Uwaga! TVN: Skazany za śmiertelne potrącenie, podejrzany o kolejne. Dlaczego nie zabrano mu prawa jazdy?

Uwaga! TVN: Skazany za śmiertelne potrącenie, podejrzany o kolejne. Dlaczego nie zabrano mu prawa jazdy?

Uwaga! TVN: Skazany za śmiertelne potrącenie, podejrzany o spowodowanie kolejnego
Uwaga! TVN: Skazany za śmiertelne potrącenie, podejrzany o spowodowanie kolejnego / Źródło: X-news/Uwaga
Rok temu Tomasz L. śmiertelnie potrącił kobietę, przechodzącą prawidłowo przez pasy. W maju tego roku zdaniem prokuratury spowodował kolejny śmiertelny wypadek, wjeżdżając w prawidłowo jadącego motocyklistę. Dlaczego sąd po pierwszym wyroku nie zatrzymał mu prawa jazdy?

Pod koniec maja, w Karpaczu doszło do tragicznego wypadku. Kierowca samochodu osobowego potrącił prawidłowo jadącego skuterem 66-letniego Juliana Śmiałka. Mimo natychmiastowej pomocy, udzielonej przez strażaków i ratowników, mężczyzny nie udało się uratować. – Wbiegając do tunelu widziałem stojące auto. Przed nim leżał motocykl. Było bardzo dużo krwi. Rozpoczęliśmy reanimację. Próbowaliśmy tamować krwawienie uciskając tętnicę udową. Ani pulsu, ani oddechu nie było – relacjonuje strażak Tomasz Krotowski.

Jadący skuterem mężczyzna wracał od syna i swojej byłej partnerki. – Syn nie może się pogodzić ze śmiercią ojca. Jest chory na schizofrenię, leczy się od wielu lat. Mówił mi, że się powiesi po tym wypadku – mówi pani Janina Jureczko i dodaje – Julian często odwiedzał syna. Zawsze jeździł powolutku, był odpowiednio ubrany w odblaskowe kurtki.

Wypadek spowodował Tomasz L., mieszkaniec Jeleniej Góry. Według wstępnych ustaleń prokuratury kierowca po wjechaniu do tunelu stracił panowanie nad samochodem, zjechał na przeciwległy pas i uderzył w skuter Juliana Śmiałka. Ofiara wypadku jechała zgodnie z przepisami. – Kierowca samochodu jechał nie mniej niż 68 km/h. Tam jest ograniczenie do 40 km/h. Podejrzany złożył wyjaśnienia, nie przyznał się do zarzucanych mu czynów – mówi Marcin Piekarski, zastępca prokuratora rejonowego w Jeleniej Górze.

Wcześniej potrącił śmiertelnie kobietę

Rok temu ten sam kierowca potrącił na przejściu dla pieszych kobietę. Do wypadku doszło po zmroku na oświetlonej ulicy. Tomasz L. jechał sam, był trzeźwy. Nie przekroczył też dozwolonej prędkości, ale z zabezpieczonego monitoringu wynika, że dojeżdżając do przejścia dla pieszych nawet nie hamował. Potrącona kobieta zmarła w drodze do szpitala. – Nie mogłem w to uwierzyć. Najgorsza rzecz, jaką można usłyszeć to, że żona nie żyje. Poleciały mi łzy. Nie życzę nikomu takich sytuacji. Jak ktoś tragicznie odchodzi to najgorsze co może się zdarzyć – mówi Zbigniew Matysek, mąż pani Małgorzaty.

Śmierć pani Małgorzaty była dużym ciosem także dla synów pana Zbigniewa. Sprawca wypadku – Tomasz L. jest ich sąsiadem, mieszka w tym samym bloku. Starszy syn ofiary, Rafał rzucił studia, załamał się. – To dla mnie duży szok. Świat mi się wywrócił do góry nogami. Nie wiedziałem, co mam robić. Bardzo mi brakuje mamy, jej uśmiechu, rozmowy – mówi Rafał Matysek.

Czytaj także

 1
  •  
    Ciekawe jakie PO-wiązania z prokuraturą i sądem ma ten bandzior ?!!!

    Czytaj także