„Suchą nogą” przez pandemię? Pinkas wyjaśnił swoje słowa i ujawnił wyniki przeprowadzonych badań

„Suchą nogą” przez pandemię? Pinkas wyjaśnił swoje słowa i ujawnił wyniki przeprowadzonych badań

Jarosław Pinkas
Jarosław Pinkas / Źródło: Newspix.pl / MAREK HANYZEWSKI
Główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas był gościem programu „Jeden na jeden”. Ujawnił, że dziś przedstawiał będzie ministrowi spraw wewnętrznych i administracji wyniki badania grupy 5 tysięcy policjantów z województwa mazowieckiego. Pinkas przyznał, że z pewnością „istnieje pewne niedoszacowanie” jeżeli chodzi o zakażenia koronawirusem w Polsce, jednak podkreślił, że nie ma to znaczenia, jeżeli chodzi o ocenę postępowań epidemiologicznych.

Na jakim etapie pandemii jesteśmy? Według głównego inspektora sanitarnego, w Polsce odnotowujemy stosunkowo niski przyrost zachorowań. – Mamy stosunkowo mały przyrost zachorowań. Zapadalność jest mniej więcej średniej europejskiej. Mamy w tej chwili 14 przypadków na 100 tysięcy. Nie umiem powiedzieć, co będzie dalej, zależy to oczywiście od naszych zachowań. Wiele przed nami – powiedział, dodając, że Polacy powinni zachowywać się racjonalnie, tak jak do maja.

Badania wśród policjantów

Pinkas powiedział, że w środę 29 lipca w Polsce do respiratorów podpiętych było 66 osób. Zaznaczył, że Polska robi badania przesiewowe "unikalne na skalę europejską". Jak wyjaśnił, aby mówić o wielokrotności przypadków to trzeba robić badania populacyjne, które są w Polsce prowadzone i kierowane są do poszczególnych grup. Wyjawił, że raport na ten temat przedstawi dziś szefowi MSWiA. – Ja mam raport, który dzisiaj będę przedstawiał ministrowi MSWiA. To badania policjantów, które zrobiliśmy w mazowieckim, 5 tys. losowo wybranych policjantów. Na 5 tys. badań PCR-owych, wynik dodatni, jeżeli chodzi o antygen miało zero policjantów – podał, dodając, że to funkcjonariusze, którzy brali udział w różnorodnych akcjach już w czasie pandemii.

Główny inspektor sanitarny stwierdził, że nie ma on umiejętności profetycznych, aby stwierdzić, że przypadków w Polsce jest więcej. Dodał przy tym, że z pewnością istnieje jakieś niedoszacowanie, natomiast nie ma to znaczenia, jeżeli chodzi o ocenę postępowań epidemiologicznych.

„Mam przekonanie, że jednak będzie szczepionka”

Pytany o słowa WHO, że pandemia prawdopodobnie nie będzie przechodziła falami, a jest to jedną wielką falą, Pinkas stwierdził, że jest to bardzo prawdopodobne. – Jest to bardzo prawdopodobne. Każda pandemia ma to do siebie, że się kończy. Tutaj nikt na świecie nie ma żadnego doświadczenie. Ja mogę powiedzieć, o czym mówi nauka, ale to się ciągle zmienia. Ja mam przekonanie, że jednak będzie szczepionka – pewnie w połowie przyszłego roku – powiedział.

Inne obostrzenia w zależności od zachorowalności w danym województwie?

Pinkas nie wykluczył, że po wakacjach, gdy ludzie przestaną się przemieszczać na taką skalę, jak obecnie, mogą zostać wprowadzone obostrzenia co do danych województw, w zależności od zapadalności na koronawirusa. – Myślę, że nauczyliśmy się wspaniale myć ręce, wiemy co to dystans społeczny, to się do pewnego czasu utrzyma. Do czasu szczepionki pewnie będziemy nosić maseczki. Ale należy pamiętać, że mamy powiaty, gdzie nie ma zachorowań. Inspekcja jest zespolona, ona działa w każdym województwie. Wszystko jest inne, Polska się różni. Do tej pory robiliśmy to centralnie, chociaż są sposoby, aby to zmienić – przekazał. – Można pomyśleć o tym, bo mamy coraz bardziej precyzyjne dane, to nam pozwoli na ewentualne podejmowanie decyzji ex tempore – dodał. – Staramy się doprowadzić do sytuacji, aby ludzie mieli poczucie, że ten patogen jest wśród nas i musimy się nauczyć z nim żyć. Mamy obowiązek wobec innych, nie tylko wobec siebie. Mamy ludzi starszych, chorych, musimy o nich mamy zadbać – powiedział.

„Zrobiono wszystko, co możliwe”

Pytany o ocenę działań rządu w kontekście pandemii, Pinkas podkreślił, że nie będzie sam siebie oceniał. – Jestem bezwzględnie przekonany o tym, że zrobiono wszystko, co jest możliwe, aby nie mieć poczucia zaniedbania, straconego czasu, nikt nie miał umiejętności profetycznych. Wrócimy za chwileczkę do pokazywania, że wirus jest wśród nas. Mamy 14 przypadków na 100 tysięcy, mamy pandemię, ale musimy się nauczyć z tym żyć. Niewiele da epatowanie katastrofą, my mamy się zachowywać ze spokojem, ja się muszę tak też zachowywać, epatować spokojem, aby nie powodować paniki – powiedział.

Jak będzie w szkołach?

Co do kwestii postępowania w szkołach, zakładając, że te zostaną do września otwarte, Pinkas wyjaśnił, że do 15 sierpnia powinny być podjęte już jakieś decyzje. To jest wirus, który nie daje nam szansy na to, aby podejmować decyzję wcześniej. Nikt na świecie nam nie powie, jak będzie wyglądała sytuacja. Nikt nie wiedział, że w listopadzie 2019 roku będzie następny koronawirus. Będą mieli pomoc rządu, pomoc samorządów, inspekcji sanitarnej, która pozwoli na rozwiązanie podstawowych problemów – zapewnił.

„Suchą nogą” przez pandemię

Pinkas wyjaśnił także swoją wypowiedź, w której stwierdził, że do tej pory „suchą nogą” przeszliśmy przez pandemię. Jak tłumaczył, miał na myśli to, że nie zabrakło nam respiratorów, maseczek i sprzętów w pierwszej fali zachorowań. Dodał ponadto, że chce zaszczepić się na grypę i z pewnością będzie przekonywał do tego prezydenta Andrzeja Dudę. Dodał jednak, że w tej kwestii powinni rozmawiać z nim jego lekarze.

Czytaj także:
Budka nie widzi w prezydencie „herosa”. „Trudno mi w to uwierzyć”

Źródło: TVN24

Czytaj także

 0