Przez symulowany atak terrorystów uczniowie wpadli w panikę. Dyrektorka szkoły w Barczewie odwołana

Przez symulowany atak terrorystów uczniowie wpadli w panikę. Dyrektorka szkoły w Barczewie odwołana

Szkoła, zdjęcie ilustracyjne
Szkoła, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Fotolia / fot,. andrey sobkhan
Część szkół decyduje się na przeprowadzenie symulacji terrorystycznych, które mają przygotować uczniów na prawdziwe sytuacje tego typu. Problem pojawia się wówczas, gdy o akcji nie wiedzą zarówno uczniowie, jak i rodzice. Do takiego zdarzenia doszło w Barczewie, gdzie wtargnięcie zamaskowanych mężczyzn wywołało panikę u najmłodszych dzieci.

Historia, o której informuje TVN24, dotyczy Szkoły Podstawowej nr 3 w Barczewie w województwie warmińsko-mazurskim. To właśnie tam 14 listopada przeprowadzono symulowany atak terrorystów. Do placówki, w której mieszczą się przedszkole, szkoła podstaowa oraz liceum, wtargnęli mężczyźni ubrani w moro i kominiarki. – Wewnątrz budynku były wrzucane petardy hukowe, była broń hukowa. Było głośno – relacjonowała Barbara Szałaj-Borowiec, dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty i Zdrowia w Barczewie, który nadzoruje placówki oświatowe w gminie. – Dzieci były przerażone. Oczywiście nie wszystkie, to zależy od wrażliwości, ale szkoła jest dla każdego ucznia. Mamy informację, że jeden z uczniów, „ratując się”, wyskoczył przez okno. Całe szczęście sala była na parterze – dodała.

Policja ostrzega

Akcja została przeprowadzona na parterze, gdzie mieszczą się starsze klasy podstawówki oraz liceum. Część budynku z najmłodszymi dziećmi została na ten czas zamknięta. Nie zmienia to faktu, że niektórzy uczniowie wpadli w panikę, o czym mówili rodzice. – Jedna z matek mówiła, że jej dziecko boi się samo spać. Przychodzi do rodziców, ma lęki, nie chciało jechać na szkolną wycieczkę do kina, bo boi się ataku terrorystów. Inni rodzice mówią, że dzieci boją się, że zobaczą znowu pana z bronią w ręku – mówiła Szałaj-Borowiec. Rodzice uczniów wskazywali, że takie akcje powinny być zapowiadane wcześniej, ponieważ dzieci nie odróżniają atrapy od prawdziwej broni i mogą bardzo poważnie potraktować podobną symulację.

O akcji nie wiedzieli nie tylko rodzice i uczniowie, ale również . Rafał Prokopczyk z komendy miejskiej w Olsztynie w rozmowie z TVN24 stwierdził, że mogło to doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji, ponieważ funkcjonariusze „widząc zamaskowanych mężczyzn z bronią na szkolnych korytarzach mogliby użyć siły, w tym również broni palnej”. – Podkreślam, że niezgłaszanie takich ćwiczeń policji to po prostu igranie ze śmiercią – dodał. Co na to dyrektorka placówki? Kobieta tłumaczyła, że szkoły muszą przeprowadzać tego typu akcje i przyznała, iż „nie wszystko wyszło tak, jak powinno”. Pod koniec listopada została odwołana ze stanowiska.

Czytaj także:
Była wybrana „Nauczycielką Roku”. Teraz zatrzymano ją za seks oralny z uczniem

Źródło: TVN24

Czytaj także

 1
  • Po tak realistycznym szkoleniu ma się czasami syndrom stresu bojowego.