Kolejny najazd turystów na Zakopane? Policja szykuje się do wzmożonych działań

Kolejny najazd turystów na Zakopane? Policja szykuje się do wzmożonych działań

Policja na ulicach Zakopanego
Policja na ulicach Zakopanego / Źródło: Policja
W nadchodzący weekend Zakopane znów zaleje fala turystów? W hotelach brakuje już miejsc, a policja planuje wzmożone patrole i wzywa posiłki. Sprawdzamy, jak na kilka dni przed weekendem przedstawia się sytuacja w zimowej stolicy Polski.

Tłumy turystów, tańce, awantury i spora dawka alkoholu – tak wyglądał miniony weekend w Zakopanem. Najbardziej oblegane były Krupówki, które już dawno nie witały tylu turystów. Branża hotelarska i stoki odrabiają straty, ale z rządu płyną głosy obawy, że takie zachowanie może negatywnie odbić się na sytuacji epidemiologicznej.

Jak podaje policja, dwa krótkie dni skutkowały niemal 300 interwencjami – głównie wobec nietrzeźwych i wulgarnych osób. Służby szacują, że na Podhale przyjechało kilkadziesiąt tysięcy turystów, a na Krupówkach wieczorami gromadziło się po kilka tysięcy osób. Część z nich nie przestrzegała przepisów sanitarnych, dochodziło także do awantur w hotelach i pensjonatach.

Efekt? 164 mandaty, w tym 121 za brak maseczki. 49 spraw skierowano do sądu, a dwie osoby zatrzymano za atak na policjantów. Policja wskazuje, że taki najazd to wielki problem dla służb i dla porównania podaje, że tuż po wyjeździe wielu turystów z Zakopanego, od północy do godzin porannych w poniedziałek 15 lutego odnotowano już tylko pięć interwencji. O skali "najazdu" niech świadczy również fakt, że przejazd zakopianką w niedzielne popołudnie oznaczał stanie w gigantycznym korku. Pokonanie 25-kilometrowego odcinka drogi z Nowego Targu do Skomielnej Białej w kulminacyjnym momencie zajmowało aż trzy godziny.

Miniony weekend to incydent czy nowa tendencja?

W miniony weekend zbiegło się wiele okoliczności, które doprowadziły do takich obrazków. Pierwszy weekend, gdy obowiązywało poluzowanie obostrzeń, święto zakochanych, które niektórzy zapewne zechcieli spędzić pod Tatrami i jeden z ulubionych sportów Polaków – konkurs skoków narciarskich na Wielkiej Krokwi. Po weekendzie mogliśmy już zobaczyć mniejsze oblężenie Zakopanego, choć pojawiające się zdjęcia kolejek przed wyciągami narciarskimi każą przypuszczać, że wiele osób wciąż nie wyjechało z zimowej stolicy Polski.

Czy i w nadchodzący weekend powtórzą się obrazy, jakie wiedzieliśmy kilka dni temu? Sprawdzamy, jak na kilka dni przed weekendem przedstawia się obłożenie hoteli, a także, czy policja przygotowuje się do wzmożonych działań.

Na pierwszy rzut poszła popularna strona do rezerwowania kwaterunku. Chcąc zarezerwować miejsce w hotelu w okresie 19-21 stycznia, a więc w nadchodzący weekend, dowiadujemy się, że w tych dniach zajętych jest już 97 proc. miejsc. Trudno jednak stwierdzić, czy to pobyty, które są kontynuowane, czy tylko weekendowe wypady do Zakopanego. Faktem jest również, że nie każdy hotel czy pensjonat wystawia swoją ofertę u pośrednika.

Pytamy więc w hotelach. Czy obłożenie pensjonatów jest analogiczne do tego, jakie miało miejsce ostatnio? Jak się dowiadujemy – największy boom prawdopodobnie minął, a liczba nowych rezerwacji wraca do normy. Wciąż jednak turystów jest sporo.

O całościowy obraz tego, co dzieje się w branży hotelarskiej pytamy także prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej Agatę Wojtowicz. – Wydarzenia minionego weekendu były incydentalne. Mam nadzieję, że wszyscy wyciągnęli wnioski z tego, co działo się na Krupówkach. W najbliższy weekend też spodziewamy się wielu turystów, ale nie aż tylu, co ostatnio – uspokaja.

