Kolejna kobieta oskarża Bieniuka. „Chwycił mnie za włosy i chciał zmusić do seksu oralnego”

Kolejna kobieta oskarża Bieniuka. „Chwycił mnie za włosy i chciał zmusić do seksu oralnego”

Jarosław Bieniuk
Jarosław Bieniuk / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ RADTKE/ 058sport.pl
Saga z udziałem Jarosława Bieniuka zdaje się nie mieć końca. Były piłkarz bronił się przed zarzutami gwałtu, a jego rzekoma ofiara udzieliła wywiadu „Faktowi”. Teraz z tym samym medium rozmawiała inna z kobiet, która również twierdzi, że Bieniuk chciał ją wykorzystać.

Fakt24.pl rozmawiał z 24-letnią kobietą, która chciała zachować anonimowość. Rozmówczyni dziennikarzy twierdzi, że trzy lata temu poznała Jarosława Bieniuka w sopockim klubie Ego. Tam miała zastać go w toalecie, gdzie były piłkarz robił kreskę z jakiegoś narkotyku. – Zapytał, czy chcę wziąć narkotyk. Odpowiedziałam, że nie i zaczęliśmy rozmawiać ze sobą. Był dla mnie bardzo miły. W pewnym momencie wciągnął kreskę i wtedy, jakby w niego diabeł wstąpił – powiedziała kobieta. – Złapał mnie za włosy, zaczął ściągać spodnie i wyjmować swoje przyrodzenie. Powiedział, żebym mu zrobiła, cytuję: „loda”. Przestraszyłam się i odepchnęłam go. Już prawie byłam na kolanach. To była chwila, byłam w szoku. Cały czas trzymał mnie za włosy. Powiedziałam: „Puść mnie, co ty robisz?!”. Wtedy złapał mnie za twarz i próbował mi wepchnąć język w usta – dodała. Kobieta twierdzi, że udało jej się w końcu wyrwać i uciec z toalety.

Bieniuk „absolutnie neguje”

24-latka nikomu nie opowiedziała o tym incydencie, ponieważ, jak twierdzi, czuła się zbyt upokorzona i zszokowana. – Czułam się skompromitowana. Kiedy stałam przed klubem, akurat wyszedł Jarek ze swoją dziewczyną. Odwrócił się w moją stronę, spojrzał się na mnie i szyderczo się do mnie uśmiechnął – wyjaśniła. Dodała, że zdecydowała się podzielić swoją historią by pomóc Sylwii S., która oskarżyła byłego piłkarza o gwałt.

Co na to sam zainteresowany? Fakt24.pl otrzymał oświadczenie mecenas Olgi Jędraszko, pełnomocniczki Bieniuka. „Pan Jarosław absolutnie neguje, aby przytoczona sytuacja miała mieć miejsce i jest zszokowany tymi zarzutami. Dodatkowo wskazuje, że w klubie Ego bywał wielokrotnie, więc potencjalny wybór miejsca, co do którego padają nowe oskarżenia może nie być przypadkowy” – podano w komunikacie. „Z punktu wiedzenia obrony zastanawiającym jest, czemu te informacje nie pojawiły się trzy lata temu, kiedy miało dojść do rzekomego zdarzenia, a dopiero teraz, kiedy sprawa stała się medialna. Bez wątpienia działania te mogą mieć na celu wzmocnienie wiarygodności osoby pierwotnie składającej zawiadomienie” – dodano.

Historia Sylwii S.

Kobieta, która oskarżyła Jarosława Bieniuka o gwałt, postanowiła przerwać milczenie i przyjąć strategię drugiej strony. Na wywiad byłego piłkarza w „Dzień Dobry TVN” odpowiedziała rozmową z „Faktem”, która ukazała się na początku maja. – Bawiliśmy się, tańczyliśmy w pokoju. Nie dawałam żadnych znaków, że czegoś od niego oczekuję, albo żeby mógł sobie pomyśleć, że chcę z nim zostać i spędzić noc – podkreślała Sylwia S. – Cały czas się z Kasią umawiałam, że wychodzimy razem od Jarka, zamawiamy taksówkę, jedziemy tą samą taksówką do domu. Myślę że to był podstęp i jak poszłam do toalety, to Jarek powiedział do Kasi i jej chłopaka, żeby nas zostawili samych. Jak wyszłam z toalety, to nie było już Kasi, ani jej chłopaka, a dostałam jedynie wiadomość SMS, że musieli pilnie wyjechać – opowiadała. – Mam tę wiadomość na moim telefonie, który ma teraz policja. Widać (...), że to nie było umawiane pożegnanie, że zostajemy, że się rozchodzimy, że ja zostaje u Jarka, chcę z nim spędzić tę noc. Po prostu uciekli mi i zostawili taką wiadomość. A kiedy wyszłam z toalety, Jarek zaczął się do mnie dobierać i wtedy to się stało po prostu – relacjonowała dalej.

– Krzyczałam, krzyczałam bardzo głośno i wtedy ludzie zaczęli reagować z recepcji. Zaczęli pukać i pytać czy wszystko jest ok, a wtedy Jarek przyciskał moją twarz do kołdry, żebym nie mogła nic powiedzieć i mówił, że wszystko jest okej. Później zakleił mi tę buzię, krzyczałam i już wtedy po prostu nie miałam szansy, żeby się w jakiś sposób stamtąd wydostać, byłam związana. Wyrywał mi włosy, gwałcił mnie, używał różnych, różnych... rzeczy. Mam powyrywane włosy, byłam cała posiniaczona, zresztą miałam zrobioną obdukcję. Na koniec dał mi tabletkę nasenną, byłam bardzo zdenerwowana i nie pamiętam sytuacji kiedy wychodziłam, praktycznie jak przez mgłę, kiedy odwiózł mnie do domu. Byłam w strasznym szoku – mówiła dziennikarzowi „Faktu” Sylwia S.

Zatrzymanie Jarosława Bieniuka

We wtorek 16 kwietnia 2019 roku Jarosław Bieniuk został zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Były piłkarz usłyszał już zarzut nieodpłatnego udzielenia narkotyków dwóm osobom. Prokuratura wciąż nie podjęła jednak decyzji co do kwestii zarzucanego mu przez ofiarę gwałtu.

Były piłkarz po wpłaceniu kaucji opuścił areszt. Wydał też oświadczenie w tej sprawie. „Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Pragnę podkreślić, że jestem niewinny, dlatego też niezwłocznie i dobrowolnie stawiłem się na posterunku policji. Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji” – pisał.

Jarosław Bieniuk dodał, że „niesłuszne oskarżenia formułowane pod jego adresem godzą bezpośrednio w jego dobre imię, jak i destrukcyjnie wpływają na dobro i kondycję psychiczną jego dzieci”. Wyraził zgodę na używanie w przekazach medialnych pełnego nazwiska, ponieważ – jak zaznaczył – „tak właśnie należy postępować wobec osób niewinnych".

Czytaj także:
Sprawa Bieniuka. Sylwia S. mówi o linczu: Siedzę w domu, płaczę, boję się wyjść nawet do sklepu

Czytaj także