Bicie, wyzwiska i przypalanie papierosami. Gang pod wodzą 12-latki terroryzował dzieci

Bicie, wyzwiska i przypalanie papierosami. Gang pod wodzą 12-latki terroryzował dzieci

Gang nastolatek. Przywódczyni grupy miała 12 lat
Gang nastolatek. Przywódczyni grupy miała 12 lat / Źródło: X-news/Uwaga
Poniżanie, wyzwiska, przypalanie papierosami. W taki sposób grupa nastolatek z Siedlec znęcała się nad rówieśnikami. Sprawa wyszła na jaw, kiedy dzieci nagranie swojego zachowania rozpowszechniły w internecie.

Na nagraniu widać, jak grupa dziewczynek znęca się nad swoja koleżanką. Ofiara musi klęczeć, jest poniżana. – To jest maltretowanie dziecka, bo nie można mówić tylko o przemocy. Maltretowanie polega na długofalowym znęcaniu się psychicznym i fizycznym. Ta dziewczynka klęczy, musi wykonywać jakieś rzeczy. Jest tak zwanym kozłem ofiarnym – mówi Agnieszka Balcerzak, psycholog.

Prowodyrką grupy była 12-letnia Amelia. Dziewczyna zorganizowała gang, który napadał na słabsze dzieci i pastwił się nad nimi. Ofiary były poniżane, bite, opluwane i nagrywane. Amelia pociągnęła za sobą aż osiem koleżanek. – To musi być silna osoba i wywierająca wpływ na inne osoby lub zastraszająca. Jedna i druga strona to są ofiary. Jedna atakuje, druga przyjmuje przemoc. Ale pamiętajmy, że są to małe dzieci, które zostały zaniedbane przez dorosłych – podkreśla Agnieszka Balcerzak.

„Słyszałem, że nawet dorośli się ich boją”

Poniżana Olga, którą widać na filmie, prawdopodobnie już wcześniej padła ofiarą przemocy nastolatek. Na jej skórze były blizny. Na Facebooku pod adresem dziewczynki, padały wulgarne wyzwiska. Olga nie była jedyną ofiarą grupy. Nastolatki pastwiły się także nad kolegami z osiedla.
– Zaczepiły mnie. Powiedziały: „Chcesz dostać w… za siebie, czy za brata?”. Nie odpowiedziałem. Kazały mi klękać. Przepraszać. Trzymały mnie za kark, żebym nie uciekł. A jak klękałem, to na mnie pluły. Czułem się wtedy całkowicie poniżony – opowiada Mateusz, ofiara gangu.
Napastniczki nie wyjaśniły chłopcu, dlaczego go atakują. – Powiedziały „A co cię to obchodzi?”. Chciały zrobić zdjęcie, odwróciły uwagę i wtedy uciekłem. Zauważyłem jakiegoś starszego pana, kiedy zobaczyły mnie z tym panem to uciekły – mówi. Chłopiec początkowo nie powiedział matce o zdarzeniu. – Powiedziałem po paru dniach, bo na początku się bałem. Bałem się, że te dziewczyny mogą mnie znowu dopaść – mówi.

– Słyszałem, że nawet dorośli się ich boją. Jak byłam młodsza to się z jedną z nich bawiłam. Ona była chyba cztery lata młodsza i też się jej bałam. Była taka jak teraz – mówi jedna z dziewczyn. Przywódczyni grupy ma 12 lat. – Jak się przeprowadziłem tutaj, czyli dwa lata temu, zauważyłem przy kościele świetlicę i się zapisałem i ona właśnie tam chodziła. Na początku wydawała się fajna. Poznaliśmy się, nie wychodziliśmy na dwór, ale na świetlicy były jakieś kontakty. Któregoś dnia się wypisała. I nie wiem, co się z nią stało – wspomina Mateusz.

„Jesteśmy bardzo wzburzeni, zaskoczeni, zaniepokojeni tym, co się wydarzyło”

Amelia, to uczennica jednej z siedleckich podstawówek. Do grupy włączyła także starsze koleżanki. Nagrywane filmy, nastolatki rozsyłały rówieśnikom, co dodatkowo miało poniżać ich ofiary. One same swoim zachowaniem, miały wzbudzać szacunek wśród starszych kolegów.
Informacje o upowszechnieniu filmu dotarły do pedagogów. Szkoła Amelki nie chciała jednak rozmawiać na temat wcześniejszych kłopotów wychowawczych z uczennicą. Wśród agresorek na filmie, rozpoznano jeszcze jedną uczennicę tej szkoły. – To jest absolutnie przerażające. To zdarzenie pozbawiające godności człowieka. Niepokojące jest to jak potoczy się przyszłość tych dziewczynek. Na pewno będę z nimi rozmawiać, ale nie tylko z nimi, ale z uczniami szkoły – mówi Beata Grodzicka. Pedagog przekonywała, że nie może ujawnić, czy wcześniej docierały do nich informacje o niepokojącym zachowaniu nastolatek. Czy dziewczyny sprawiały problemy, zapytaliśmy ich rówieśników ze szkoły. – Zaczepiały mnie. Paliły papierosy na przerwach – mówi jeden z chłopców. – Jedna z nich uciekła z domu. Może miała jakieś problemy? – zastanawiają się rówieśnicy.

