Fundacja „Nie Lękajcie Się” oskarża dwóch wrocławskich biskupów o ukrywanie przypadków pedofilii w Kościele

Fundacja „Nie Lękajcie Się” oskarża dwóch wrocławskich biskupów o ukrywanie przypadków pedofilii w Kościele

Księża, zdj. ilustracyjne
Księża, zdj. ilustracyjne / Źródło: Fotolia / FOTOWAWA
Fundacja „Nie Lękajcie Się” oskarża dwóch wrocławskich biskupów o ukrywanie przypadków pedofilii w Kościele – informuje dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”. – Nie twierdzimy, że problemu nie było, że nikomu nie została wyrządzona krzywda – mówi rzecznik wrocławskiej kurii.

Z ustaleń dziennikarzy „Gazety Wyborczej” wynika, że wrocławscy hierarchowie kard. Henryk Gulbinowicz i abp Marian Gołębiewski przez kilka lat mieli wiedzę na temat działalności ks. Pawła Kani, który został skazany za gwałt i molestowanie chłopców. Sąd wymierzył Kani wyrok siedmiu lat pozbawienia wolności.

Przedstawiciele fundacji „Nie lękajcie się” przekazali w ubiegłym tygodniu papieżowi raport, w którym opisano działania biskupów. Kuria odniosła się do sprawy w oświadczeniu. „Dopiero w 2010 roku uznano duchownego za winnego posiadania materiałów zakazanych prawem. Wówczas został on wycofany z pracy duszpasterskiej i odsunięty od wszelkiej posługi wobec dzieci i młodzieży” – podano.

„GW” przypomina, że w 2005 roku ks. Kania został zatrzymany przez policję, gdy proponował trzem nieletnim chłopcom 100 złotych za usługi seksualne. Był wtedy wikariuszem parafii świętego Ducha we Wrocławiu. Według świadków, ówczesny proboszcz miał informować o skłonnościach Kani abp. Gołębiewskiego. Gdy policjanci na plebanii znaleźli materiały z dziecięcą pornografią, ksiądz Kania został osadzony w domu dla księży emerytów. Kard. Gulbinowicz poręczył za duchownego. W kolejnych latach Kania prowadził katechezę dla dzieci w Bydgoszczy. W Miliczu duchowny również pracował z dziećmi. Z parafii usunięto go po tym, jak w 2010 roku zapadł prawomocny wyrok w sprawie zatrzymania z 2005 roku. Wówczas kapłanowi udowodniono posiadanie materiałów z dziecięcą pornografią.

W 2012 roku w pokoju hotelowym, w którym zameldował się ks. Kania wraz z nieletnim chłopcem, policja wezwana przez zaniepokojoną obsługę, odnalazła pornografię z udziałem chłopca. Jak podaje „GW” ksiądz zgwałcił jednego chłopca w czasie, gdy posługiwał w parafii we Wrocławiu, drugiego – po pierwszym wyroku, gdy mieszkał w klasztorze. – Nie twierdzimy, że problemu nie było, że nikomu nie została wyrządzona krzywda (…). Wymiar sprawiedliwości nie dopatrzył się winy ks. Kani w 2005 roku, w następstwie czego pewne błędy mogły być udziałem również ludzi Kościoła – powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” ks. Rafał Kowalski, rzecznik wrocławskiej kurii.

Czytaj też:
Jest najwyższym rangą duchownym oskarżonym o pedofilię. Trafił do aresztu

Źródło: Gazeta Wyborcza
+
 6

Czytaj także