PO: raport z weryfikacji WSI naruszył interesy Polski

PO: raport z weryfikacji WSI naruszył interesy Polski

Fot. A. Jagielak/Wprost
Raport z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych bardzo poważnie naruszył interesy państwa polskiego i zachwiał autorytetem prezydenta - ocenił były szef MSWiA, poseł PO Marek Biernacki, przedstawiając "antyraport" Platformy.

PO alarmuje, że obce służby mogą wykorzystywać raport jako "doskonałą bazę werbunkową". Raport - zdaniem Platformy - podważa zaufanie sojuszników Polski m.in. w ramach Paktu Północnoatlantyckiego i na dziesięciolecia sparaliżuje pozyskiwanie współpracowników dla polskich służb specjalnych.

"Państwo zdradziło swoich współpracowników i to tych, którzy pracowali dla wolnego, niepodległego państwa po 1990 roku. (...) Naruszono podstawową zasadę funkcjonowania służb specjalnych - zasadę zaufania oficerów i funkcjonariuszy do swojego państwa, zasadę zaufania agentów i współpracowników do państwa i służb, z którymi współpracują" - powiedział Paweł Graś, który razem z Biernackim reprezentuje Platformę w sejmowej komisji ds. specsłużb.

Obcym służbom, "które niekoniecznie są przyjaciółmi naszego państwa" - podkreślił Graś - autorzy raportu z weryfikacji WSI położyli na stole doskonały materiał analityczny i bazę ludzi, do których te obce służby będą mogły sięgać. "Większość z wymienionych oficerów i współpracowników miała dostęp do najbardziej tajnej wiedzy związanej m.in. z funkcjonowaniem NATO" -  dodał.

Platforma w swojej ocenie raportu z weryfikacji WSI wskazuje m.in., że należy rozważyć jaka jest odpowiedzialność prezydenta Lecha Kaczyńskiego za wprowadzenie zmian do raportu, do których dokonania ustawowo - zdaniem PO - nie był uprawniony. Według autorów "antyraportu", powstaje pytanie, czy L. Kaczyński - zmieniając raport - dopuścił się przestępstwa fałszu materialnego, o którym mówi art. 270 Kodeksu karnego. Platforma wskazuje, że prezydent, zgodnie z konstytucją, może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu za naruszenie konstytucji, ustawy lub popełnienie przestępstwa.

Chodzi o zmiany, o których informowały media na przełomie lutego i marca. Miano ich dokonać przed decyzją prezydenta o podaniu dokumentu do publicznej wiadomości, ale już po tym, jak raport otrzymali wicepremierzy oraz marszałkowie Sejmu i Senatu. Z raportu miały zostać usunięte m.in. dwa nazwiska współpracowników WSI. Jak mówił prezydent, jedno z nich "zniknęło zgodnie z sugestią marszałka (Senatu - Bogdana) Borusewicza". Premier Jarosław Kaczyński wyjaśniał, że zmian w raporcie dokonano ze względu na bezpieczeństwo państwa.

Graś przypomniał, że PO od początku była przeciwna trybowi, zgodnie z którym prezydent tylko ujawnia treść raportu z weryfikacji WSI, nie mogąc dokonywać w nich zmian.

"Stawialiśmy pytania: dlaczego w taki dosyć dyskusyjny proceder ujawniania kuchni służb specjalnych włączono urząd prezydenta? Czy ktoś chciał w ten sposób przerzucić na niego odpowiedzialność?" - mówił poseł Platformy.

Zdaniem Biernackiego, za "bałagan" w służbach specjalnych, powstały po likwidacji WSI, odpowiada nie tylko autor raportu Antoni Macierewicz, ale cały rząd i bezpośrednio premier Jarosław Kaczyński. "Za to bezprecedensowe wydarzenie, jakim było ujawnienie raportu z weryfikacji WSI, odpowiedzialność ponosi premier Kaczyński" - podkreślił.

Biernacki powtórzył, że PO była i jest za likwidacją WSI. "Uważaliśmy, że był to proces nieodzowny, ale nie odpowiada nam sposób likwidacji, który nie zreformował służb wojskowych, tylko stworzył dwie hybrydy, które nie wiadomo czy są służbami wojskowymi, czy cywilnymi" - dodał.

Proces weryfikacji służb - uważa poseł PO - przeprowadzono według "najgorszych wzorów, które nie powinny funkcjonować w państwie demokratycznym".

Biernacki chciałby, by raport PO stał się wstępem do merytorycznej dyskusji. "Chcieliśmy zacząć dyskusję merytoryczną. Będzie on służył dalszym pracom, czy to komisji śledczej ds. WSI, czy sejmowej komisji ds. służb specjalnych" - powiedział.

Podkreślił, że dokument przygotowali eksperci, a on tylko redagował tekst. "Są na przykład uwagi, na które osobiście patrzę z pewnym dystansem. Ale jestem politykiem, a tutaj zdanie swe wyartykułowali eksperci od określonych dziedzin" - mówił Biernacki.

Obaj politycy PO zapewnili, że przy przygotowaniu "antyraportu" nie pracowali byli pracownicy WSI czy służ specjalnych sprzed 1991 r.

Biernacki i Graś zaapelowali do rządu i PiS o merytoryczne uwagi. Ich zdaniem, komentarze do "antyraportu", które pojawiły się do tej pory, zawierają "argumenty emocjonalne i spekulacyjne". "Jak na razie nie odnaleźliśmy żadnego słowa kwestionującego zawarte tutaj treści" - podkreślił Graś.

pap, ss

Czytaj także

 0