Można nauczać o „tęczowej zarazie”, ale nie o antykoncepcji

Można nauczać o „tęczowej zarazie”, ale nie o antykoncepcji

Szkoła, klasa, lekcje
Szkoła, klasa, lekcje / Źródło: Fotolia / xy
Arcybiskup Marek Jędraszewski nie powiedział nic niestosownego, uznała prokuratura i odmówiła wszczęcia dochodzenia. Może za to wkrótce ścigać edukatorów nauczających o seksie.

Po tym, jak biskup Jędraszewski podczas mszy za powstańców warszawskich wygłosił kazanie, w którym mówił o tęczowej zarazie kilkanaście osób złożyło do prokuratury zawiadomienie w tej sprawie. Uznali, że duchowny znieważał osoby LGBT i nawoływał do nienawiści ze względu na ich orientację. Dowiedzieliśmy się właśnie, że prokurator nie podzielił tego punktu widzenia i odmówił wszczęcia postępowania. Niedługo może mieć jednak mnóstwo roboty ze ściganiem sprawców zagrożonej więzieniem edukacji seksualnej. Projekt ustawy w tej sprawie przyjęli i skierowali do prac w komisji posłowie.

Uporządkujmy. Mówić z ambony o ludziach, że są zarazą można i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Biskupa słuchały tysiące osób, cytowały media, jego przekaz poszedł w świat z huczną oprawą, ale nic złego się nie stało. Nie ma podstaw do wyjaśniania, czy biskup nawoływał do nienawiści i uraził uczucia dużej grupy osób. Na marginesie – prokurator powołał się na brak zapisów chroniących ofiary przestępstw z nienawiści ze względu na orientację seksualną w Kodeksie Karnym. O takie zapisy walczą od dawna środowiska związane ochroną praw osób LGBT, teraz na przykładzie biskupa widać, dlaczego są one potrzebne.

Nie będzie można natomiast, jeśli sejm przegłosuje ustawę, którą wczoraj przyjął, mówić na zajęciach z młodzieżą o tym, jak nie zajść w niechcianą ciążę, bo wtedy już prokurator nie będzie taki wyrozumiały, jak dla biskupa, tylko napisze akt oskarżenia, a sąd skaże na więzienie.

Można szczuć publicznie na ludzi, nie można pod karą więzienia poinformować o sposobach zabezpieczenia się przed ciążą. PiS i polscy biskupi lubią ostatnio używać słowa ideologia – to jest właśnie ideologia, która steruje państwem i losem jego obywateli. W imię tej ideologii osoby duchowne zagrzewają do nienawiści wobec mniejszości, a religijni fundamentaliści wprowadzają do sejmu prawo, które zagraża nie tylko życiu i zdrowiu nastolatek (najczęstszą formą aborcji jest farmakologiczna za pomocą kupionych przez internet tabletek niewiadomego pochodzenia i o nieznanym składzie), ale i tych, którzy młodzież edukują. Kiedy ideologia jest ponad człowiekiem, dzieje się źle, mamy na to przykłady w dowolnych epokach historycznych. To jest właśnie zaraza, niebezpieczna i wymykająca się spod kontroli. Polska wystawia się na jej działanie.

Rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, jednak na gwarancję tego prawa z pewnością znajdą się lepsze sposoby niż więzienie dla edukatorów. Pierwszy z brzegu - można dać prawo do rezygnacji z udziału w lekcjach. Jednak wtedy już ideologia nie rozleje się na wszystkich. Za to pięknie będzie płynąć, kiedy pozwolimy dalej mówić biskupowi.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 0