Tusk: Jeśli to prawda, że politycy PiS rozkradli to, co zbierał PCK, to się nie mieści w głowie

Tusk: Jeśli to prawda, że politycy PiS rozkradli to, co zbierał PCK, to się nie mieści w głowie

Donald Tusk
Donald Tusk / Źródło: Newspix.pl / Artur Marcinkowski
Donald Tusk skomentował w rozmowie z TVN24 doniesienia mediów dotyczące tzw. afery PCK. Z zasobów organizacji zginęły pieniądze, ubrania oraz ponad 46 ton żywności, które według świadków zostały wykorzystane w kampanii wyborczej polityków PiS z Dolnego Śląska.

– Zdaję sobie sprawę, że jest cienka granica, której nie powinienem przekraczać jako szef Rady Europejskiej, ale nie będę obojętnie patrzył na to, co dzieje się w Polsce, a dzieją się bardzo złe rzeczy – powiedział Donald w rozmowie z TVN24. Polityk odniósł się m.in. do afery PCK, o której od jakiegoś czasu jest głośno w mediach. – Jeśli jest prawdą to, o czym dzisiaj wszyscy piszą i mówią, że politycy PiS-u rozkradli ubrania i to, co Polski Czerwony Krzyż zbierał dla ubogich i bezdomnych, i używali tych dóbr w swojej kampanii wyborczej...to się nie mieści w głowie. Dla mnie to jest taki najbardziej dotkliwy przykład tego, jak bardzo są zdeprawowane elity w Polsce – ocenił szef Rady Europejskiej.

O co chodzi w aferze PCK?

Do kradzieży na dużą skalę z dolnośląskich kontenerów Polskiego Czerwonego Krzyża miało dochodzić w latach 2014-2017. W tamtym czasie regionalnym oddziałem PCK kierowali politycy PiS: były radny sejmiku wojewódzkiego Rafał Holanowski oraz jego zastępca – były poseł Piotr Babiarz. Radny sejmiku Jerzy G., który był dyrektorem tego oddziału, podejrzewany jest o wyprowadzenie z PCK 1,2 mln złotych. Dziennikarze „Wyborczej” od początku twierdzili, że część pochodzących z tego procederu pieniędzy miała być przeznaczana na kampanie wyborcze polityków PiS: Piotra Babiarza i minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej, której współpracownikiem był Jerzy G. Prokuratura przyznaje, że Zalewska ma zostać przesłuchana w tej sprawie, ale nie wiadomo w jakim charakterze. Oskarżony Bartłomiej Ł.-T. miał wpłacać na jej kampanię spore kwoty, wyprowadzane z PCK. Według świadków pieniądze miały trafiać też m.in. do wrocławskiego radnego – Jerzego Sznercha. Ubrania wykradane z kontenerów miały być sprzedawane w zamkniętym już sklepie z odzieżą na wagę, który prowadził znajomy Sznercha.

W najnowszym wątku afery, o którym pisze „GW”, mowa jest o kradzieży żywności z darów. Chodzi o ponad 46 ton. Jeden z pracowników PCK powiedział dziennikarzom, że część tej żywności trafiała do wyborców podczas ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu. Miały to być paczki z produktami spożywczymi oraz jabłka. „GW” przypomniała, że Babiarz chwalił się rozdaniem 20 ton jabłek, podczas gdy w rozliczeniu kosztów kampanii uwzględnił faktury na zaledwie 26 kg owoców.

Czytaj też:
Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich? „Nie mówię definitywnie »tak«”

Źródło: TVN24
+
 28

Czytaj także