Ofiara gangu, przypalana papierosami Olga, chodzi do innej szkoły, razem z jedną ze swoich oprawczyń. Również tu dyrekcja nie chce rozmawiać o przeszłości wychowawczej dzieci. – Jesteśmy bardzo wzburzeni, zaskoczeni, zaniepokojeni tym, co się wydarzyło. Wyrażam swoje ubolewanie i ogromny żal, że naszą uczennicę spotkała taka krzywda – mówi Małgorzata Szostek, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 11.
– Jesteśmy od tego, żeby każdemu dziecku w szkole zapewnić bezpieczeństwo. I będziemy takie kroki podejmować – mówi Antoni Szczygieł, pedagog szkolny.

Sprawa trafiła do sądu rodzinnego

Po informacjach od policji, sprawa przemocy trafiła do prokuratury oraz sądu rodzinnego. Postępowanie jest jednak niejawne.
– Zawiadomienie dotyczyło ośmiu nieletnich w wieku od 11 do 18 lat. Zostało wszczęte postępowanie z uwagi na to, że istnieje uzasadnione podejrzenie, że wykazują przejawy demoralizacji i w tym kierunku toczy się postępowanie. W tym momencie jest ujawniona jedna pokrzywdzona. Nie były dotychczas stosowane żadne środki w stosunku do nieletnich za wyjątkiem jednej – mówi Jarosław Makuła z Sądu Rejonowego w Siedlcach i dodaje, że sąd badając sytuację nieletnich będzie również badał prawidłowość wykonywania pieczy rodzicielskiej. Czy rodzice właściwie wypełniali swoje obowiązki wobec nieletnich.

Psycholog Agnieszka Balcerzak zaznacza, że zawinili dorośli. – Musimy zastanowić się, co zrobiła szkoła, co zrobili dorośli, że doszło do czegoś takiego. Na 100 procent musiało być gdzieś przegapione, że dziewczynki poczuły się aż tak silne – mówi i dodaje, że najważniejsze jest to, żeby zadbać o tę dziewczynkę [ofiarę – red.], która na pewno jest przerażona. – Nie będzie chciała wrócić do tej grupy społecznej i szkoły. Trzeba pokazać wszystkim rodzicom i nauczycielom, że dyrektor szkoły czuwa nad wszystkim, potrafi sobie poradzić, rzetelnie podchodzi do problemu, nie ukrywa nic – mówi.​


Poniżanie, przypalanie papierosami, wyzwiska, bicie – przemoc w szkołach to problem, którego nie wolno lekceważyć. Jak reagować, gdy dzieci nękają dzieci? – o tym piszemy w najbliższym wydaniu tygodnika „Wprost”. Szczegóły:

Czytaj także:
Spirala przemocy w szkołach. „Wprost”: Jak pomóc dziecku, do kogo się zwrócić?

/ Źródło: X-news/Uwaga

Czytaj także

 10
  •  
    Chodziła do świetlicy przy kościele,zapewne co niedziela na mszę,miała 2 godz religii w tygodniu i godzinę z wychowawcą,prawdziwa polka katoliczka ,z Siedlec. I nikt nic nie widział.
    • Gdzie ?
      siedlce - pstryk i wszystko jasne .
      Ukraincy , ostoja kaczyzmu .
      • Rodzice są niszczeni przez nowoczesne nauczycielki na pogadankach o prawach dzieci do bycia podłymi. Rodzice stają się obiektem podejrzeń i wzywania do tłumaczeń się bo takie sobie tak działają jako satanistki opętane po pogadankach lewackich paniuś.
        • Standardowe efekty feminizacji życia i wychowania. Praw kobiet i dzieci, bezstresowości i nietykalności dziewczynek nawet dla rodziców. Efekty przychodzą. Obiektywnych praw natury i psychiki nie da się zastąpić paragrafami i lewą ideologią ani naiwnym chciejstwem.
          • Standardowe efekty feminizacji życia i wychowania. Praw kobiet i dzieci, bezstylowości i nietykalności dziewczynek nawet dla rodziców. Efekty przychodzą. Obiektywnych praw natury i psychiki nie da się zastąpić paragrafami i lewą ideologią ani naiwnym chciejstwem.

            Czytaj także