„Widziałem plecaki ze środkami na zmianę płci”. Rzecznik Praw Dziecka o edukatorach seksualnych

„Widziałem plecaki ze środkami na zmianę płci”. Rzecznik Praw Dziecka o edukatorach seksualnych

Mikołaj Pawlak w Senacie
Mikołaj Pawlak w Senacie / Źródło: Michał Józefaciuk, Kancelaria Senatu
Mikołaj Pawlak przedstawił w Senacie informację o działalności Biura Rzecznika Praw Dziecka w roku 2019. Odpowiedział na pytania senatorów dotyczące wypowiedzi o edukatorach seksualnych z Poznania, którzy według Pawlaka podawali dzieciom „środki farmakologiczne, żeby zmienić płeć”.

Senatorowie chcieli się dowiedzieć, dlaczego złożył zawiadomienie do prokuratury dopiero po tym, jak opowiedział o sprawie w telewizji. – Czy to było przed, czy po wystąpieniu, nie ma żadnego znaczenia. Znaczenie ma fakt, że jest skuteczne i uprawdopodobnione – mówił Rzecznik Praw Dziecka wskazując na to, że śledczy zajęli się sprawą. Zdaniem Pawlaka, podejrzani mieli pakować lekarstwa dzieciom do plecaków. – Widziałem takie plecaki z tymi środkami. To bada prokuratura – przekonywał Pawlak.

Pawlak o edukatorach seksualnych

Zaskakującymi informacjami Rzecznik Praw Dziecka podzielił się po raz pierwszy podczas wywiadu dla TVN24. Pawlak krytykował pomysł wpuszczenia do szkół edukatorów seksualnych. – Czy zagwarantujemy, że wpuszczamy edukatorów do 20 tys. szkół i będą wprowadzali takie treści, jak chociażby w Poznaniu, gdzie wychwytują dziecko rozchwiane, zaniedbane i dają mu – właśnie ci edukatorzy – jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć? Bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy? Właśnie temu zapobiegamy, żeby to się nie działo – mówił. Krytykowano go nie tylko za podawanie niepotwierdzonych informacji, ale i za brak reakcji, jeżeli faktycznie do czegoś podobnego doszło.

Źródło Mikołaja Pawlaka

Mikołaj Pawlak przyznał później, że informacje na temat rzekomego procederu posiadał z „Tygodnika Solidarność”. Po krytyce, jaka na niego spadła, postanowił drążyć temat i złożył zawiadomienie w prokuraturze. W opinii Rzecznika Praw Dziecka artykuł zawierał „wysoce uprawdopodobnione informacje o przestępczym procederze z udziałem dzieci”. W komunikacie przesłanym do mediów wyjaśniał, iż wspomniane nakłanianie dzieci do zażywania poza kontrolą lekarską środków farmakologicznych wpływających na cechy płciowe zagrażało ich zdrowiu, a nawet życiu.

Dwa zawiadomienia do prokuratury

Wcześniej zawiadomienie dotyczące tego samego problemu złożył do Prokuratury Warszawa-Wola dziennikarz „Tygodnika Solidarność”. Prokuratura ta wszczęła postępowanie w kierunku art. 126 b ust. 1 i 3 ustawy Prawo farmaceutyczne, czyli nielegalnej sprzedaży produktów leczniczych. Sprawy te decyzją Prokuratora Regionalnego w Warszawie będą prowadzone w ramach jednego postępowania.

„Zmień sobie płeć, dzieciaku”

Jak czytamy w komunikacie RPD, „Tygodnik Solidarność” w artykule „Zmień sobie płeć, dzieciaku” (nr 32, sierpień 2020) opisuje dziennikarskie śledztwo, które ujawniło, że na internetowych czatach dla transaktywistów osoby małoletnie – np. 14-letnia dziewczynka – są informowane m.in. o nielegalnych sposobach zdobycia środków hormonalnych, które „wpływają na cechy płciowe”. Trwa tam również wymiana informacji np. o nagich zdjęciach dzieci.

Czytaj także:
Meller na zdjęciu sprzed lat. „Byłem niewinną dziewczynką. Zjadłem tabletkę i stałem się brzydkim chłopem”

Źródło: WPROST.pl / x-news

Czytaj także

 2
  • Zamiast zainteresować się sygnalizowanym problemem, to oni chcą skasować sygnalistę.