Ilu turystów może być w Zakopanem? To nie jest do końca jasne

Prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej zwraca również uwagę na kilka istotnych kwestii. Po pierwsze, turyści przebywający w Zakopanem to nie tylko te osoby, które spędzają czas w tym mieście, ale także i ci, którzy przyjechali do okolicznych miejscowości, a Zakopane odwiedzają przy okazji. To powoduje, że nad ostateczną liczbą turystów w najbardziej popularnych zakątkach zimowej stolicy Polski trudno zapanować.

Po drugie, wskazuje prezes Wojtowicz, nie bez znaczenia jest również tzw. czarna strefa. Hotele działające na jasnych zasadach to jedno, hotele spoza rejestru to jednak coś zupełnie innego. – Mamy ok. 40 tys. miejsc noclegowych. Biorąc pod uwagę, że rząd zezwolił na 50 proc. obłożenia, to w hotelach znajdzie się maksymalnie ok. 20 tys. osób. Czy to jednak faktycznie będzie taka liczba? Czarnej strefy nikt nie kontroluje – dodaje.

Brak danych na temat czarnej strefy nie pozwala snuć przypuszczeń, ile takich miejsc może faktycznie być. Światło na sprawę rzuca jednak sama prezes Wojtowicz. – W zeszłym roku w Zakopanem do rejestru obiektów hotelarskich dopisało się 145 podmiotów, co dało ponad 1200 miejsc noclegowych. Stało się to dlatego, że od tego czasu można było korzystać z bonu turystycznego, a do tego z kolei konieczne było zarejestrowanie swojej działalności. Można na tej podstawie stwierdzi, że w ten sposób ujawniła się część tej czarnej strefy – mówi.

„Echo złej decyzji rządu”

Prezes Wojtowicz zauważa także, że wzmożony ruch turystyczny to nie tylko “zasługa” zbiegu kilku wydarzeń, o których pisaliśmy wyżej. Na tłumne przybycie ludzi do Zakopanego mają wpływ również utęsknione ferie, których w tym roku nie było.

– Teraz ludzie korzystają z tej możliwości. Apelowaliśmy, by ferie się odbyły – przy większym ich rozłożeniu w czasie i odpowiednim ułożeniu regionami. Wydarzenia z weekendu były porównywalne z sytuacją odbezpieczenia bomby przez sapera. To nie był dobry pomysł i teraz widzimy, że lepsze rozplanowanie ferii rozłożyłoby także decyzje turystów o przyjeździe. To było do przewidzenia i jest to echo złej decyzji rządu – mówi.

– Nie dziwię się ludziom, którzy tak masowo przyjechali. Wiedząc jeszcze, że to być może czasowe rozwiązanie, każdy chciał zażyć trochę wolności. Turyści nie wyjechali z Zakopanego, ciągle tu są, na ulicach widać wiele osób, które korzystają z tego powiewu rozluźnienia – dodaje.

Policja szykuje się do kolejnego najazdu turystów

O to, czy turystów dalej widać na zakopiańskich ulicach pytamy też lokalną policję. Jak mówi nam rzecznik prasowy KPP w Zakopanem asp. sztab. Roman Wieczorek, w tygodniu sytuacja zdecydowanie się uspokoiła. – W miniony weekend mieliśmy kumulację różnych wydarzeń i to się niestety przełożyło na takie obrazki, jakie wszyscy oglądaliśmy – mówi.

Czy możemy się spodziewać powtórki i w nadchodzący weekend? – pytamy. – Spodziewamy się, że w ten weekend będzie więcej osób, niż jest obecnie. W hotelach jest praktycznie maksymalne obłożenie – nie kryje policjant.

– Szykujemy odpowiednią odpowiedź. Na ulicach będzie więcej patroli, nasze środki będą adekwatne do sytuacji – mówi. Jak dodaje, zakopiańska policja wezwała również posiłki. W utrzymaniu porządku na ulicach Zakopanego mają pomóc funkcjonariusze z garnizonu małopolskiego.

Czytaj też:
Socjolog: Konserwatyści radzą sobie lepiej z pandemią

Źródło: WPROST.pl
+
 1

Czytaj także