Mężowi Dody przedstawiono prokuratorskie zarzuty. Grozi mu do 10 lat więzienia

Mężowi Dody przedstawiono prokuratorskie zarzuty. Grozi mu do 10 lat więzienia

Emil S. i Doda
Emil S. i Doda / Źródło: Newspix.pl / BRUNNER
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie postawili mężowi Dody dwa zarzuty. Sprawa dotyczy afery z wynajęciem gangsterów w konflikcie z Emilem H., byłym partnerem piosenkarki. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań.

Stołeczna Prokuratura Okręgowa przedstawiła Emilowi S. zarzuty podżegania do wymuszenia rozbójniczego oraz nakłaniania osób trzecich do grożenia Emilowi H. (byłemu partnerowi Dody) zamachem na jego życie lub zdrowie oraz do stosowania wobec niego przemocy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla Doroty R. w postaci zadośćuczynienia jakie miał jej zapłacić Emil H. tytułem zadośćuczynienia za poniesione krzywdy, czyli podżegania do tzw. wymuszenia rozbójniczego. Za tego typu przestępstwo kodeks karny przewiduje karę do 10 lat pozbawienia wolności.

Emil S. nie przyznał się do winy

Przyznał jedynie, że posiadał środki odurzające. Mąż Dody odmówił również składania wyjaśnień. Jego obrońca Adam Gomuła wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że „postępowanie w tej sprawie trwa już blisko 1,5 roku, a w miarę jego toku napływają do akt kolejne „nowości” pochodzące z zeznań i wyjaśnień osób, które w absurdalny sposób „odzyskują pamięć”, przekazując treści, o których dotychczas w nadzwyczajny sposób nie pamiętały”. „Każe to zadać retoryczne pytanie o intencjonalność i wartość dowodową takich treści” – zaznaczył adwokat.

Mecenas podkreślił, że „oczywistym jest, że tak budowany materiał dowodowy świadczy o jego niskiej wartości, a kolejne czynności w sprawie mają na celu „wzmocnić” rzekome dowody na prawdziwość stawianych zarzutów”. „Wyrażam przekonanie, że dalszy tok postępowania pozwoli na dopuszczenie kolejnych wniosków dowodowych obrony – dotychczas każdorazowo odrzucanych przez prokuraturę – by pokazać rzetelny obraz sprawy, oczyszczając mojego mocodawcę z absurdalnych zarzutów, mających wymiar medialny, nie zaś faktyczne podstawy. Dotychczasowy przebieg postępowania sprawia wrażenie jednostronnego, intencjonalnego i nieobiektywnego obrazu, reprezentującego wyłącznie interesy jednej strony, ograniczając nie tylko prawo do obrony ale wręcz do rzetelnego pokazania rzeczywistości” – dodał Adam Gomuła.

O co chodzi w sprawie?

Z ustaleń TVP Info wynika, że sprawa dotyczy konfliktu między Dodą a jej byłym partnerem Emilem H. W sporze miał również uczestniczyć mąż artystki – Emil S. Po rozstaniu Dorota R-S oskarżyła H. m.in. o nadużywanie alkoholu. Biznesmen złożył kilka doniesień do prokuratury na Dodę, m.in. o naruszenie nietykalności cielesnej. W 2016 roku Emil S. postanowił pomóc swojej partnerce. Z ustaleń śledztwa wynika, że 13 grudnia 2016 r. spotkał się w hotelu Marriott z Jerzym Ch., Markiem W. i Jackiem M. Mężczyźni mieli przekonać Emila H., aby ten odstąpił od roszczeń wobec Dody i wycofał pozwy przeciwko niej. Kilka dni później mieli oni zaszantażować H., który zawiadomił o wszystkim policję. Funkcjonariusze zatrzymali obu mężczyzn. W marcu 2017 r. J. twierdził, że za sprawą szantażu stoją Doda i Emil S.

Okazało się bowiem, że Jerzy Ch. oraz Marek W. mieli przekonywać zleceniodawcę, że w akcji mającej doprowadzić do ugody między milionerem a piosenkarką zostaną zaangażowani byli i obecni funkcjonariuszy ABW i CBŚP. Emil S. zgłosił się do CBA i opowiedział o spotkaniu z ludźmi „ze służb”. Przekonywał, że „eksperci” zażądali 300 tys. zł., z czego otrzymali 174 tys. zł.

Czytaj także:
TVP Info: Doda oskarżona przez prokuraturę. Piosenkarce grozi 8 lat więzienia

Czytaj także

 0