Wałęsa, Kwaśniewski i Olechowski rzecznikami demokracji

Wałęsa, Kwaśniewski i Olechowski rzecznikami demokracji

O podejmowanie działań na rzecz przestrzegania w Polsce europejskich standardów demokratycznych - zaapelowali b. prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski oraz współzałożyciel PO Andrzej Olechowski.

Wałęsa, Kwaśniewski i Olechowski zapewnili, że zainicjowane przez nich w czwartek w Warszawie spotkanie nie zmierza do utworzenia nowej partii, powstają natomiast warunki "dla uczciwej debaty publicznej". "To jest spotkanie obywatelskie, bez kontekstów partyjnych, bez intencji wpływania na konkurencję, na scenę partyjną. Naszym celem jest wpłynięcie na politykę, ale nie na polityków; na tekst sztuki, a nie na aktorów" - mówił Olechowski.

"Apelujemy o podejmowanie działań na rzecz przestrzegania w naszym kraju europejskich standardów demokratycznych. Bez aktywności obywateli i wyborców, bez osobistego zaangażowania każdego z nas nie unikniemy nieuchronnej degradacji sfery publicznej. Bezczynność oddali nas od naszych ideałów i marzeń. Wyrzuci nas poza nawias wspólnoty europejskiej" - podkreślono w podpisanej wspólnie deklaracji przyjętej na zakończenie konferencji poświęconej europejskim standardom demokratycznym zorganizowanej na UW.

W opinii Olechowskiego, w Polsce mamy dziś do czynienia z demokracją "drugiego gatunku, drugiej świeżości, która nie spełnia europejskich standardów", świadczy o tym np. wypowiedź premiera Jarosława Kaczyńskiego, która padła przy okazji rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie lustracji, że "każdego można o coś oskarżyć".

Kwaśniewski apelował, aby pamiętać o historii Polski, o PRL-u, z jego negatywnymi elementami i osiągnięciami, a także o wielkim dorobku Solidarności. "Żeby nikomu nie przyszło do głowy negować dorobku i wielkości takiej postaci jak Lech Wałęsa" - dodał. B. prezydent bronił dokonań Okrągłego Stołu. Przy tej okazji podziękował również Lechowi i Jarosławowi Kaczyńskim za ich aktywny udział w jego obradach Okrągłego Stołu. "Dziwię się, że ich dopadła amnezja" - dodał.

Z kolei Wałęsa podkreślił, że podziały są normalną rzeczą w demokracji i apelował, aby ich nie zamazywać. "Dziś potrzeba mądrych podziałów, struktur programów" - mówił. Według niego, obecna sytuacja polityczna to wynik błędów poprzednich ekip rządzących. "Zachowanie społeczeństwa jest takie, na jakie zasługujemy, te wybory i bliźniaki, to efekt naszej pracy, ale tego się państwo nie bójcie, z tym sobie poradzimy" - dodał.

Konstytucjonalista Wiktor Osiatyński podał konkretne przykłady łamania - jego zdaniem - praw człowieka w Polsce. Mówił o naruszaniu prawa do wolności osobistej, wyznania, poglądów i prywatności. Podał konkretne przykłady - publikację raportu z weryfikacji WSI, w którym zawarto pewne informacje o życiu prywatnym osób w nim wymienionych; zatrzymanie kardiochirurga Mirosława G.; zakaz przemarszu Parady Równości w Warszawie.

O wolności słowa mówił prof. Bronisław Geremek. Jego zdaniem, wolność ta ma "kapitalne znaczenie dla przyszłości demokracji" i musi dotyczyć zarówno mediów prywatnych, jak i publicznych. Akcentował, że demokracja to także poszanowanie słabych. "Jeżeli państwo staje się czymś naprawdę dużym, wobec czego obywatel staje się mały, to maleją racje moralne, a rośnie przemoc i rosną represje" - ocenił.

Wystąpienia polityków i profesorów spotkały się z bardzo pozytywnym przyjęciem zgromadzonych na Uniwersytecie Warszawskim, często były przerywane brawami.

W konferencji uczestniczyli m.in. ostatni premier PRL Mieczysław F. Rakowski, b. bliski współpracownik Lecha Wałęsy Mieczysław Wachowski, znany specjalista od kreowania wizerunku Piotr Tymochowicz, żona zmarłego przed dwoma laty Jacka Kuronia, Danuta, b. prezydent Warszawy, usunięty niedawno z PO Paweł Piskorski, senator PO Robert Smoktunowicz, b. szef MSZ Adam Daniel Rotfeld, konstytucjonaliści: Ryszard Piotrowski i Stanisław Gebethner, adwokat Lwa Rywina, Piotr Rychłowski, b. prezes PKN Orlen Igor Chalupec, a także artyści: twórcy filmowi Andrzej Wajda, Kazimierz Kutz, aktor Daniel Olbrychski, muzyk rockowy Zbigniew Hołdys. Przybyli też liderzy SLD, SdPl i Partii Demokratycznej.

Polityczną farsą, którą Aleksander Kwaśniewski urządził wykorzystując po raz kolejny Lecha Wałęsę - nazwał konferencję sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński.

"Mogę tylko wyrazić zdumienie, zdziwienie i zażenowanie tym, że Lech Wałęsa, postać wręcz archetypiczna dla 'Solidarności' - największego ruchu społecznego nowożytnej Europy, który doprowadził do obalenia komunizmu, systemu najbardziej, oprócz faszyzmu, zbrodniczego - że ten człowiek siada ramię w ramię z osobami, które ten system wdrażały, z postkomunistami. I wpisuje się tym samym w polityczny plan powrotu Aleksandra Kwaśniewskiego do władzy" - powiedział Brudziński.

Zdaniem premiera Jarosława Kaczyńskiego, konferencja, to przedsięwzięcie zmierzające do wzmocnienia sił broniących Polski sprzed tzw. afery Rywina; ma też "aspekt bardzo zabawny", bo - według szefa rządu - twierdzenie, że w Polsce zagrożona jest demokracja jest twierdzeniem śmiesznym.

Zdaniem politologa dra Marka Migalskiego z Uniwersytetu Śląskiego, Kwaśniewski buduje swoją pozycję polityczną. A określając uczestników warszawskiego spotkania, powiedział, że łączy ich pozytywne nastawienie do ostatnich 17 lat.

ab, pap

Czytaj także

 0