Zatwierdzono cud kardynała Wyszyńskiego. Chora na nowotwór wyzdrowiała

Zatwierdzono cud kardynała Wyszyńskiego. Chora na nowotwór wyzdrowiała

Kardynał Stefan Wyszyński
Kardynał Stefan Wyszyński / Źródło: Wikimedia Commons / Janusz Trocha/domena publiczna
Lekarze Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zatwierdzili cud uzdrowienia za wstawiennictwem kardynała Stefana Wyszyńskiego. Eksperci nie mają wątpliwości, że to kolejny krok ku beatyfikacji duchownego.

Lekarze Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zajmowali się przypadkiem z 1991 roku. 19-letnia kobieta zachorowała na nowotwór tarczycy z przerzutami. Lekarze nie dawali pacjentce szans na przeżycie. Podczas choroby grupa sióstr zakonnych oraz jej bliskich modliła się za wstawiennictwem ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego o zdrowie dla kobiety. Zupełnie nieoczekiwanie nastąpiło trwałe uzdrowienie.

„Nasz Dziennik” podkreśla, że zatwierdzenie cudu przez konsylium lekarzy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych to jeden z najistotniejszych elementów procesu beatyfikacyjnego Prymasa Tysiąclecia. Teraz sprawa musi jeszcze zostać potwierdzona przez komisję teologiczną. – – Następnie, w odstępie dwóch-trzech miesięcy, odbędzie się posiedzenie komisji kardynałów i biskupów, która wydaje już ostateczny werdykt zatwierdzający uzdrowienie – powiedział o. Gabriel Bartoszewski. – To oznacza zakończenie procesu. Zostaje tym samym otwarta bezpośrednia droga do beatyfikacji – dodał wicepostulator w procesie beatyfikacyjnym.

Czytaj także:
Paragon od księdza po wizycie duszpasterskiej? Parafia wydała oświadczenie

Czytaj także

 3
  • mam 72 lata I po ostatnim udarze sparalizowalo mi lewa strone ciala, takze moj maly , ktory od kilku lat nie stawal po udarze stoi calymi godzinami az do bolu, modlilem sie w tym czasie do kardynala Wyszynskiego I wierze ,ze ten cud silnego stawania I przez wiele godzin mozna zaliczyc jako cud, czy mozecie mnie dolaczyc do procesu beatyfikacyjnego, chce zeznawac I pokazac jak mi teraz pala stoi ?
    •  
      a czy ktoś spytał samego prymasa czy chciałby aby tysiące ludzi niepokoliło go po śmierci i modliło się o jego wstawiennictwo? Przecież to jest jakaś samowolka! Dlaczego Ci ludzie nie pójdą do Boga ze swoimi problemami tylko wskazuje się im pośredników? Ten święty patronem chorych, inny znowu patronem biednych, jeszcze inny patronem kierowców - czy kościół choć jednego świętego/beatyfikowanego spytał o pozwolenie na kierowanie do niego tych wszystkich rzeszy wiernych którym do Boga nie po drodze ale za to z chęcią bijących pokłony przed tymi których kościół uznał za świętych?