Posłanka Stępień o sprawie Lisieckiego: Można by domniemywać, czy nie jest to zatrzymanie o charakterze politycznym

Posłanka Stępień o sprawie Lisieckiego: Można by domniemywać, czy nie jest to zatrzymanie o charakterze politycznym

Elżbieta Stępień
Elżbieta Stępień / Źródło: Newspix.pl / Jacek Herok
– Można by domniemywać, czy nie jest to zatrzymanie o charakterze politycznym – tak o sprawie Michała Lisieckiego mówi Elżbieta Stępień, posłanka klubu parlamentarnego Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska. Już pięć miesięcy temu prezes PMPG zgłaszał się do prokuratury, by złożyć wyjaśnienia w sprawie, w której dziś go zatrzymano. „Pozostało to bez jakiejkolwiek reakcji” – czytamy w oświadczeniu spółki.

W czwartek wieczorem spółka wydała komunikat w tej sprawie, w którym podkreślono, że sam prezes PMPG już w październiku 2018 roku zwrócił się do prokuratury prowadzącej postępowanie z deklaracją o chęci przekazania wszystkich informacji i dokumentów, którymi dysponuje. Wiązało się to z pojawiającymi się w prasie doniesieniami o śledztwie obejmującym Tomasza S. i Piotra S., z którymi prezes PMPG współpracował w ramach PMPG. „Pismo, które skierował do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, pozostało bez jakiejkolwiek odpowiedzi” – czytamy w komunikacie PMPG. Na dowód publikujemy wspomniane pismo.

Jak czytamy w oświadczeniu PMPG, „samo zatrzymanie jest efektem bezprawnego pomówienia przez zdyskredytowaną i mało wiarygodną osobę, która ostatnie miesiące spędziła w areszcie, a dziś próbuje oczyścić siebie pomawiając innych”. PMPG podkreśla, że „nie sposób oprzeć się wrażeniu, że niezależność wydawanych przez Michała Lisieckiego tygodników nie zawsze budziła sympatie”. „Chcemy wierzyć, że zaistniała sytuacja nie ma związku z ingerencją w wolność słowa” – napisano.

Czytaj także:
Wydawca „Wprost” chciał składać zeznania już pięć miesięcy temu. „Prokuratura nie była zainteresowana”. [UJAWNIAMY PISMO]

Stępień: Widać wiele nieścisłości

Wątpliwości nie kryje też posłanka klubu parlamentarnego Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska. – W mojej ocenie w tej całej sytuacji widać wiele nieścisłości, wymagających pogłębionej analizy. Można by domniemywać, czy nie jest to zatrzymanie o charakterze politycznym, dlatego powinniśmy bardzo bacznie obserwować wszelkie działania służb w tej sprawie, aby być pewnym jej rzeczywistego kształtu – komentuje Elżbieta Stępień.

Jak informuje dział prawny PMPG, Prokuratura Krajowa nigdy nie odpowiedziała na pismo prezesa Lisieckiego ani w żaden inny sposób na nie nie zareagowała. Prezes PMPG zwracał w nim m.in. uwagę na fakt, że działalność wydawnicza spółki jest wyjątkowo newralgiczna. „Już wcześniej zdarzało się, że najdrobniejsza, najbardziej nawet neutralna czynność organów ścigania dotycząca mojej osoby była przedstawiana w mediach w sposób sensacyjny, co zagrażało reputacji czasopism” – pisał Lisiecki.

Słowa te znalazły potwierdzenia w faktach. Po zatrzymaniu prezesa PMPG portal Tvp.info sugerował, że Lisiecki próbował opuścić kraj tuż przed zatrzymaniem. W rzeczywistości planował on wyjechać służbowo do USA, o czym od kilku dni informował publicznie na swoich profilach w mediach społecznościowych.

„Znając Michała Lisieckiego jako osobę wymagającą od siebie i od innych najwyższych standardów poszanowania prawa, wiedząc jak wielką wagę zawsze przykładał do przejrzystości działań biznesowych, wierzymy, że postępowanie karne, które toczy się obecnie, zakończy się oddaleniem zarzutów. Jednocześnie informujemy, że zaistniała sytuacja nie ma wpływu na operacyjne funkcjonowanie spółki” – czytamy w oświadczeniu PMPG.

W czwartek Prokuratura Krajowa wyjaśniła, że zatrzymanie Michała Lisieckiego, wydawcy tygodników „Wprost” i „Do Rzeczy”, ma związek z opisywaną już wcześniej w mediach sprawą wyłudzeń na szkodę firmy.

Pełen tekst oświadczenia PMPG Polskie Media: OŚWIADCZENIE

Czytaj także