Matury zagrożone ze względu na strajk? Jest komentarz Broniarza

Matury zagrożone ze względu na strajk? Jest komentarz Broniarza

Sławomir Broniarz
Sławomir Broniarz / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FOTONEWS
Od poniedziałku 8 stycznia trwa bezterminowy strajk nauczycieli. Dzień wcześniej propozycje rządu zostały odrzucone przez dwie centrale związkowe – ZNP i FZZ. Przyjęła je „Solidarność”. Sławomir Broniarz na konferencji prasowej ocenił, czy jego zdaniem przeprowadzenie egzaminów maturalnych jest zagrożone.

– Prezydium ZNP jednoznacznie i negatywnie odniosło się do działań rządu – powiedział na zorganizowanej w piątek konferencji prasowej Sławomir Broniarz. „Prezydium Zarządu Głównego ZNP postanowiło kontynuować strajk prowadzony w ramach sporu zbiorowego, który został zainicjowany uchwałą Zarządu Głównego z 10 stycznia 2019 r. w sprawie sporu zbiorowego, oraz wystąpić do Prezesa Rady Ministrów z wnioskiem o natychmiastowe podjęcie rozmów ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego z udziałem mediatora zewnętrznego" – czytamy w uchwale przyjętej w piątek przez Prezydium Zarządu Głównego ZNP. Sławomir Broniarz powiedział, że w jego opinii, w zaistniałej sytuacji, przeprowadzenie egzaminów maturalnych jest zagrożone.

Czego domagają się nauczyciele?

Ponieważ podczas rozmów ostatniej szansy w niedzielę 7 kwietnia nie udało się osiągnąć porozumienia, w poniedziałek 8 kwietnia rozpoczął się strajk nauczycieli. Początkowo przedstawiciele nauczycieli domagali się podwyżki w wysokości 1000 zł dla pracowników pedagogicznych. Chcieli także zwiększenia nakładów na oświatę z budżetu, zmiany oceny pracy nauczycieli i zmiany ścieżki awansu. Dodatkowo domagały się dymisji minister edukacji Anny Zalewskiej. W trakcie negocjacji ZNP i FZZ zmodyfikowały oczekiwania. Teraz postulują o 30 proc. podwyżki rozłożonej na dwie tury – 15 proc. od 1 stycznia i 15 proc. od 1 września bieżącego roku.

Fiasko niedzielnych negocjacji

W niedzielę 7 kwietnia odbyło się ostatnie przed rozpoczęciem strajku spotkanie ws. podwyżek dla nauczycieli, w którym uczestniczyli: wicepremier Beata Szydło, minister edukacji narodowej Anna Zalewska, wiceminister edukacji Maciej Kopeć, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska i szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. Jak informowało RMF FM, stronę związkową reprezentowali m.in.: prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias, szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomir Wittkowicz i przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Ryszard Proksa. Propozycje rządu zostały odrzucone przez dwie centrale związkowe – Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

Propozycję rządu przyjęła „Solidarność”

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” poinformowała, że rząd zgodził się na 15 proc. podwyżkę wynagrodzeń nauczycieli w tym roku, zmianę systemu wynagradzania, który ma obowiązywać już w 2020 r. (według propozycji „Solidarności” pensje nauczycieli mają być powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej), powrót do przepisów dotyczących oceny pracy sprzed września 2018 r., skrócenie ścieżki awansu zawodowego, określenie minimalnej wysokości dodatku za wychowawstwo, który ma wynosić 300 zł oraz przyznanie tzw. godzin do dyspozycji dyrektora, aby w praktyce wyeliminować godziny „karciane”. – Stanowczo dementujemy pogłoski, które publikowane są na portalach społecznościowych, że KSOiW NSZZ „Solidarność” zgodziła się na zwiększenie nauczycielom pensum oraz zabranie dodatków. Nie było i nie będzie naszej zgody na takie propozycje rządu – mówi Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność”.

Czytaj także:
Paweł Kukiz do nauczycieli: Macie absolutną rację, żądając podwyżek, ale forma protestu jest fatalna

Czytaj także

 124
  • Nie będzie TREP KOMUNISTYCZNY szantażował Rządu RP !!!
    • Dlaczego ta sonda ciągle wskazuje ten sam wynik?
      • Nie rozumiem negocjacji - z terrorystami się nie negocjuje a ZNP wykorzystał w cyniczny sposób dzieciaki by ugrać jakieś dodatkowe pieniążki. NIKT dzisiaj nie chce zostać nauczycielem bo to "zawód" dla nieudaczników i skończonych frajerów 95% "nauczycieli" to żeńskie kawopije które wygodnie usadowiły się w budżetowce i plączą "mi się należy" i teraz pytanie: czy takie "życiowe ekspertki" mają uczyć wasze dzieci radzenia sobie w rzeczywistości. Problem polega również na tym że nie wiadomo czy są one tak niezbędne i warte tych pieniędzy jak im sie wydaje. Szkoły są zupełnie pozbawione wzorców męskich stąd w firmach jesteśmy zmuszani do zastąpienia tych tamponów wypuszczonych przez te babony Ukraińcami - cały zachód przez to przechodził a Polska popełnia ten sam błąd. Edukacja straciła prestiż i jest już coraz niej warta. Trzeba wprowadzać parytety dla mężczyzn a olbrzymią czesc babonów na bruk bo nie ma żadnego powodu żeby utrzymywać kolejną "specjalną kastę" z cudzych podatków. Spójrzcie na zdjęcia protestujących czy wy naprawdę uważacie że ta banda mumi sponsorowanych za wasze podatki przygotuje wasze dzieciaki do życia?
        •  
          "Rzondamy podwyrzek dla nauczycielów od żondu !!! Brawo
          youtube
          • oluś, nie dość, ze jesteś imbecylem to jeszcze zakompleksiony.