Książę Jan Lubomirski żeni się z hrabianką Heleną Mańkowską. Zdradzili szczegóły

Książę Jan Lubomirski żeni się z hrabianką Heleną Mańkowską. Zdradzili szczegóły

Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński i hrabianka Helena Mańkowska
Książę Jan Lubomirski-Lanckoroński i hrabianka Helena Mańkowska / Źródło: fot. Beata Jarzębska
Na salonach zawrzało – książę Jan Lubomirski-Lanckoroński i hrabianka Helena Mańkowska ogłosili datę ślubu. Kim jest przyszła druga żona arystokraty?

Agata Jankowska: Pani rodzina odziedziczyła po pradziadku Adamie Stadnickim nieruchomości i ziemie w Szczawnicy Zdrój. Od lat tworzą tam państwo nowoczesny kompleks hotelowo – rekreacyjny.

Helena Mańkowska: Uzdrowisko Szczawnica należało do mojego pradziadka, zostało mu odebrane po wojnie. Udało nam się je odzyskać prawie 10 lat temu. Później dokupiliśmy kila nieruchomości. Obecnie jesteśmy właścicielami 30 hektarów w centrum miasta. Staramy się systematycznie krok po kroku odnawiać budynek. Do tej pory odrestaurowaliśmy miedzy innymi: pijalnię wód mineralnych, Cafe Helenka, plac Dietla, Modrzewie Park Hotel*****, Muzeum Uzdrowiska, Hotel Nawigator***, Willa Marta, Stadnina Koni Rajd. Zrewitalizowaliśmy również, we współpracy z miastem Szczawnica piękne parki. Jednym z naszych największych projektów była odbudowa Dworku Gościnnego. Budynek ten nie należał do naszego pradziadka, ale mieszkańcy zgodnie orzekli, że to było serce kulturalne i towarzyskie Szczawnicy i chcieliby aby tak pozostało. Po pożarze in 1962 zostały po nim tylko fundamenty. Od 2011, udało nam się otworzyć nowoczesną multifinkcjonalną salę (kino, teatr, sala biznesowa, sala koncertowa), którą z łatwością można zmienić w salę balową na 300 gości. Dworek Gościnny został stworzony z myślą o najbardziej wymagających wydarzeniach i koncertach. Mieliśmy przyjemność powitać w nim takich wielkich artystów jak Nigel Kennedy, Leszek Możdżer, Anna Maria Jopek, Zakopower. Powieścił a nawet duża Orkiestrę Aukso i wielu innych artystów. Zorganizowaliśmy już wiele dużych kongresów i konferencji dla firm krajowych i międzynarodowych. Oczywiście planujemy rozwijać te wydarzenia coraz bardziej. Do dnia dzisiejszego wciąż brakowało nam miejsc noclegowych w Uzdrowisku Szczawnica. Na szczęście za rok planujemy otworzyć 119 pokojowy czterogwiazdkowy hotel, który da nam większe możliwości. Będzie to jedno z największych i najbardziej ekskluzywnych Medical Spa w Polsce. Otwarcie tego spa daje nam większe możliwości rozwoju regionu poprzez organizację imprez na większą skalę, np. kongresy i festiwale.

Nie oznacza to jednak, że zapominamy o regionalnych tradycjach i lokalnych mieszkańców. Jest to bardzo ważne dla naszej rodziny. Kultura góralska w Szczawnicy jest bardzo silna i autentyczna, nie tworzona tylko pod turystę, tak jak dziś w innych miejscach w Polsce czy na świecie. Regularnie organizujemy tak zwane "spotkanie z kulturą pienińską", podczas których można odkryć lub odkryć na nowo te piękne tradycje. Współpracujemy z wieloma stowarzyszeniami regionalnymi. Mamy fundację, którą stworzyliśmy w tym celu. Uruchomiliśmy dwa butiki regionalne, gdzie promujemy lokalną sztukę i tradycje wytwarzana przez mieszkańców Szczawnicy i okolic. Posiadamy wiele różnych restauracji, w których wykorzystujemy produkty regionalne.

