„The New York Times” pisze o Noblu dla Tokarczuk. „Reakcje podzielone tak samo, jak Polska”

„The New York Times” pisze o Noblu dla Tokarczuk. „Reakcje podzielone tak samo, jak Polska”

Olga Tokarczuk
Olga Tokarczuk / Źródło: Newspix.pl / Stanisław Krzywy
Informacja o przyznaniu Nagrody Nobla Oldze Tokarczuk wywołała duże zainteresowanie także poza granicami naszego kraju. O polskiej pisarce napisał „The New York Times”, który skupił się na reakcjach Polaków na wieść o sukcesie autorki.

Marc Santora i Joanna Berendt już na wstępie tekstu opublikowanego na łamach „The New York Times” zauważyli, że zdobycie literackiej Nagrody Nobla zazwyczaj jest pretekstem do świętowania w ojczyźnie pisarza, a także powodem do narodowej dumy i „odrobiny patriotycznej pompy". „Ale w Polsce, gdzie naród jest zaangażowany w zaciekłą i ważną bitwę o to, co znaczy być Polakiem, nagroda wzbudziła kontrowersje”– stwierdzili dziennikarze. „Gdy Olga Tokarczuk zdobyła go w czwartek, reakcje były podzielone tak samo, jak kraj” – dodali.

Elokwentna pisarka czy zdrajca?

Zdaniem autorów „The New York Times” dla części Polaków Tokarczuk jest elokwentną pisarką, która na kartach swych powieści jest w stanie uchwycić tragiczną, a zarazem inspirującą historię Polski XX wieku, a dla innych jest zdrajcą. Dziennikarze podkreślili, że świeżo upieczona noblistka swoją twórczością stoi niejako w kontrze do tego, co prezentuje obecny rząd. „Tokarczuk dokumentowała długą historię pluralizmu i życia mieszańców etnicznych w Polsce, a jednocześnie jej rząd uznał migrantów za śmiertelne zagrożenie dla narodu. Potępiła ataki na gejów i globalistów, a zarazem liderzy Prawa i Sprawiedliwości starali się przekonać wyborców, że »tęczowa plaga« (...) stanowi egzystencjalne zagrożenie zarówno dla rodzin, jak i samego narodu” – czytamy w artykule.

Dziennikarze stwierdzili, że w świetle zbliżających się wyborów parlamentarnych konkurencyjne opcje polityczne w Polsce próbowały wykorzystać informację o przyznanej nagrodzie, by wzmocnić swoje poparcie. Przywołali także wpis Rafała Ziemkiewicza z maja 2018 roku, kiedy to prawicowy felietonista stwierdził, że autorzy tacy Olga Tokarczuk czy Paweł Pawlikowski są beneficjentami „dobrej zmiany”. „Z całym szacunkiem, ale zawdzięczają nagrody temu, że zachodnie lewicowe salony chcą wesprzeć polskie ekspozytury w walce z »nacjonalistycznym reżimem«” – napisał wówczas cytowany dzisiaj przez „New York Times” dziennikarz.

Tusk, Gliński i pisanie historii na nowo

W artykule przywołano również czwartkowy wpis Donalda Tuska, w którym przewodniczący Rady Europejskiej pogratulował noblistce i przyznał, że przeczytał wszystkie jej książki. Nie zapomniano także o wypowiedziach Piotra Glińskiego, który kilka dni temu zdradził, że próbował czytać powieści Tokarczuk, ale żadnej z nich nie ukończył.

„Odpowiedź Polski na Nagrodę Nobla jest przykładem głębokiego podziału kraju” – czytamy w tekście. Santora i Berendt pokusili się o stwierdzenie, że  „promuje nacjonalizm, który wymaga starannego selekcjonowania faktów z polskiej historii oraz utożsamia krytykę Polski z brakiem patriotyzmu”. Przywołano przy tym jeden z wywiadów Tokarczuk, jaki przyszła noblistka udzieliła w 2015 roku. – Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów – mówiła wówczas pisarka.

Czytaj także:
Tokarczuk z literackim Noblem, internauci tworzą memy. Głównym bohaterem Gliński

Czytaj także

 9
  • W NY, Paryżu, Tokio i Londynie każdy zapytany na ulicy aborygen potrafi wymienić najmniej dwa przeczytane tytuły...
    • Tylko się nie pokidajcie bo to niezły obciach powoływać się na kolejną lewacką propagandówkę w rodzaju NYT.:)))) A Tokarczuk stanęła "dumnie" w szeregu z Bolkiem - to tyle o randze tej nagrody - XX wiek się skończył pozostąło kilka obciachowych instytucji.
      • NYT i WaPo to płatne trąby DemocRats. Jeśli Amerykanie piszą "... a jednocześnie jej rząd uznał migrantów za śmiertelne zagrożenie dla narodu ..." to zapominają o własnej wybiorczej polityce migracyjnej, też za Obomby. Zawsze wybierali sobie migrantów.
        Tych co Polska nie chce, oni tym bardziej nie chcą, mimo, że ich bez amerykańskiego "nation bombing" dookoła świata by nie bylo.
        Już wykształconych i zamożnych Żydów z MS St. Louis nie chcieli, przed Zagładą, ani 300 tys. Żydów z Węgier, w trakcie Zagłady, w zamian za 10000 ciężarówek, tak Raul Hilberg w "Zagłada europejskich Żydów" - było za drogo czy to objaw luterańskiego/WASP antysemityzmu?
        Zakłamani anglosascy hipokryci, od zawsze przydrożni morscy zbóje.
        • Bezczelne insynuacje lewackiego NYT. Zaloze sie , ze wiekszosc tam piszacych to potomkowie ludzi, ktorych z narazeniem wlasnego zycia, lub straconego zycia , ratowali wlasnie Polacy z holocaustu. Ot, specyficzna wdziecznosc , do ktorej w miedzyczasie Polacy zdazyli sie juz przyzwyczaic - "Plemie zmijowe" jak nazwal ich sam Jahwe !