Kolejny wniosek Falenty o ułaskawienie. „Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły”

Kolejny wniosek Falenty o ułaskawienie. „Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły”

„Sowa & Przyjaciele”
„Sowa & Przyjaciele” / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FOTONEWS
Marek Falenta złożył trzeci wniosek o ułaskawienie. „Jeśli nie będę ułaskawiony, ujawnię, kto za mną stał" – napisał biznesmen, którego słowa cytuje „Rzeczpospolita”.

Marek Falenta został prawomocnie skazany na 2,5 roku więzienia w tzw. aferze podsłuchowej. W lutym 2019 roku miał rozpocząć wykonywanie kary, ale zniknął. Został zatrzymany w piątek 5 kwietnia w rejonie Walencji. Z tamtejszego więzienia napisał list do . To jego trzeci wniosek o ułaskawienie.

„W hiszpańskim więzieniu »gnije« człowiek, który wierzył w sprawę pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Zrobił, co do niego należało, wywiązał się ze wszystkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji. Obiecali wiele korzyści i łupów politycznych. Czekałem lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień, w którym zostanę przez Pana ułaskawiony. Nie widać nadziei na jego nadejście” – napisał Marek Falenta. „Proszę potraktować ten list jako ostatnią szansę na porozumienie się ze mną. Nie zamierzam umierać w samotności. Ujawnię zleceniodawców i wszystkie szczegóły” – dodał. Treść dokumentu publikuje „Rzeczpospolita”.

Jak podaje rp.pl, Marek Falenta chce zostać świadkiem koronnym. „Oczywiście mi tego statusu nie przyzna. Musiałby być katem własnej formacji” – napisał. List do prezydenta ma osiem stron. Został napisany odręcznie. Widnieje na nim data 12 kwietnia 2019 roku.

Sąd Okręgowy w Warszawie zawiadomił prokuraturę „o wynikającym z listu podejrzeniu przestępstw”. Jak podaje „Rzeczpospolita”, śledczy zweryfikują, czy – jak przekonuje Falenta – „do organizacji nagrywania namawiał go Stanisław Kostrzewski”, a także czy anonimowe osoby „z kręgu władzy obiecywały Falencie ułaskawienie za przysługi”.

Afera podsłuchowa

Przypomnijmy – w grudniu 2016 roku Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Marka Falentę na dwa i pół roku bezwzględnego więzienia w tak zwanej aferze podsłuchowej. Falenta został uznany winnym większości zarzutów, m.in. zlecania podsłuchów. Zdaniem prokuratury motywy działania osób związanych z aferą miały „charakter biznesowo-finansowy”. Sprawa dotyczyła nagrywania w warszawskich restauracjach rozmów osób z kręgów polityki czy biznesu. Proceder trwał od lipca 2013 roku do czerwca 2014 roku.

Czytaj też:
Sondaż. Czy gdyby zjednoczyła się cała opozycja, wygrałaby z PiS-em?

Źródło: Rzeczpospolita
 14

Czytaj także