Pani ojciec jest Polakiem, ale pani całe życie mieszkała w Paryżu. Czy wiedziała pani wcześniej o swoich szlacheckich korzeniach?

Jan Lubomirski: Wtrącę, że jestem wujem Heleny – ale piątego stopnia – śmiech. Wywodzimy się z tego samego pnia drzewa genealogicznego, mieliśmy wspólny herb. Małżeństwa w naszych rodzinach zdarzały się często.

Helena Mańkowska: We Francji słyszałam od taty o naszym pochodzeniu, ale nigdy nie wiedziałam dokładnie, o co chodziło. Dopiero w Polsce, gdy pierwszy raz przyjechałam na wesele i poznałam pół tysiąca kuzynek i kuzynów, zrozumiałam siłę naszej polskiej rodziny. Pojęłam, jak piękną mamy tradycję, wspomnienia. Dla mnie tym właśnie jest arystokracja. Ma ona znacznie większe znaczenie. Jest synonimem dzielenia identycznych wartości rodzinnych i wspólnej historii.

Nikt się w Szczawnicy nie dziwi, że to kobieta zawiaduje wielkimi inwestycjami?

Helena Mańkowska: Tak jak wspomniałam, jest to firma rodzinna. Nie prowadzę tych inwestycji samodzielnie. Nasza firma to efekt fantastycznego “team work”. Mamy wspaniałą ekipę, z którą współpracujemy od lat, traktujemy się jak wielka rodzina – jest nas teraz około 200 osób. Niemniej wierzę, że teraz kobiety są równe mężczyznom. Kończymy świetne szkoły, studia. Jesteśmy pomysłowe, przedsiębiorcze. Oczywiście rodzina jest dla wielu kobiet ważna, ale to nie znaczy, że nie możemy prowadzić biznesu. To jest kwestia znalezienia odpowiedniej równowagi między życiem prywatnym a życiem zawodowym. W Paryżu skończyłam szkołę handlową. Pracowałam w firmie Cartier, w domu handlowym Printemps i w prasie wydawnictwa Hachette Filipacchi. Z biznesem jestem związana od zawsze, bo mój ojciec swoją firmę zakładał 25 lat temu. Od zawsze słyszałam o sytuacjach jakie wynikają z prowadzenia własnej firmy i jak sobie z nimi radzić.

Jak panią i rodzinę przyjęli górale?

Helena Mańkowska: Ciepło. Mieszkańcy Szczawnicy przyglądają się uważnie temu, co robimy i rozumieją, że wkładamy dużo pracy, energii i miłości we wszystkie projekty, które rozwijamy w Szczawnicy. Są również ludzie w Szczawnicy, którzy pamiętają dokonania naszego pradziadka. My dziś zatrudniamy czwarte pokolenie ludzi pracujących w naszej rodzinie. Pamiętam jak pewna babunia przyszła ze swoim wnukiem, powiedziała, że pracowała dla naszej rodziny i chciałaby, żeby wnuk także dla nas pracował. Nie czuję się obco, pokochałam to miejsce i mieszkańców. W Szczawnicy jest coś magicznego. Naszym celem jest odbudowanie dawnego splendoru Uzdrowisku Szczawnica. Mamy zamiar, w przeciągu najbliższych 10 lat, utworzyć z niej jedno z najlepszych Uzdrowisk Spa w całej Europie.

Radni Szczawnicy podnieśli larum, gdy pan w jednym z wywiadów Jan Lubomirski powiedział, że Szczawnica jest jedynym miastem prywatnym. Przypomnieli, że tu rządzi rada miasta, a na czele stoi burmistrz.

Jan Lubomirski: To są nieporozumienia. Zdarzają się drobne konflikty, które media uwielbiają, ale to nie znaczy, że upadają nasze relacje z instytucjami w regionie. Mamy dobry kontakt, współpracujemy ze sobą. Prowadzimy biznes, który przysłuży się wszystkim, stworzy możliwości rozwoju dla całego regionu. Dlatego musimy współdziałać z instytucjami i mieszkańcami.

A jak pani ocenia polskie społeczeństwo?

