty lincz – oceniała w wywiadzie kobieta.

„Urządźcie jej piekło”

– Wyciągnięto to w momencie, kiedy „Czarny protest” organizuje nagonkę na inicjatywę „Zatrzymaj Aborcję”. To jest oczywisty element nagonki na mnie. Ja chcę też powiedzieć, że w mediach społecznościowych, na profilach aborcjonistów, są pozakładane wątki, gdzie się nawołuje do niemalże fizycznej rozprawy ze mną. Jest np. założony wątek, gdzie ludzie piszą „ona gdzieś mieszka, chodzi gdzieś po ulicy, gdzieś chodzi do sklepu, urządźcie jej piekło” – przekonywała Godek.

Godek: Boję się, ale nie zgłaszam policji

Kaja Godek stwierdziła w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem, że internetowy hejt wpływa na jej poczucie bezpieczeństwa. – Jest tego taka ilość, że ja jestem w tej chwili sterroryzowana, zastraszona, jestem naprawdę w sytuacji takiej, że zaczynam się bać o swoje i mojej rodziny bezpieczeństwo fizyczne – mówiła. Dodała jednak, że nie zgłasza tych spraw na policję, ponieważ wtedy „nie wychodziłaby z policji”.

Czytaj także:
Ostra dyskusja w „Kropce nad i”. Olejnik do Godek: To jest arogancja

Czytaj także

 7
  • Opowiada bajki aby ukryć prawdę że to taki sam niedouk jak Misiewicz .Jakie ma kompetencje aby być w radzie nadzorczej ? Zero ale program KORYTO PLUS działa
    • Nie ludzi powinna się obawiać ta kobiecina ale Boga /WSS/, który rękami ewolucji pokazuje człowiekowi właściwą drogę likwidując najwcześniej te zarodki, które uznaje za niegodne noszenia ludzkiej postaci.
      Gdzieś tam jest przypowieść albo dogmat w jej religii o człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo...
      • A może pani Godek załatwi z PiS, że każda matka (kompetencje nieistotne) upośledzonego dziecka będzie zasiadała w jakiejś radzie nadzorczej ?
        •  
          a nie trzeba było babo, chamsko narzucać swoich zboczonych poglądów narzucać innym! Kto sieje wiatr - zbiera kłopoty. A przy okazji wyszło, że baba bez kwalifikacji pasie się w państwowym korycie! Tak się chwaliła troską o upośledzone dziecko a szwenda się po telewizjach, sejmie i jeszcze dorabia. Krętaczka spasiona.
          • Miałem ją za kobietę inteligentną, ze swoistym fiksum dyrdum w pewnym temacie,
            ale po jej ostatnich wypowiedziach pozostaje mi w jej ocenie samo fiksum dyrdum.

            Czytaj także