"Podwyżki dla lekarzy wymagają podwyżek podatków"

"Podwyżki dla lekarzy wymagają podwyżek podatków"

Zdaniem premiera Jarosława Kaczyńskiego, w budżecie państwa w tym roku nie ma prawie 11 mld zł na podwyżki płac, których domagają się lekarze. "To wymagałoby podwyższenia podatków" - powiedział premier w radiowych Sygnałach Dnia.

W wielu placówkach ochrony zdrowia rozpoczął się we wtorek rano całodniowy strajk służby zdrowia. Lekarze w szpitalach pracują jak na ostrym dyżurze, niektórzy wzięli tzw. urlop na żądanie. Strajk zorganizował Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL). Związek domaga się m.in. wyższych płac dla lekarzy (do 5-7 tys. zł brutto) i zmian w systemie ochrony zdrowia. Według prezesa OZZL Krzysztofa Bukiela, strajkować może nawet 260 szpitali.

Szef rządu wyjaśnił, że gdyby zrealizować żądania płacowe lekarzy, Polska musiałaby się wycofać ze zobowiązań międzynarodowych, których utrzymanie jest konieczne dla naszej wiarygodności w Unii Europejskiej. My tego zrobić po prostu nie możemy - oświadczył premier.

"Wszystkie nasze zobowiązanie międzynarodowe, wszystkie nasze plany (...) które są potrzebne dla naszej wiarygodności w UE - wszystko to bierze w łeb. My tego zrobić po prostu nie możemy" - dodał premier.

"To nie jest tak, że ja mam jakieś zasoby, ja czy ktokolwiek inny, które ukrywam i z których można byłoby skorzystać. Nie ma takich zasobów. To wymagałoby po prostu zmiany wszystkiego. Trzeba sobie jasno powiedzieć - to wymaga podwyższenia podatków. Inaczej takich sum nie będzie. Była przecież w tym roku podwyżka przeszło 30-procentowa" - przypomniał premier.

Zaznaczył, że z jego prywatnych rozmów z lekarzami wynika, że sytuacja służby zdrowia jest inna niż na to wskazują statystyki. Zapowiedział, że będzie chciał to wyjaśnić w rozmowie z ministrem Zbigniewem Religą.

"To jest kwestia, którą będę z ministrem Religą wyjaśniał. Z danych, które otrzymuję, wynika, że zarobki pielęgniarek są w dalszym ciągu niewysokie i pielęgniarek zarabiających 800 zł netto już nie ma, a co innego mi mówią ludzie ze szpitali. Chciałbym mieć to wyjaśnione do końca. W tym roku byłoby razem 20 mld zł na te podwyżki. Państwo nie jest w stanie tego w takim tempie robić, chociaż te pensje powinny wzrosnąć. I pewnie będą rosły, jeżeli będzie prosperita - tylko ta prosperita błyskawicznie się załamie, jeżeli będziemy podejmować takie decyzje" - powiedział premier.

pap, ss

Czytaj także

 0