Atak w Zakopanem. Policja reaguje na zarzuty siostry nożownika

Atak w Zakopanem. Policja reaguje na zarzuty siostry nożownika

Zakopane
Zakopane / Źródło: Wikimedia Commons / Jerzy Opioła / CC BY-SA 4.0
Po ataku nożownika w Zakopanem siostra mężczyzny stwierdziła, że zgłaszała na policję, iż zachowanie jej brata może stanowić zagrożenie. Z jej relacji wynika, że nie dostała żadnej pomocy. W związku z zarzutami małopolska policja wydała oświadczenie.

W czwartek 14 marca w Zakopanem doszło do ataku nożownika. Mężczyzna wtargnął na teren jednej z posesji i ugodził dwie kobiety. Jak podaje lokalny portal 24tp.pl, do ataku doszło w domu przy ul Smrekowej w Zakopanem. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że napastnik nie był spokrewniony z mieszkankami posiadłości. Mężczyzna miał najpierw rzucać kamieniami w okna domu, w którym mieszkały dwie siostry. Gdy kobiety wyszły, zostały zaatakowane nożem. Jedna z nich zmarła, druga w stanie ciężkim trafiła do szpitala. Siostra 30-letniego nożownika udzieliła wywiadów mediom, w których twierdziła, że dzień przed tym, co się stało, zadzwoniła na policję i prosiła o wzmożenie patroli z uwagi na zachowanie jej brata. Twierdziła, że nie otrzymała żadnej pomocy.

Oświadczenie w tej sprawie wydała małopolska policja. Si„ostra podejrzanego w wywiadach udzielonych dziennikarzom podała jakoby dzień przed zabójstwem informowała pogotowie oraz krakowską i zakopiańską policję ostrzegając o zagrożeniu ze strony brata. Relacja kobiety mija się jednak z dokonanymi przez nas wstępnymi ustaleniami w tej sprawie, w tym z nagraniem jej rozmowy z dyżurnym policji i jej zeznaniami złożonymi do protokołu” – czytamy.

„Obarczanie odpowiedzialnością policji za tę zbrodnię jest absurdem”

Rzecznik prasowy małopolskiej Sebastian Gleń przekazał, że z ustaleń służb wynika, iż kobieta zgłosiła się nie na policję a do Centrum Powiadamiania Ratunkowego z siedzibą w Krakowie. Rozmawiała natomiast z dyżurnym zakopiańskiej policji. „Odsłuchano zapis tej rozmowy i stwierdzono, że kobieta dopytywała co ma zrobić w przypadku skandalicznego zachowania chorego brata o czym dowiedziała się od osób trzecich. Policjant, który odbierał to zgłoszenie poinformował kobietę, by w przypadku przejawów agresji zgłosiła to, przy czym w sytuacji jeśli to jest wynik choroby konieczne jest powiadomienie również pogotowia ratunkowego, bo przewóz chorego psychicznie odbywa się karetką pogotowia. Nadmienić należy, że w zgłoszeniu kobieta nie podawała informacji o konieczności wzmożenia patroli, czy o tym, że jej brat może zrobić komuś krzywdę i może zdarzyć się tragedia” – napisano w policyjnym oświadczeniu.

W dalszej części komunikatu dodano, że „obarczanie odpowiedzialnością policji za tę zbrodnię jest absurdem”. „Mężczyzna już od wielu lat był chory psychicznie i prawdopodobnie nie poddawał się leczeniu. A za jego stan zdrowia czy jego działania nie można winić policji” – podkreślono.

Czytaj także:
Gdańsk. Szturmowcy zdewastowali restauracje wegańskie. „Za***iemy was k***y lewackie”

Czytaj także

 1
  • Smialo mozna winic policje. Im po prostu nie chcialo sie ruszac. ;Przez tyle lat wariat nic nie zrobil to i teraz nie zrobi; Ale zrobil. I te policyjne lenie musza sie teraz bronic