Ks. Zaleski: to nie książka o agentach w sutannach

Ks. Zaleski: to nie książka o agentach w sutannach

Książka "Księża wobec bezpieki" nie jest książką o agentach w sutannach - powiedział jej autor ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na promocyjnym spotkaniu w wydawnictwie "Znak".
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, odnosząc się do rozbieżności w wynikach badań swoich i Kościelnej Komisji Historycznej m.in. co do abpa Paetza powiedział, że nie zna opinii komisji i być może nie dotarła ona jeszcze do dokumentów, które są mu znane.

Podkreślił, że z jego książki "nie można robić spisu agentów", ma ona pokazać jak niszczono Kościół w latach komunizmu.

Mówił, że najtrudniejsza z opisywanych dla niego jest sprawa ordynariusza rzeszowskiego bp Kazimierza Górnego, którego zna jako człowieka szlachetnego i nie ma wątpliwości co do jego "uczciwości, prawości i ofiarności dla Kościoła". Podkreślił, że bpa Górnego nie traktuje jako tajnego, świadomego współpracownika, a te media, które uznały go za TW wyrządziły mu krzywdę. "Gdyby biskup dał swoje wyjaśnienia, można by zestawić dokumentację SB i to, co mówi biskup" - dodał.

Odnosząc się do przypadku abp. Juliusza Paetza, który powołując się na dokumenty Kościelnej Komisji Historycznej zaprzeczył kontaktom ze służbami PRL, ks. Isakowicz-Zaleski powiedział, że trudno przypuszczać, by wywiad mógłby sfałszować dokumenty, ale też dodał, że w książce nigdzie nie napisał, że arcybiskup pobierał pieniądze . "Myślę, że będą dalsze badania. To nie jest ostatni dokument w tej sprawie. Jest informacja o następnym dokumencie. Trzeba się wstrzymać. Ja nie neguje niczego, co napisałem w książce. Ale tam jest wiele znaków zapytania" - powiedział Isakowicz-Zaleski.

Przypomniał, że w styczniu o sześciu biskupach zarejestrowanych w aktach SB jako tajni współpracownicy poinformował abp. Józefa Michalika, wśród nich o sprawie duchownego figurującego jak TW "Filozof", a nuncjusza apostolskiego o duchownym zarejestrowanym jako TW "Henryk". Komisji historycznej metropolii warszawskiej ks. Zaleski przesłał dane o duszpasterzach zarejestrowanych jako TW "Wallenrod" i "Recenzent". W środę ks. Zaleski mówił, że "Wallenroda" łatwo zidentyfikować jako współpracownika prymasowskiego komitetu pomocy internowanym.

Dodał, że napisał do abp Michalika, kto kryje się pod pseudonimem TW Filozof, ale ze względu na to, że w archiwach krakowskiego IPN zachowała się tylko jedna karta papieru dotycząca tej osoby, nie ujawnił w książce jego personaliów i powinni to sprawdzić historycy z obecnej diecezji duchownego. Ks. Isakowicz-Zaleski powiedział, że jest "zszokowany komunikatem KAI", który ujawnia, że osoba figurująca w aktach SB jako TW Henryk jest obecnie urzędującym dyplomatą Watykanu. Potwierdził to, ale podkreślił, że on sam tego w książce nie napisał i nie podał żadnych informacji, które ułatwiłyby identyfikację.

Ksiądz nie chciał ujawnić nazwiska tej osoby także w środę podczas konferencji prasowej. Jego zdaniem personalia dyplomaty powinni ujawnić odpowiedzialni za komunikat, bo "rzutuje to w tej chwili na wszystkich Polaków, którzy pracują w dyplomacji watykańskiej".

We wtorek KAI napisała, że "ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski pretenduje w swej książce do lustrowania dyplomatów Stolicy Apostolskiej, pozostających w służbie czynnej. Zdaniem ekspertów, do których dotarła KAI, ani polski IPN ani ks. Zaleski nie mają takich uprawnień. W swej książce ks. Isakowicz-Zaleski ujawnia pseudonim "Henryk", nadany w 1977 roku kapłanowi, który obecnie jest urzędującym dyplomatą Stolicy Apostolskiej" - napisała KAI.

