Najbardziej poszukiwana Polka uciekła hiszpańskim służbom. Zniknęła tuż przed ekstradycją

Najbardziej poszukiwana Polka uciekła hiszpańskim służbom. Zniknęła tuż przed ekstradycją

Zatrzymanie Joanny S.
Zatrzymanie Joanny S.
Joanna S. zdołała wymknąć się z rąk hiszpańskiej policji, mimo iż oczekiwała już na ekstradycję do Polski. Zniknięcie twórczyni piramidy finansowej oburzyło detektywa, który pomagał w poszukiwaniach kobiety.

Zniknięcie Joanny S. oraz jej syna jest tym większym skandalem, że ścigano ją przez kilka lat. Kobieta była najbardziej poszukiwaną Polką na świecie, dlatego jej zatrzymanie w październiku tego roku zostało ogłoszone jako ogromny sukces.

„Wspólne działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Prokuratury Regionalnej w Białymstoku i Policji pozwoliły na zatrzymanie Joanny S. i Mikaela S., podejrzanych o oszustwo na wielką skalę przy prowadzeniu fikcyjnego obrotu dziełami sztuki” – brzmi wydany wówczas komunikat służb specjalnych.

Hiszpański wymiar sprawiedliwości nie zastosował w stosunku do Joanny S. wystarczających środków zabezpieczających. Podejrzana musiała jedynie stawiać się w budynku sądu i informować o ewentualnym zamiarze zmiany miejsca pobytu. Kobieta wykorzystała to i razem z synem uciekła spod opieki policji.

Detektyw Koszczyński komentuje ucieczkę Joanny S.

Znający sprawę detektyw Wojciech Koszczyński całą sprawę nazwał „kompromitacją” hiszpańskiego wymiaru sprawiedliwości, ale i polskich śledczych. – Jak w tak ważnej sprawie, w której tak wiele osób zostało oszukanych na gigantyczne kwoty, można było ograniczyć się wyłącznie do wymiany pism ze stroną hiszpańską? Ta sprawa wymagała znacznie większego zaanagażowania – zauważył.

Jak zaznaczał Koszczyński, ucieczka S. może całkowicie zakłócić śledztwo w jej sprawie. – Przecież ona w tej chwili, będąc już na wolności, może kontaktować się ze świadkami, mataczyć, stosować przekupstwo, by uzyskać korzystne dla siebie zeznania – mówił.

Prokuratura Rejonowa w Białymstoku nie zgadza się z zarzutem zbyt małego zaangażowania. Przypomina o wniosku o areszt. Tłumaczy też, że zażalenia od decyzji sądu w Hiszpanii po prostu nie można było złożyć, bo polska prokuratura nie była stroną w tej sprawie.

Joanna S. przez moment była w rękach policji

Do zatrzymania Joanny S. doszło 20 października w Hiszpanii. Organizatorzy procederu, o którym mowa mieli przebywać na terenie tego państwa od 2019 roku. Joanna S. i Mikael S. poszukiwani byli listem gończym, Europejskim Nakazem Aresztowania oraz Czerwoną Notą Interpolu już od kilku lat.

Ostatnio o Joannie S. przypomniano ponownie w kontekście „Pandora Papers”. S. miała obiecywać inwestorom łatwy i szybki zysk poprzez inwestowanie w dzieła sztuki. Pieniądze miały być jednak później „prane” na Cyprze, dzięki czemu wyprowadzano je z obiegu i wykradano, nie zwracając wielu inwestorom ich wpłat. Wśród oszukanych osób mieli się znaleźć m.in. szef NIK Marian Banaś, czy aktorka Grażyna Wolszczak. Jak jednak informował Polsat News, Marian Banaś zainwestował na takim etapie, że nie stracił pieniędzy.

Straty z tytułu procederu szacuje się na około miliard złotych. W sumie, w okresie od listopada 2016 r. do października 2017 r., zatrzymani skłonili do zawarcia niekorzystnych umów około 2 tys. osób – podawały służby.

Źródło: WPROST.pl / Money.pl
 1

Czytaj także