Ofiara księdza dostała milion złotych odszkodowania. Teraz nie może wydać pieniędzy

Ofiara księdza dostała milion złotych odszkodowania. Teraz nie może wydać pieniędzy

Księża, zdj. ilustracyjne
Księża, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / FOTOWAWA
Kobieta, która była gwałcona przez byłego już duchownego Romana B., dostała milion odszkodowania. Pieniądze wpłynęły już na konto poszkodowanej, ale ta nie może ich wydawać. Wszystko za sprawą apelacji, jaką chce złożyć Towarzystwo Chrystusowe.

Towarzystwo Chrystusowe to zgromadzenie, do którego należał były już ksiądz Roman B. Chociaż w październiku Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok, a milion złotych odszkodowania trafiło na konto kobiety, to Towarzystwo Chrystusowe chce ponownego rozpatrzenia sprawy. Jak podaje Wirtualna Polska, pełnomocnik duchownych zapowiedział złożenie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Jego zdaniem poprzednie instancje popełniły błąd.

Długie postępowanie

Jaka jest linia argumentacji zgromadzenia? Towarzystwo twierdzi, że nie powinno ponosić odpowiedzialności za czyny swojego pracownika. Pełnomocnik mec. Krzysztof Wyrwa posłużył się tutaj przykładem wziętym z innej grupy zawodowej. – Policjant idzie po służbie do baru, pije piwo, bije innego klienta. Czy komenda policji ma zapłacić za pobicie tego człowieka w barze? Sprawa tej dziewczyny niczym się nie różni – podkreślił.

Zgodnie z prawem poszkodowana musi liczyć się z tym, że odszkodowanie trzeba będzie oddać. Na tę decyzję przyjdzie jej jednak poczekać, ponieważ postępowanie kasacyjne w Sądzie Najwyższym może ciągnąć się nawet przez ponad rok.

Wyrok poznańskiego sądu

Wyrok dotyczy księdza Romana B. z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. Jego sprawę opisywała Justyna Kopińska z „Dużego Formatu”. Duchowny po wywiezieniu od rodziców 13-letniej Kasi, więził ją i gwałcił przez kilkanaście miesięcy. Jak informuje „Wyborcza”, mimo skazania go za ten czyn na cztery lata więzienia, nadal jest księdzem. Poszkodowana postanowiła wytoczyć proces całemu zgromadzeniu. Wyrok ogłoszono już w styczniu, ale dopiero teraz przestał być tajemnicą dla opinii publicznej. Sąd Okręgowy w Poznaniu zasądził przyznał w nim poszkodowanej milion złotych zadośćuczynienia oraz 800 zł dożywotniej, comiesięcznej renty. Najistotniejsze, że płacić miał nie ksiądz, ale Kościół. To praktyka znana ze Stanów Zjednoczonych, gdzie przez procesy o pedofilię bankrutowały całe diecezje.

Plebania to „miejsce służbowe”

Sędzia wydająca wyrok podkreślała, że „nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności cywilnej Kościoła a ksiądz pedofil wykorzystał do przestępstwa swoją funkcję i pozycję”. – Ofiarę poznał na lekcji religii i zapraszał ją na plebanię, uznaną za „miejsce służbowe”. Sąd podkreślał, że gdyby Roman B. nie uczył religii, ofiary nigdy by nie spotkał. Gdyby nie wykorzystał swojej pozycji do zdobycia zaufania Kasi, nie wyrządziłby szkody – tłumaczyła.

Czytaj także:
Dramat 14-latki z Podkarpacia. Gwałciło ją pięciu mężczyzn, w tym przyrodni brat

Czytaj także

 3
  • Cyt. – Policjant idzie po służbie do baru, pije piwo, bije innego klienta. Czy komenda policji ma zapłacić za pobicie tego człowieka w barze? Sprawa tej dziewczyny niczym się nie różni – podkreślił.
    +++++++++
    Z lekka durnowaty ten mecenas albowiem - podaje jednostkowy przykład niepoprawnego policjanta. Niewątpliwie Policja jako instytucja ponosić moze odpowiedać jeżeli tenże policjant notorycznie obijał by mordy - między innymi mecenasowi - a jego przełożeni chronili chuligana i kryli takie wybryki.
    • gdzieś słyszałem ze policjant jest zawsze na słóżbie ha ha ah tak jak pasterz tych baranów i owieczek co nie tylko strzyże czasem wydyma a i na miesie czasami zarobi ha ha ah dlatego trzymam się z daleka od wszelakich pasterzy ah aha h z urojeniami opowiadajacymi bajki z miniowych tysiacleci ah ah ah
      • W tym przypadku każdy następny proces nie dotyczy nowych faktów tylko interpretacji znanych faktów. Kolejne sądy w sumie sądzą poprzednie sądy, czyli prawnicy uprawiają niekończące się pieszczoty między sobą.