Kryzys migracyjny. Syryjczycy w hipotermii znalezieni 40 km od granicy z Białorusią

Kryzys migracyjny. Syryjczycy w hipotermii znalezieni 40 km od granicy z Białorusią

Syryjczyk uratowany przez Fundację Ocalenie
Syryjczyk uratowany przez Fundację Ocalenie Źródło: Facebook / @FundacjaOcalenie
W niedzielę 14 listopada w odległości około 40 kilometrów od granicy polsko-białoruskiej znaleziono dwóch syryjskich migrantów. Fundacja Ocalenie podaje, że obaj mężczyźni byli w bardzo złym stanie, dlatego od razu trafili do szpitala.

Obywatele Syrii, którzy nielegalnie przedostali się na teren Polski, znalezieni zostali w okolicy wsi Topczykoły niedaleko Bielska Podlaskiego. To aż 40 kilometrów wgłąb terytorium naszego kraju, mierząc od granicy z Białorusią. Natrafili na nich aktywiści z Fundacji Ocalenie. W rozmowie z Agencją Reutera przekazali, że 39-letni Kader i 41-letni Loas znajdowali się w „naprawdę złym stanie”. Braci z miasta Hims byli w trzecim stopniu hipotermii.

„Wysłali wiadomości głosowe, które ciężko było zrozumieć przez trzęsący się głos. A więc mieli dreszcze, świadczące o pierwszym stopniu hipotermii” – czytamy w relacji Fundacji Ocalenie na Facebooku. „Kiedy po kilku godzinach dotarliśmy do nich, byli splątani. Drugi stopień hipotermii” – dodawali aktywiści. „Traciliśmy z nimi kontakt. Utrata przytomności nadchodzi przy trzecim stopniu hipotermii. Potem jest jeszcze czwarty stopień – zatrzymanie krążenia. I piąty – śmierć” dodawano.

Mężczyźni nie byli w stanie porozumieć się z ludźmi, którzy chcieli im pomóc. Na miejsce wezwano pogotowie oraz policję, a chorych owinięto w folię izotermiczną i przetransportowano do szpitala w śpiworze. Według wstępnych informacji, bracia mieli nocować w lasach od czterech dni.

Kryzys na granicy Polska-Białoruś

Od niemal tygodnia migranci tłoczą się przy polsko-białoruskiej granicy, zakładając koczowiska. Największe utworzono w okolicach Kuźnicy Białostockiej, jednak do prób forsowania granicy doszło także w kilku innych miejscach, np. w Krynkach i Białowieży. Straż Graniczna, wspomagana przez wojsko i policję na bieżąco prezentuje nagrania, na których widać, jak ogromne koczowiska powstały po białoruskiej stronie.

Funkcjonariusze SG pokazują również, że cały czas po przeciwnej stronie granicy znajdują się również służby naszego wschodniego sąsiada. W środę zaprezentowano nagranie, na którym widać, jak białoruskie służby poganiają migrantów i oddają w ich kierunku strzały ostrzegawcze, które mają skłonić ludzi do wykonywania poleceń.

Sytuacja coraz bardziej się zaognia, a Straż Graniczna spodziewa się kolejnych prowokacji. Z ostatnich informacji wynika, że sami białoruscy żołnierze niszczą tymczasową zaporę graniczą. Wyrywali słupki ogrodzeniowe oraz rozrywali concetrinę przy pomocy pojazdu służbowego, oślepiając polskie służby laserami – wynika z informacji przekazanych przez SG. Migranci mieli z kolei otrzymać od służb gaz łzawiący, który został użyty w kierunku polskich pograniczników.

facebookCzytaj też:
Nocne zdjęcia z granicy. „Na koczowisku w rejonie Kuźnicy było duże poruszenie”

Źródło: WPROST.pl / Facebook/Fundacja Ocalenie; Reuters
 1

Czytaj także