Wicepremier: Mamy łóżka, respiratory. Występuje taki problem jak brak woli części środowiska lekarskiego

Wicepremier: Mamy łóżka, respiratory. Występuje taki problem jak brak woli części środowiska lekarskiego

Jacek Sasin
Jacek Sasin / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI / FOTONEWS
Dysponujemy odpowiednią liczbą łóżek szpitalnych czy respiratorów; sytuacja jest zupełnie inna niż wiosną i w żadnym wypadku nie można mówić, że ten czas został zmarnowany – przekonywał we wtorek wicepremier Jacek Sasin, pytany o sytuację związaną z pandemią koronawirusa.

We wtorek po południu odbędzie się wideokonferencja premiera Mateusza Morawieckiego z politykami opozycji, na której omówiona ma być sytuacja związana z rozwojem epidemii koronawirusa. Na antenie Pierwszego Programu Polskiego Radia wicepremier Jacek Sasin podkreślił, że dobrze byłoby, aby w sprawie koronawirusa znaleźć „pewien konsensus”. Jego zdaniem, właśnie o chęci „budowania konsensusu” świadczy zaproszenie opozycji do rozmów. – Tym bardziej, że przed nami trudne decyzje – dodał. – To nie jest na pewno temat, który powinien być poddany walce politycznej, sporowi, który w naszym kraju jest bardzo ostry – podkreślił wicepremier.

Zmarnowane lato? Sasin: To nieprawda

W rozmowie przytoczono też zarzuty niektórych przedstawicieli opozycji, zgodnie z którymi premier „zmarnował lato”, zajmując się rekonstrukcją rządu zamiast pandemią. – To nie jest prawda – odparł Sasin. – Myślę, że o tym też dzisiaj pan premier będzie chciał powiedzieć liderom opozycji i będzie chciał ich przekonać, żeby właśnie takich fałszywych informacji nie rozsiewać – stwierdził.

Wicepremier: Respiratory są

Wicepremier przekonywał, że w tym momencie dysponujemy odpowiednią liczbą łóżek szpitalnych, respiratorów oraz innych środków medycznych. – To jest zupełnie inna sytuacja, niż była wiosną i w żadnym wypadku nie można mówić, że ten czas został zmarnowany – powiedział.

– Oczywiście występują problemy, tym problemem jest chociażby zaangażowanie personelu medycznego, lekarzy. Niestety występuje taki problem jak brak woli części środowiska lekarskiego – chcę to podkreślić wyraźnie, części. Oczywiście bardzo wielu lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego z wielkim poświęceniem wykonuje swoje obowiązki, ale część tych obowiązków wykonywać nie chce – mówił.

Jak ocenił, wynikać to może ze strachu przed epidemią. – Naturalny, ludzki strach, ale on w środowisku lekarskim nie powinien występować – podkreślił.

Jacek Sasin: Nie ma mowy o powrocie do lockdownu

Sasin przekonywał, że w kontekście epidemii należy podejmować rozważne działania. – Nie ma na pewno mowy o tym, żeby wrócić do takich działań, które mieliśmy na wiosnę, czyli lockdownu, zamknięcia gospodarki, tego już powtórzyć nie możemy. Dzisiaj musimy postawić nacisk na dyscyplinę społeczną – powiedział.

autorka: Sonia Otfinowska

Czytaj też:
Winda, korytarz, garaż. Czy w tych miejscach trzeba zasłaniać nos i usta?

Źródło: PAP
 1
  •  
    Ludzie się boją bo trend jest wzrastający. Oczywiście należy patrzeć na ilość umierających bo te pokazują prawdziwe zagrożenie.
    Dane statystyczne pokazywały ze 20% zarażonych będzie wymagało szpitalnego leczenia a ok 5% może skończyć na respiratorach. Ponieważ pobyt w szpitalu to średnio 4 tygodnie wiec można obliczyć. By Łatwiej obliczać w pamięci weźmy 1000x4x7=28000. Z tego 20% da 5600 (łózka szpitalne) a 5% jest 1400 (tyle respiratorów). To jest dla tysiąca. Dla 5000 będzie 5x więcej, a wiec 28000 łózek i 7000 respiratorów, jeżeli trend 5000 zarażeń dziennie utrzyma się przez 4 tygodnie. Każdy uczeń z liceum potrafi to policzyć wiec trzeba mówić prawdę a nie zwalać na służbę medyczna która należy doceniać a nie ganić.
    Czy ludzie powinni się obawiać?

    Czytaj także