„Uwaga!” TVN: Mąż zabił ją nożem myśliwskim w centrum miasta. Osierociła troje dzieci

„Uwaga!” TVN: Mąż zabił ją nożem myśliwskim w centrum miasta. Osierociła troje dzieci

Agata zginęła od ciosów nożem myśliwskim
Agata zginęła od ciosów nożem myśliwskim / Źródło: X-news/Uwaga
Paweł M. oskarżony jest o zamordowanie żony. Mężczyzna miał zadać kobiecie kilka ciosów nożem myśliwskim w dzień w centrum miasta. Według ustaleń reporterów magazynu „Uwaga!” TVN, M. wcześniej znęcał się psychicznie i fizycznie nad panią Agatą.

Pani Agata została brutalnie zamordowana przed południem w centrum miasta. Kobieta wracała z zakupów. Według ustaleń prokuratora, była śledzona przez swojego męża Pawła M., od którego odeszła kilka tygodni wcześniej. Mężczyzna dogonił żonę między blokami, tam po krótkiej kłótni zadał jej kilka ciosów nożem i uciekł. Pani Agata osierociła troję dzieci, dwojgiem z nich zajmuje się teraz babcia. – Bardzo brakuje mi mamy. Staram się o tym nie myśleć, żeby nie przechodzić tego drugi raz. Moja mama była ciepłą osobą, nigdy o kimś złego słowa nie powiedziała – mówi syn zamordowanej. Paweł M. sam zgłosił się na policję. Powiedział, że prawdopodobnie zabił żonę. Później zmienił jednak zdanie i do tej pory nie przyznaje się do zabójstwa. Twierdzi, że widział się z żoną, ale nie pamięta przebiegu tego spotkania. Kilkadziesiąt minut przed zabójstwem pani Agaty, kamery monitoringu zarejestrowały ją i jej męża. Na nagraniu widać, że mężczyzna chodzi za nią, obserwuje i śledzi.

„Dowody w tej sprawie są bardzo mocne”

– Dowody w tej sprawie są bardzo mocne. Mamy przede wszystkim zeznania świadków. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono nóż, który służył do popełnienia przestępstwa. Mamy ślady krwi na ubraniu oskarżonego. Mamy też jego SMS-y i historię przeglądarki internetowej, która wskazuje, że być może nie było to przypadkowe zabójstwo, a zabójstwo planowane – wylicza Barbara Bandyga z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. Zdaniem śledczych powodem zbrodni była zazdrość o żonę. Para poznała się w internecie, niecałe dwa lata przed morderstwem. Oboje byli po rozwodzie, z dziećmi z pierwszych małżeństw. Po krótkim czasie zamieszkali ze sobą w domu rodzinnym pani Agaty. Później się przeprowadzili. – Zjawił się książę z kwiatami. Po pierwszym spotkaniu była zadowolona, wszystko było dobrze. Mówił, że jest biznesmenem. Miał jakąś firmę przewozową. Chciała go pokazać, więc przyjechali do mnie. Dla mnie to było coś dziwnego, że człowiek, który zna kogoś tydzień, tak od razu mówił, że ją kocha – mówi siostra ofiary. – Na początku była bardzo zakochana, nie widziała poza nim świata – mówi Wiesława Dziekan, matka ofiary.

Szczęście rodzinne nie trwało zbyt długo. Kiedy pani Agata zaszła z Pawłem w ciążę, zaczęły się kłótnie i awantury. Mężczyzna, według relacji bliskich, zaczął też bić swoją żonę. – Pchnął ją z całej siły. Stłukła głowę, wtedy była w ciąży. Już się znęcał nad nią. Zamykał ją w pokoju – mówi Wiesława Dziekan. Sprawa o przemoc i groźby karalne trafiła do prokuratury. Postępowanie zostało jednak szybko umorzone – zastraszona pani Agata broniła swojego męża. Ale wkrótce bezkarny mężczyzna zaczął się znęcać się także nad dziećmi. – Widziałam złość w jego oczach. Wystarczyło mu słowo powiedzieć, on już się o to wkurzał. Jak mu coś odpyskowałem, bo nie mogłem wytrzymać, to nieraz mnie walnął. Kiedyś tak mocno mnie walnął, że w głowie mi się zakręciło i walnąłem o ziemię. Jeden ząb mi wyleciał, drugi zaczął się ruszać. Miałem wtedy dwanaście lat – mówi syn ofiary.

Spotykał się z dwiema innymi kobietami, żonę podejrzewał o zdradę

Pani Agata uciekła od męża, zabierając ze sobą dzieci. Mieszkała u matki przez trzy tygodnie do dnia, w którym została zabita. Przez cały czas mąż ją śledził i obserwował. Mimo że sam spotykał się z dwiema innymi kobietami, to swoją żonę podejrzewał o zdradę. W dniu zabójstwa poszedł za nią do sklepu. Wziął ze sobą nóż. – Linia obrony idzie w dwóch kierunkach. Pierwszy jest taki, że oskarżony nie pamięta przebiegu zdarzenia, dlatego on się nie przyznaje i mówi, że nie wie, co się wydarzyło. Drugi kierunek to silne wzburzenie usprawiedliwione okolicznościami. Te okoliczności to odejście żony i jej zdrada. Miał obawiać się jej pierwszego męża. Nie ma żadnych dowodów na to, że mógł się obawiać pierwszego męża – mówi Barbara Bandyga z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.

Paweł M. po morderstwie spotkał się ze swoimi rodzicami, a treść tej rozmowy jest teraz dowodem w sprawie. – Przyznał się. Żonie się przyznał, mi nie. Chyba jej wina, bo uciekła i nie wiadomo, co ona chciała. Wkurzył się i uszło to – mówi ojciec oskarżonego. Sprawą zajmuje się Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu. Oskarżony robi wszystko, by odwlec ogłoszenie wyroku. Niemal na każdej rozprawie zasypuje sąd kolejnymi wnioskami dowodowymi. Ostatnio złożył ich aż 14. – Nie ma w nim żadnej skruchy. W sądzie popatrzył na mnie i się uśmiechnął – zaznacza matka ofiary.

Czytaj także:
UWAGA! TVN: Dziecko w ogniu rodzicielskiego konfliktu. Lara była porywana już cztery razy!

Czytaj także

 2
  •  
    co za psychopata. a jego ojciec wcale nie jest lepszy - wina ofiary, bo uciekła? dożywocie i tyle, bo inaczej będzie więcej ofiar
    • Randki za darmo sex - www.meet69.tk