Robert Feluś: Władza dosypuje sobie do żłobu. Co oni mają w głowach?

Władza dosypuje do żłobu

Andrzej Duda
Andrzej Duda / Źródło: Newspix.pl / Tedi
Prezydent zadekretował gigantyczne podwyżki dla ministrów i parlamentarzystów. Marszałkowie zarobią o 75 proc. więcej, a premier i ministrowie o 40 proc. Droga władzo, jak już ci przybędzie na koncie, to kup sobie coś za tę podwyżkę. Gdyby były sklepy, w których można dokupić rozumu i przyzwoitości, to powinnaś tam pójść.

Ciekawe, co mają w głowach, albo czego jest za mało w głowach decydentów, którzy doprowadzili do wprowadzenia w życie właśnie teraz tak potężnych podwyżek zarobków premiera, ministrów, wiceministrów, marszałków Sejmu i Senatu oraz parlamentarzystów.

Może pomyśleli tak: są wakacje, ludzie się mniej interesują polityką, a poza tym pewnie gdzieś usłyszeli, że jak władza wprowadzi Polski Ład to wszystkim przybędzie w kieszeni. Uwaga: nie wszystkim, bo grupa, która mocno dostanie po kieszeni będzie liczna.

Żeby była jasność: uważam, że pensje najważniejszych urzędników w państwie powinny być wysokie. Dużo powinni zarabiać także wiceministrowie, bo to oni z reguły odwalają najgorszą robotę. Ale nie można wprowadzać w życie tak sutych podwyżek za jednym zamachem.

Nie sądzę, żeby obywatele zrozumieli, że władzy się teraz należy, bo przez tyle lat nie miała podwyżek. Obywatele dostali prosty komunikat: władza dosypała sobie do żłobu od razu kilkadziesiąt procent więcej. I to ludzi wkurza!

Czytaj też:
Zostałem szczepionkowym rasistą. „Ludzie w pełni zaszczepieni powinni mieć specjalne przywileje”

A teraz o okolicznościach wprowadzenia tych podwyżek.

Gospodarka wygrzebuje się z dołka po kolejnych lockdownach. Ale na horyzoncie czwarta fala koronawirusa, zaś akcja szczepień jest na mocnym hamulcu. Nie wiadomo, czy znowu nie trzeba będzie wprowadzać kolejnych obostrzeń, czy nie padną kolejne firmy. No i właśnie się okazało, że toczy nas duża inflacja.

„Wymarzony” moment, by rządzący i parlamentarzyści mocno się obsypali dodatkowymi złotówkami.

Słabo w tym wszystkim wypadł także prezydent. Bez oporów podpisał te podwyżki własnym rozporządzeniem. A miał szansę zachować się inaczej i powiedzieć: „Nie podpiszę tego, to jest nieprzyzwoite. Nie zgadzam się na wprowadzenie w życie podwyżek pensji władzy w takim momencie i w takiej wysokości”.

Te, przyklepane przez Andrzeja Dudę, podwyżki pensji to nie jedyny dowód na odklejenie władzy od suwerena. Oto szykuje się drugi odcinek serialu.

Czytaj też:
„Mówiąc Wprost”. Rzecznik Porozumienia Gowina: TVP szaleje w sprawie Donalda Tuska

W sobotę wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki poinformował na Twitterze (pisownia oryginalna): „W Sejmie jest gotowy i w poniedzialek rano zostamie złożony prejkt ustawy obejmujący podwyżki wynagrodzeń dla samorządowców (wójtów, burmistrzów, prezydentow miast oraz radnych) a także dla Prezydenta RP i byłych prezydentów”.

Nie będę powtarzał argumentów do tezy, że to niestosowna pora na taką akcję. Tu bulwersuje mnie jeszcze inny aspekt.

Wiadomo już, że Polski Ład poważnie okroi budżety samorządów. Zatem projekt podwyżek pensji prezydentów, burmistrzów, wójtów i radnych w samorządach wygląda na bezczelną próbę kupienia ich, żeby nie rozrabiali w sprawie wspomnianych budżetów.

Przy okazji więcej do kieszeni ma wpaść głowie państwa. To wygląda na prezent dla Dudy za podpisaną właśnie podwyżkę dla władzy centralnej. I taki trochę szantaż: „Skoro jednym dasz więcej to nie masz powodu odmawiać drugim”.

Droga władzo, jak już ci przybędzie na koncie, to kup sobie coś za tę podwyżkę. Gdyby były sklepy, w których można dokupić rozumu i przyzwoitości, to powinnaś tam pójść.

Artykuł został opublikowany w 31/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 6

Czytaj także