Ks. Isakowicz-Zaleski zaapelował do prezesa KAI, by dopowiedział o kogo chodzi.

Autor "Księży wobec bezpieki" mówił, że był pierwszą osobą, która dotarła do mikrofilmu opisującego TW Henryka. Ujawnił, że duchowny figurujący pod tym pseudonimem w aktach SB został zwerbowany, gdy starał się o paszport, odręcznie podpisał zobowiązanie do współpracy i jak relacjonowali funkcjonariusze SB spotykał się z nimi w prywatnym mieszkaniu, udzielał informacji o uczelni, na której pracował i o seminarium. W 1977 r. wyjechał do Rzymu, w 1982 r. jego akta zostały zastrzeżone, a w 1988 rozwiązano współpracę. Ks. Isakowicz-Zaleski pokazał dziennikarzom list, który wysłał do tej osoby i który został mu zwrócony bez odpowiedzi.

Pytany o to, czy spodziewa się jakichś procesów sądowych ksiądz mówił, że nawet chciałby procesu z jedną osobą, bo wtedy mógłby pokazać dokumenty. Nie ujawnił z kim.

Ks. Isakowicz-Zaleski apelował, by jego książki nie czytać wyrywając z kontekstu nazwiska, bo publikacja ta ma pokazać, co się działo z kościołem krakowskim w latach komunizmu i została napisana z myślą o młodych księżach, by zrozumieli przez co musieli przejść starsi kapłani. "Kościół wyszedł z tej konfrontacjo zwycięsko" - uważa Isakowicz- Zaleski.

Zdaniem ks. Zaleskiego Kościół ma opory przed badaniem i ujawnianiem prawdy o przeszłości, bo sam był ofiarą inwigilacji, a  nie rozliczono sprawców. Drugi powód to jak mówił - zlekceważenie akt IPN. "Trzeci, najtrudniejszy jest taki, że niektórzy TW zrobili karierę w Kościele. To lęk przed pokazaniem tych spraw. To garstka takich przypadków. Dobro inny duchowych stawia się na szali, by pewne osoby obronić. Myślę, że jeszcze jesteśmy przed kolejnymi wstrząsami, bo kolejne sprawy będą ujawniane" - dodał.

Ks. Isakowicz- Zaleski zapowiedział, że napisze suplement do swojej książki, bo już po jej ukończeniu otrzymał wiele ciekawych dokumentów. Dodał, że nie włączy się do prac historyków z PAT, bo komunikat krakowskiej kurii z 17 października (nakazujący mu wstrzymanie się od wszelkich publicznych wypowiedzi nt. kontaktów i współpracy niektórych duchownych z SB) stwierdza, że nie ma on uprawnień do badań.

Podczas konferencji prasowej ks. prof. Józef Marecki poinformował, że obecnie prowadzone są w IPN dwa duże projekty badawcze: "Inwigilacja kurii diecezjalnych na ziemiach polskich", do którego zostało zgłoszonych przynajmniej 20 kurii, a także projekt, który ma pokazać sylwetki duchownych niezłomnych: bp. Jana Pietraszki, abp. Henryka Gulbinowicza, b. Juliusza Bieńka i abp Ignacego Tokarczuka.

Konsultanci historyczni książki "Księża wobec bezpieki" - Ewa Zając i dr Filip Musiał z IPN podkreślali, że ks. Isakowicz- Zaleski po raz pierwszy pokazał szerszy kontekst zmagań Kościoła z presją państw komunistycznego, przebadał ogromny materiał i uciekał od czarno-białego przedstawiania współpracowników SB, opisał bardzo skomplikowane sytuacje i wybory moralne, pokazał także tych, którzy działalnością duszpasterską i charytatywną próbowali odkupić swoją winę.

pap, ss, ab

Czytaj także

 0