Henryk Kowalczyk: Rekomenduję myśliwym wstrzymywanie się od odstrzału prośnych loch

Henryk Kowalczyk: Rekomenduję myśliwym wstrzymywanie się od odstrzału prośnych loch

Henryk Kowalczyk
Henryk Kowalczyk / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI
Kilka dni temu przed Sejmem odbył się protest przeciwko planowanemu odstrzałowi dzików. W założeniu ma on zatrzymać rozprzestrzenianie się choroby afrykańskiego pomoru świń. Minister środowiska rekomenduje myśliwym wstrzymanie się od strzelania do prośnych loch oraz samic prowadzących młode.

Minister środowiska Henryk Kowalczyk wystosował pismo do przedstawicieli Polskiego Związku Łowieckiego i Lasów Państwowych. Poinformował w nim, że rekomenduje wszystkim myśliwym „wstrzymywanie się od dokonywania odstrzału prośnych oraz prowadzących młode loch". Minister informował także, że doszło do błędnej interpretacji pisma w sprawie odstrzału dzików. „W związku z niewłaściwą interpretacją pisma z 21 listopada 2018 roku (...) jakie skierowała do panów pani Małgorzata Golińska sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, w którym znajdowała się prośba o intensyfikację odstrzału dzików, w tym loch zanim przystąpią do rozrodu, zwracam uwagę na fakt, że pismo nie nakazywało strzelania do ciężarnych loch" – wskazywał minister środowiska Henryk Kowalczyk.

Od 12 stycznia do końca lutego myśliwi mają odstrzelić 210 tys. dzików. Taka decyzja ministra środowiska Henryka Kowalczyka jest argumentowana chęcią zatrzymania rozprzestrzeniania się wirusa ASF wśród świń.

UE za odstrzałem dzików

Stanowisko polskich władz popiera Unia Europejska. W rozmowie z przedstawicielem KE Katarzyna Szymańskia-Borginon z RMF FM usłyszała, że plan odstrzału dzików w Polsce był „niezbędnym krokiem” do ograniczenia „bardzo agresywnego rozprzestrzeniania się w ostatnich miesiącach afrykańskiego pomoru świń (ASF) w Polsce i krajach UE”. Zabijanie dzików ma na celu ochronę rolników i konsumentów z całego obszaru Unii Europejskiej.

Naukowcy przeciwko

Jednocześnie przeciwko „rzezi” dzików opowiedziało się około 300 naukowców z PAN. W liście do premiera Morawieckiego zwracają uwagę na to, że „zarówno wytyczne Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), jak i krajowa praktyka wskazują, że zmasowane polowania na dziki walnie przyczyniają się do roznoszenia wirusa (ASF)”. Jak tłumaczą, dzieje się to poprzez przemieszczanie się spłoszonych zwierząt na duże odległości, zanieczyszczanie środowiska przez krew zarażonych dzików oraz częstszy niż zazwyczaj kontakt myśliwych z krwią i szczątkami zarażonych dzików.

Myśliwi bronią dzików

Odstrzałowi sprzeciwili się także myśliwi. „Naczelna Rada Łowiecka oraz Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego wyrażają zdecydowaną dezaprobatę redukcji dzików poprzez strzelanie do ciężarnych i prowadzących potomstwo loch” – poinformowano w oficjalnym komunikacie. Dodano także, że myśliwi w sposób „poważny i profesjonalny traktują swoją rolę opiekunów ojczystej przyrody”.

W akcję „Stop rzezi dzików” włączyli się także celebryci

Gwiazdy publikują na Instagramie zdjęcia dzików, zachęcając przy tym do podpisywania petycji pod akcją „Stop rzezi dzików”. „Jesteśmy jedynym gatunkiem który dla zysku morduje i ma na rękach swoich krew zarówno ludzką jak i zwierzęca” – napisał Michał Piróg. „Jeszcze nie jest za późno, możemy ich powstrzymać” – podkreśliła Kasia Moś. Maja Ostaszewska napisała z kolei, że decyzji ministerstwa środowiska „wyjątkowo sprzeciwiają się sami myśliwi”.

Czytaj także

 0