Helena Mańkowska: Kiedy mieszkałam we Francji zauważyłam, że Polska nie miała najlepszego wizerunku za granicą. Jednakże na przestrzeni ostatnich lat, postrzeganie Polski bardzo się zmieniło i jej wizerunek na zagranicą. Ja osobiście, odkąd mieszkam w Szczawnicy, jestem zachwycona miejscem i ludźmi. Dużo podróżujemy po Polsce i widzę, jak wiele jest możliwości. Kraj rozwija się błyskawicznie i nie tylko biznesowo, ale kulturowo, społecznie. Pamiętam, gdy dziennikarz francuski przyjechał z ekipą do Szczawnicy. Pokazaliśmy im piękny region Pieniny. Dwa lata później zapukał niezapowiedzianie do drzwi, żeby powiedzieć, że z narzeczoną od dwóch lat zwiedzają całą Polskę i nie wierzą, jak u nas jest pięknie. Polska stała się inspiracją dla jego reportaży. Wciąż nie dość ludzi zna skarby polskie, ale to się zmieni. Wraz z organizacjami turystycznymi pokazujemy Polskę za granicą. Polskę nowoczesną, dynamiczną, piękna. Ten wizerunek w ciągu ostatnich lat znacznie się poprawił.

Dzieci Jana Lubomirskiego z poprzedniego małżeństwa z Dominiką Kulczyk, mieszkają w Londynie.

Jan Lubomirski: Właściwie prawie po równo w Polsce i Wielkiej Brytanii. Londyńska szkoła ma zaskakująco dużo dni wolnych, więc są często z nami, zwłaszcza że zżyli się z ciocią Helenką.

Helena Mańkowska: Przepadam za nimi. Ja jeszcze nie mam dzieci, ale planujemy się postarać o kolejnego potomka.

Jan Lubomirski: Planujemy także ślub.

Gratuluję. Czy mogą Państwo zdradzić szczegóły?

Jan Lubomirski: Nie wszystkie. Planujemy uroczystość w przyszłe wakacje. Wesele odbędzie się według tradycji, u panny młodej, czyli w Szczawnicy, ale ślub planujemy w szczególnym miejscy – w pałacu w Nawojowie, który dziś należy do rodziny Helenki, a dawno temu, przez 200 lat należał do mojej rodziny. Wszędzie jest nasz wspólny herb Szreniawa..

Helena Mańkowska: W tym samym czasie planujemy otworzyć kolejny hotel w Szczawnicy, o którym wcześniej wspominałam. Dobrze, bo musimy pomieścić całą rodzinę i gości weselnych że będziemy to mieć to spa do dyspozycji. Musimy pomieścić całą rodzinę i gości, bo impreza planujemy długą, fajną imprezę, która będzie trwać 4 dni. Nie obędzie się oczywiście bez inspiracji lokalną kulturą – kapela góralska, góralskie tańce i ognisko.

Czy zdjęcia wykona Alexi Lubomirski, pana kuzyn, który fotografował zaręczyny i ślub księcia Harrego i Megan Merkel?

Helena Mańkowska: Będzie zaproszonym gościem, więc nie pozwolimy mu pracować

Jan Lubomirski: Ale portret lub wspólne zdjęcie rodzinne jego autorstwa byłyby doskonałym prezentem ślubnym.

Okładka tygodnika WPROST: 44/2018
Cały wywiad dostępny jest w 44/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ Źródło: WPROST.pl

Czytaj także

 3
  • górale z góry synaj wrócili do szczwnicy z wygnania przez górali z góry góry synaj z zssr ha ha ah historia kołem się toczy ha ha ah
    • Trzeba wiedzieć, co się drukuje. Narzeczona nie ma nic wspólnego z hrabiami Mańkowskimi. Czy to tak trudno sprawdzić?
      • "Pan"Lubomirski już pokazał swoją prawdziwą twarz i Szczawniczanie sobie na to raczej nie pozwolą a pamięć mają dobrą. Na razie jest spokój ale pożal się boże "arystokrata" niech lepiej uważa bo nie takich jak on żulików wykopywano na butach. PS -  zabierz swojego obleśnego prosiaka ze sobą To nie farszafka śmieciu.