Ruszył proces pisarza oskarżonego o zabójstwo

Ruszył proces pisarza oskarżonego o zabójstwo

Przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu rozpoczął się proces 34-letniego Krystiana B., autora książki "Amok", oskarżonego o zabicie ze szczególnym okrucieństwem domniemanego kochanka swojej b. żony. B. nie przyznaje się do winy i odmawia składania wyjaśnień. Grozi mu dożywocie.
Krystian B. jest autorem książki "Amok", w którym znalazł się opis zabójstwa podobnego do tego, w jaki został zabity Dariusz J.

Prokuratura oskarża B. o to, że w listopadzie 2000 r. zabił "ze szczególnym okrucieństwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie" Dariusza J., którego B. podejrzewał o romans z b. żoną. "Działając pod wpływem zazdrości pozbawił wolności Dariusza J. i głodził go przez trzy dni. Następnie skrępował ofiarę liną w taki sposób, aby uniemożliwić jej pływanie i wrzucił do Odry. W ten sposób utopił J." - odczytywała akt oskarżenia prokurator Bogumiła Fiuto.

Ofiara została wyłowiona z Odry po kilku dniach od zaginięcia. Początkowo w toku śledztwa nie udało się ustalić zabójcy, więc je umorzono. Policja ponownie rozpoczęła dochodzenie w sprawie zabójstwa J. dopiero w 2005 r. W tym czasie B. podróżował po całym świecie.

W toku tego postępowania okazało się m.in., że sześć dni po zabójstwie telefon J. został wystawiony na aukcji internetowej przez oskarżonego. Policja ustaliła, że B. może mieć związek z zabójstwem. Krystian B. poddał się badaniu wariograficznemu. Wynika z niego, że w pamięci oskarżonego "istnieje ślad, związany ze śmiercią J." Badany silnie reagował na pytania o czyn i sposób ukrycia ciała J. Zdaniem biegłego B. usiłował w czasie badania zakłócić swoje procesy emocjonalne i fizjologiczne. Nie przyznawał się do zabójstwa.

Ostatecznie w toku śledztwa, B. raz przyznał się do zabicia Dariusza J., ale gdy zaczął opowiadać o szczegółach, poczuł się źle i nigdy później nie dokończył tych wyjaśnień. Nigdy później, również w sądzie, nie podtrzymał ich.

Prokuratura ustaliła, że B. wielokrotnie groził b. żonie. Świadkowie potwierdzili, że słyszeli, jak B. opowiadał, iż "jednego takiego załatwił linką". Prokuratura ustaliła, że w aucie B. została wymieniona tapicerka zaś stronę internetową TVP, programu 997, gdzie znajdowały się informacje o zabójstwie Dariusza J., odwiedzała osoba podróżująca po Singapurze, USA, Japonii, w tym samym czasie, gdy przebywał tam Krystian B., instruktor nurkowania.

W toku śledztwa biegli psychologowie stwierdzili, że Krystian B. wykazuje ponadprzeciętny poziom intelektualny i zaburzenie osobowości w sferze emocjonalnej i społecznej. Biegli nie stwierdzili w książce "Amok", którą napisał B., elementów bezpośrednio dotyczących zabójstwa, z wyjątkiem kilku drugoplanowych szczegółów: planowania zabójstwa, spędzenia jakiegoś czasu z ofiarą, przygotowaniu pętli ze sznurem i dokonanie zabójstwa za pomocą duszenia ofiary, sprzedaż na aukcji internetowej przedmiotów związanych z czynem.

Biegli uznali jeszcze, że istnieją podobieństwa między postacią Chrisa z "Amoku" i Krystianem B. - danych biograficznych, środowiska społecznego, cech osobowości i sposobów reagowania.

Według Karola Węglińskiego, obrońcy B., zebrane dowody to tylko poszlaki luźno ze sobą powiązane. "Zebrany materiał dowodowy wcale nie wskazuje, aby mój klient miał coś wspólnego z zabójstwem J." - mówił dziennikarzom obrońca.

Innego zdania jest prokurator Fiuto, która w rozmowie z dziennikarzami twierdziła, że co prawda zebrane dowody są poszlakowe, ale jednak układają się w spójną całość i wskazują na Krystiana B. jako zabójcę.

Sam B. nie chciał składać wyjaśnień. Od czasu do czasu jedynie ustosunkowywał się do odczytywanych przez sędzię Lidię Hojeńską wyjaśnień złożonych wcześniej.

Kolejna rozprawa w piątek.

pap, ss

Czytaj także

 0