"Złożyłem wniosek o zawieszenie szefa ABW"

"Złożyłem wniosek o zawieszenie szefa ABW"

Wniosek do premiera o zawieszenie szefa ABW Bogdana Święczkowskiego do czasu wyjaśnienia sprawy śmierci Barbary Blidy złożył koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann. Ujawnił to wieczorem w Sejmie, zapewniając zarazem, że nie ma wątpliwości, iż była to "skuteczna próba samobójcza".

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że jeśli ktoś zawinił w całej sprawie, poniesie konsekwencje. Obiecał też, że opinia publiczna pozna okoliczności tragedii.

W środę wieczorem Sejm - na wniosek SLD i PO - wysłuchał informacji ministrów co do okoliczności śmierci b. posłanki SLD i minister budownictwa. Wobec sprzeciwu posłów SLD i PO co do przyjęcia informacji, Sejm zagłosuje nad nią w czwartek.

Blida śmiertelnie postrzeliła się w środę rano podczas przeszukania jej domu przez ABW. Miała być tego dnia zatrzymana wraz z innymi w śledztwie ws. afery w przemyśle węglowym z lat 90. i wręczania przez Barbarę Kmiecik korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne.

Ziobro ujawnił, że śledztwo wszczęto na podstawie zeznań b. posła SLD Ryszarda Zająca, w których pojawiła się informacja o korupcyjnych powiązaniach Kmiecik i Blidy. Blidę obciążały też zeznania samej Kmiecik. "Barbara Kmiecik przekazywała za pomocą Barbary Blidy od 1 grudnia 1997 r. do 31 marca 1998 r. prezesowi (spółki węglowej - PAP) Zbigniewowi B. - wedle zeznań Kmiecik - gotówkę 80 tys. zł w zamian za umorzenie części odsetek naliczonych od niezapłaconych przez nią należności" - mówił Ziobro.

Według niego, jest też wątek "sponsorowania" za ok. 500-700 tys. zł przez Kmiecik przebudowy domu Blidy, budowy basenu, zakupu mercedesa i wyjazdów zagranicznych Blidy. Kmiecik miała też obdarowywać Blidę drogimi prezentami: ubraniami i perfumami. Blidzie groziłoby do 5 lat więzienia.

Zdaniem Ziobry, wniosek o areszt dla Blidy nie był przesądzony; chodziło o jej przesłuchanie jako podejrzanej, wyeliminowanie obaw matactwa oraz konfrontacji z innymi osobami.

Ziobro zapewnił, że "zwracano uwagę, żeby nie było wiedzy osób trzecich, w tym mediów" o rewizji u Blidy. Dodał, że prokuratura przesłuchała już męża Blidy co do śmierci żony.

Jak mówił Wassermann, o godz. 6.05 czworo funkcjonariuszy ABW weszło do mieszkania Blidy, gdzie była ona i jej mąż. Poprosiła o skorzystanie z toalety, na co jej pozwolono, gdzie udała się wraz z funkcjonariuszką ABW. "Przebieg wydarzeń był błyskawiczny: o 6.15 nastąpiło tragiczne wydarzenie" - powiedział minister. Dodał, że "został oddany strzał z broni palnej; rana okazała się śmiertelna".

Według Wassermanna, ABW miała wiedzę, że niektóre z osób, które miały być zatrzymane, mogą mieć bron, bo są myśliwymi. "Nie było jednak twardego sprawdzenia tej okoliczności" - ujawnił. Dodał, że - według funkcjonariuszy ABW - nie było czasu na przeprowadzenie przeszukania mieszkania.

Wassermann przyznał, że mogło uśpić czujność funkcjonariuszy to, że nie była to akcja wobec kryminalisty, lecz kobiety i znanej osoby i dlatego np. nie założono Blidzie kajdanek. "Być może wtedy nie doszłoby do tragedii" - dodał. Nie było szamotaniny przedstawicieli ABW z Blidą - zapewnił Wassermann,

"Wręcz nieuczciwe" jest - według ministra - stawianie tez, że śmierć Blidy to efekt zamierzonych działań ABW (jak mówili przedstawiciele SLD). "Nie możemy wytwarzać atmosfery, że ABW zabiło panią Blidę" - oświadczył Wassermann. Jego zdaniem, z pytań części posłów wynika "obraz całkowicie odwrócony".

"ABW nie dyskutuje z poleceniem prokuratora, lecz je wykonuje" - mówił Wassermann. Przypomniał, że prawo pozwala na przeszukania od godz. 6.00 rano.

Dodał, że choć czynności dokonywała katowicka delegatura ABW, to "jeśli już szukać odpowiedzialności politycznej to na szczeblu centralnym". Tak uzasadnił swój wniosek o zawieszenie szefa ABW. Koordynator zaznaczył, że nie wiedział o akcji. "Nie musiałem wiedzieć i nikt nie miał obowiązku mnie powiadamiać" - podkreślił.

Wassermann powtórzył, że czynność była "do pewnego etapu" dokumentowana filmowo; dodał, że chodzi o "początkową fazę działań". On sam filmu nie oglądał.

Nie było debaty nad informacją - posłowie zadawali pytania, których liczba ograniczono w zależności od wielkości klubu.

Jędrzej Jędrych z PiS zastanawiał się, czy do mieszkania trzeba było wejść o godz. 6.00 rano. "Co pan robi w ławach rządowych, czy wie pan co to jest polityczna odpowiedzialność?" - pytał Wassermanna poseł PO Konstanty Miodowicz. Indagował też, czy Blida mogła zginąć od strzału podczas szamotaniny z ABW. Cezary Grabarczyk z PO dopytywał, czy to nie była kampania wyborcza jednego z kandydatów na marszałka Sejmu. "Czy symbolem IV RP będzie łomotanie w drzwi o 6 rano?" - chciała wiedzieć Katarzyna Piekarska z SLD. Lech Kuropatwiński z Samoobrony próbował zaś dociekać, dlaczego Sejm nie zajął się samobójstwami z początku lat 90., do których miało - zdaniem posła - dochodzić w wyniku reform Leszka Balcerowicza

ab, pap

Czytaj także

 0