Relacja ratownika z Darłówka: Ten straszny obraz nawiedza mnie po nocy

Relacja ratownika z Darłówka: Ten straszny obraz nawiedza mnie po nocy

Stanowisko ratownika na plaży
Stanowisko ratownika na plaży / Źródło: Fotolia / replica73
W rozmowie z „Faktem” ratownik WOPR z rejonu Darłowa opowiedział, jak przebiegała akcja ratunkowa rodzeństwa, które utonęło w morzu w ubiegły wtorek. Andrzej Stępowski przyznał, że jeden z obrazów wciąż nawiedza go w nocy.

Akcją ratunkową w Darłówku żyła cała Polska. Po zgłoszeniu przez turystkę zaginięcia trójki dzieci, na pomoc ruszyli wszyscy ratownicy z rejonu Darłowa. Był wśród nich Andrzej Stępowski, szef ratowników powiatowego WOPR. W rozmowie z „Faktem” Stępowski przyznał, że akcja ratunkowa nie należała do najłatwiejszych.

„Ten straszny obraz nawiedza mnie po nocy”

– Fala wywracała nam skutery i pontony. Nurkowie musieli trzymać się betonowych bloków, by prąd nie wciągnął ich w morze – powiedział w rozmowie z dziennikiem. Wówczas udało się wyciągnąć 14-latka, który kilka godzin później zmarł w szpitalu. 15 sierpnia wznowiono poszukiwania 11-latki i 13-latka. – To była najdłuższa i najcięższa akcja, w jakiej brałem udział. Przez kilkanaście godzin dziennie ja i kilkudziesięciu moich kolegów przeszukiwaliśmy każdy zakamarek wybrzeża na odcinku 20 km – relacjonował ratownik.

Po otrzymaniu informacji od pasażerów statku wycieczkowego, ratownicy podpłynęli skuterem do ciała 11-latki, która unosiła się na wodzie plecami do góry. – Wyciągnąłem ją. Woda bardzo zmieniła jej twarz. Ten straszny obraz teraz nawiedza mnie po nocy. Żeby go odpędzić, odszukałem w internecie jej zdjęcie za życia. Trochę pomogło, ale nie do końca – przyznał Stępowski. I dodał, że choć jako ratownik pracuje już od 36 lat, to nie da się przyzwyczaić do widoku śmierci dzieci.

Co wydarzyło się w Darłówku?

14 sierpnia w Darłówku pod opieką matki kąpali się dwaj bracia w wieku 13 i 14 lat oraz ich 11-letnia siostra. Przed godziną 15 ich matka odeszła na chwilę z najmłodszym, 2-letnim dzieckiem. Po powrocie nie mogła znaleźć swoich dzieci. We wtorek 14 sierpnia ratownicy wyciągnęli z morza 14-latka, który wraz z rodzeństwem wszedł do wody mimo zakazu kąpieli. Chłopiec w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala. Dzień później przekazano informację o jego śmierci. W piątek 17 sierpnia poinformowano o znalezieniu w morzu ciała dziewczynki. Prawdopodobnie to poszukiwana 11-latka. Niecałe 20 godzin później na wysokości wschodniego falochronu znaleziono ciało chłopca, najprawdopodobniej jest to poszukiwany 13-latek.

Rodzina przyjechała na wakacje z Sulmierzyc pod Krotoszynem w Wielkopolsce. Dyrektor szkoły z Sulmierzyc Beata Koprowska w rozmowie z portalem Wirtualna Polska podkreśla, że rodzeństwo było „radosne, grzeczne i uśmiechnięte”. Przekazała też, że psychologowie i nauczyciele wracają do szkoły już w piątek, gdzie będą mogli przychodzić uczniowie. – Zostanie im udzielona profesjonalna pomoc. Do ich dyspozycji będą dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Krotoszynie, szkolny pedagog oraz nauczyciele – poinformowała.

Czytaj także:
Darłówko. Troje dzieci utonęło w Morzu Bałtyckim. Rodzina zabrała głos

Czytaj także

 0

Czytaj także