Szczepienia przeciw COVID-19. „To nie jest kraj dla starych ludzi”

Szczepienia przeciw COVID-19. „To nie jest kraj dla starych ludzi”

25 stycznia, Katowice. Pierwszy senior na Śląsku przyszedł na szczepieni
25 stycznia, Katowice. Pierwszy senior na Śląsku przyszedł na szczepieni / Źródło: Newspix.pl / D.Markysz
Z Wołomina do Siedlec, z Częstochowy do Tarnowskich Gór, z Warszawy do Radomia, Łomży, Płocka, czy Poznania. To tylko kilka tras, które przemierzyli lub przemierzą rodzice moich znajomych. Ot, taki gest od losu: seniorzy po roku siedzenia w izolacji mogą wreszcie zobaczyć coś więcej niż tylko osiedlową przychodnię. Dla zdrowotności rzecz jasna.

To, że polski szczepionkowy surwiwal został wymyślony tak, że sam Bear Grylls by się go nie powstydził, wiedziałam od dawna.

Wystarczyło w pierwszym dniu rejestracji pojawić się w okolicy jakiejś przychodni POZ, by zobaczyć gigantyczne kolejki ludzi, którzy – przynajmniej w części przypadków – na wyznaczenie terminu szczepienia nie mieli szans, bo te wpisywane były wybrańcom „na zeszyt” jeszcze zanim formalnie akcja zapisów ruszyła.

Ci seniorzy, którzy nie mają rodzin, znajomych, zatroskanych o ich los przyjaciół (a jak wiadomo, i takie sytuacje się zdarzają, nawet często) – ale też ci, których dzieci czy wnuki nęcone zapewnieniami o tym, że WSZYSCY seniorzy zostaną zaszczepieni uznali, że babcia lub dziadek na swoją kolej muszą po prostu poczekać – w tym biegu przełajowym, z metą w punkcie szczepień, jeszcze trochę sobie pobiegną.

Źródło: Wprost
-
 7

Czytaj także