Prowadzący finał WOŚP w Gdańsku: Zachowanie ochrony było skandaliczne

Prowadzący finał WOŚP w Gdańsku: Zachowanie ochrony było skandaliczne

Budynek Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego
Budynek Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego / Źródło: Newspix.pl / Mirosław Pieslak
Jedną z osób, która przebywała na scenie podczas ataku na Pawła Adamowicza, był Michał Jelionek. Prowadzący finał WOŚP w rozmowie z TVN24 przekazał, jak wyglądały ostatnie chwile przed wtargnięciem Stefana W. na scenę oraz opisał reakcję osób tam obecnych.

Michał Jelionek w momencie ataku przebywał na scenie, ale po przeciwnej stronie niż . Gdy Stefan W. wtargnął na scenę pomyślał, że jest on pod wpływem alkoholu i chce się jedynie popisać. – Chwilę później dostrzegłem, że w prawej dłoni trzyma ogromny nóż. I wtedy już wiedziałem, że to nie są żarty, więc automatycznie się cofnąłem. Potem ten człowiek w triumfalnym geście kroczył po scenie z nożem – powiedział prowadzący finał WOŚP w Gdańsku w rozmowie z TVN24.

„Nikt nie wiedział, co się dzieje”

Rozmówca stacji potwierdził to, co dało się zauważyć na nagraniach umieszczanych w mediach społecznościowych: zarówno wśród publiczności jak i na scenie panowała konsternacja i nikt nie wiedział, do czego tak właściwie tam doszło. – Dopiero jak ten człowiek został zatrzymany, jak obalili go na ziemię, to ktoś, kto był na scenie, krzyknął, że jest ranna osoba. Nie wiedzieliśmy nadal, kto to jest. Nikt nie wiedział, co się dzieje. Panowała cisza. Dopiero po kolejnych 30 sekundach dostrzegłem gdzieś w tłumie, że to jest Paweł Adamowicz – przyznał Jelionek.

Prowadzący finał WOŚP przekazał, że pierwszą osobą, która podeszła do napastnika, był technik. Skomentował także zachowanie ochrony. – Dla mnie absolutnie skandaliczne było ich zachowanie i to, że przez około 20 sekund nikt nie zareagował. A ten człowiek kroczył po scenie, wypowiadał jakieś słowa i nadal stanowił niebezpieczeństwo – podsumował Jelionek.

Atak na prezydenta Gdańska

Przypomnijmy, że do ataku na Pawła Adamowicza doszło na scenie zorganizowanej na Targu Węglowym w Gdańsku, tuż po godzinie 20.00 podczas „Światełka do nieba”. Napastnik wbiegł na scenę i kilkakrotnie ugodził Adamowicza nożem. Po ataku mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany. Napastnik krzyczał, że siedział w więzieniu za rządów Platformy Obywatelskiej. Prezydent Gdańska był reanimowany już na scenie, następnie rozpoczęła się operacja polityka. Ok 2:30 w nocy lekarze przekazali oficjalne informacje o stanie zdrowia prezydenta Gdańska. – Pacjent żyje – jego stan jest bardzo, bardzo ciężki. Operacja trwała pięć godzin. Przetoczono 41 jednostek krwi. Jedna jednostka to niemal pół litra kwi. Jego stan jest bardzo, bardzo ciężki. O wszystkim zadecydują najbliższe godziny – mówił dr Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. leczniczych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.

Czytaj także:
Nowe informacje o stanie zdrowia Adamowicza. „Nie oddycha samodzielnie, jego serce i płuca wspomaga sprzęt”

Czytaj także