Straż miejska reaguje na wpis Szczepkowskiej o uratowaniu bezdomnego. „Informacje nie są prawdziwe"

Straż miejska reaguje na wpis Szczepkowskiej o uratowaniu bezdomnego. „Informacje nie są prawdziwe"

Straż miejska
Straż miejska / Źródło: Straż miejska
W Sylwestra Joanna Szczepkowska zamieściła obszerny wpis na Facebooku. Opisała w nim sytuację, która miała miejsce dzień wcześniej. Sprostowanie w sprawie zamieściła warszawska straż miejska.

Joanna Szczepkowska poinformowała, że w drodze do sklepu spotkała mężczyznę, który był wyraźnie osłabiony i narzekał na ból głowy. W czasie rozmowy okazało się, że nie jadł od kilku dni. Joanna Szczepkowska kupiła mu kilka produktów spożywczych. Po pewnym czasie mężczyzna zgodził się na wezwanie pogotowia. Z relacji aktorki wynika, że dyspozytorka poprosiła o przekazanie telefonu mężczyźnie. „Nie przyjadą, bo on jest pijany” – miała stwierdzić.

„Mówię, że człowiek chyba umiera”

Aktorka powiadomiła telefonicznie o sytuacji mężczyzny straż miejską. „Straż miejska pyta przez telefon – »on jest bezdomny?« Pytam, a mężczyzna mówi: »tak«, ale mieszka u kolegi, podaje adres. Straż miejska mówi – »proszę pani to oni wiedzą gdzie iść, proszę sobie dać spokój«. Mówię, że człowiek chyba umiera, mówią, że »przyjadą«” – opisywała dalej Joanna Szczepkowska. Jak relacjonuje aktorka, straż miejska miała początkowo przyjąć zgłoszenie, ale potem bez powiadomienia zdecydowano, że jednak nie przyjedzie na interwencję. „Czyli bez powiadomienia mnie zdecydowali o czekaniu na zimnej ulicy, człowieka który nie ma sił i mnie, przechodnia, który chce pomóc. Mogłabym całą noc czekać. Więc co? Mężczyzna osuwa się z ławki. Więc policjanci wzywają pogotowie, jednak” – czytamy.

„Karetka przyjeżdża po dwudziestu minutach. Wysiada trzech mężczyzn z czego jeden taki chamski wódz. Patrzy jak na śmiecia. – »On się nie nadaje do szpitala«. – »Jak to nie, on umiera«. – »Ale do szpitala się nie nadaje«. – »Chce pan do szpitala?« – pyta wódz o bardzo złych oczach. »Nie« – szepcze mężczyzna nie bardzo już przytomnie. – »No widzi pani, nie chce, a ja nie będę go porywał«" – czytamy dalej we wpisie Szczepkowskiej na . Po wymianie zdań karetka ostatecznie zabrała mężczyznę do szpitala. Aktorka następnego dnia dowiedziała się, że mężczyzna w placówce spędził dwie godziny, a ratownicy odwieźli go do mieszkania.

facebook

Straż miejska reaguje

„Sprostowanie do wpisu Pani Joanny Szczepkowskiej” zamieściła warszawska straż miejska. „W opisanej przez Panią Joannę Szczepkowską sytuacji dotyczącej wezwania patrolu straży miejskiej do osoby znajdującej się 30 grudnia przy ulicy Lipskiej informujemy, że interwencja została przyjęta do realizacji przez operatora numeru alarmowego 986 o godzinie 18:22. Dyspozytor straży miejskiej niezwłocznie zadysponował patrol do realizacji zgłoszenia” – poinformowano. „W trakcie oczekiwania na przyjazd patrolu straży, osoba zgłaszająca zatrzymała przypadkowo znajdujący się w pobliżu patrol policji. Policjanci kanałem radiowym odwołali będący już w drodze patrol straży miejskiej – poinformowali dyspozytora numeru alarmowego 986, że przejmują interwencję” – czytamy dalej.

W dalszej części sprostowania straż miejska „z całą stanowczością podkreśliła, że opublikowana na Facebooku informacja o tym, że strażnicy odmówili przyjazdu i udzielenia pomocy jest nieprawdziwa”.

Czytaj też:
Sławomir Nitras trafił do szpitala. „Stracił przytomność w samolocie”

Źródło: strazmiejska.waw.pl, Facebook @Joanna Szczepkowska
 0

Czytaj także